Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : kurtka-sportowa

Ech, do czorta!

brummblogging

Staram się nie narzekać na pogodę, naprawdę bardzo się staram. Od początku listopada trzymam gębę na kłódkę i cierpię samotnie, w milczeniu. Noszę się warstwowo. Wielowarstwowo, jak jakiś cholerny polarnik! i otulam się szczelnie. Drętwieję z zimna i sinieją mi końcówki. Zgrabiałymi, sztywnymi palcami dopinam ekspresy pod samą szyję. Okręcam się dwumetrowymi szalikami. Na próżno. 

Wieje wciąż. Od dwóch miesięcy dmie nieprzerwanie. Dmucha bezlitośnie, szarpie mnie za poły, targa mi siaty i łeb urywa. Wciska się do mieszkania drzwiami, oknami, kominami i hula, gula. Mojego gula. Może idzie na rekord w skali Beauforta? Może koniec świata jest bliski, a może to zemsta Putina? Nie mam pojęcia, ale każde wyjście do zieleniaka jest dla mnie wyzwaniem, a każda aktywność mordęgą. Mielę kończynami chaotycznie i bezładnie, z trudem łapię oddech, oczy mi łzawią, gile mi lecą, kijki mi z rąk wyrywa i potykam się co trzy kroki. 

 W takich okolicznościach doceniam po storkoć wszystkie zalety mojego fantastycznego windstopera. Pamiętacie moją Malinową Nową? wprost nie znajduję słów aby opisać wszystkie jej zalety. Nie ma dnia, abym nie podziwiała tego nadzwyczajnego osiągnięcia przemysłu tekstylnego! Rozważałam nawet przez chwilę uszycie sobie, z pozostałego niebieskiego sofshella, śpiwora typu mumia z suwakiem zasuwanym od środka i zasunięcie się w nim do połowy kwietnia, ale ostatecznie skroiłam kurtkę dla Marcela.

kurtka sportowa

Skorzystałam, jak zawsze, z "Burdy" tym razem z numeru 3/2013, ponieważ odnalazłam w niej wykrój na kurtkę dziewczęcą w rozmiarze 158. Wiem, wiem... przecież pamiętam, że mam w domu chłopca o wzroście 164, jednak w burdzie, jak w życiu, nie można mieć wszystkiego. Trzeba iść na liczne kompromisy odnoście wyglądu, wielkości, a czasem... płci. 

kurtka softshell

 Z modelem 148 wiąże się niezwykła historia. Otóż kopiując go, przypomniałam sobie, że zamierzam wkrótce szyć dla Marcela koszulę i zwróciłam uwagę na sąsiednią szpaltę, gdzie prężył się dumnie model 147, czyli koszula dla chłopca. Bardzo mnie ucieszył ten nadzwyczajny zbieg okoliczności, więc rozpoczęłam kopiowanie i... i już przy rozkładaniu arkusza zrozumiałam, że to ten sam wykrój. Ten samiutki! No nigdy nie uwierzycie, ale jeśli do kurtki dziewczęcej w rozmiarze 158 doszyjecie kołnierzyk na stójce, kieszonkę na przedzie i dwa mankieciki otrzymacie ni mniej ni więcej, tylko koszulę chłopięcą w tymże rozmiarze... No! czy to nie cud?

kurtka typu windstopper

 Cud! ale cuda nader rzadko się zdarzają, a już najrzadziej to w "Burdzie", więc i ten nie ma prawa się udać. Mimo, że pogłębiłam podkroje pach i poszerzyłam rękawy i tak, podczas podnoszenia rąk, co dzieciom czasem się niestety zdarza, kurtka się ciąga... i nie jest komfortowa. Drżę też na myśl, że uszyję z tego wykroju koszulę, a to dziwne dziecko będzie chciało ją założyć równocześnie z kurtką. I co wtedy? zaklinuje się biedak po wsze czasy.

kurtka sportowa softhell

Co ja tam jeszcze? Wybrałam czarne i szare dodatki. Przedłużyłam szablon do odpowiedniego wzrostu, dodałam prostą stójkę z prawie prostokąta i odszyłam kieszonki. W cięciach karczków przodu i tyłu umieściłam taśmę odblaskową. Nastębnowałam elegancką naszywkę. Tym razem szyłam bardzo grubą igłą i maszyna nie przepuszczała, ale każde uderzenie igielnicy było dla mnie ciężkim przeżyciem, bo igła waliła mocno i głośno przebijając się z wielkim trudem... 

kurtka sportowa windstopper

Oczywiście kurtka jest bez podszewki, a szwy pozostawiłam nieobrzucone. Oba te rozwiązania doskonale sprawdziły się w malinowej. Mało estetyczne, lecz bardzo praktyczne wykończenie. Mam mocne postanowienie, aby wewnątrz rękawów podszyć wiatrochronne rękawiczki, ale nie mam na stanie kawałeczka czarnej lycry. Szkoda, bo nie wiem, czy wiecie, ale ostatnio strasznie u nas wieje. Napisałabym więcej, ale staram się nie narzekać na pogodę... ech, do czorta! Teraz przynajmniej jesteśmy mniej więcej zabezpieczeni przed nieznośnymi porywami i... byle do kwietnia!

 

PS. Brniemy. Wieje i śnieg wali w nas poziomo. Ja: Coś mi wpadło do buzi. Może śnieg, może łzy, a może gluty? ; Iga: "Och mamo! tyyyle możliwości!"  ...Ironistka, po ojcu...

Kurza twarz.

brummblogging

Słuchajcie, teraz mogę już z całą pewnością stwierdzić, że idę na czołówkę z wielkanocnym barankiem i jedyna rzecz, jaką uda mi się w tym tygodniu ominąć, to moje treningi... Wciągnęły mnie te baby, schaby i związku z tym, jestem bardziej zrzędliwa, dużo bardziej gderliwa i wiele bardziej nerwowa, niż zwykle. Sama ze sobą strasznie się męczę... kondolencje dla domowników można składać w komentarzach.

Dlatego będzie dziś krótka notka i rozejdziemy się, każdy do swojego sernika. Jeszcze w ubiegłym tygodniu szyłam kurtkę dla Igi. Było źle... źle bardzo. Tak potwornie źle, że w końcu podszywałam rękawy przez papier! Miało być krótko, kurtka:

kurtka dziecięca

Skroiłam ją z resztek po mojej malinowej i połączyłam z turkusowym softshellem, przeznaczonym na kurtkę dla Marcela. W cięciach karczków przodu i tyłu oraz w krawędzi kaptura umieściłam taśmę odblaskową. Tak, jak poprzednia, nie ma podszewki.

kurtka spotrowa

Korzystałam z wykroju na kurtkę model 139, zamieszczonego w "Burdzie" z sierpnia 2002 roku. Rozmiar 134 okazał się dla Małej wystarczający. Tak, wystarczający to dobre słowo. 

kurtka sportowa

Teraz czas na frustracje. Kiedy szyję coś dla siebie, zawsze mam nadmiar rękawa w stosunku do podkroju pachy. Zawsze nadmiar, a często bezmiar. Za to, gdy szyję ubrania dla dzieciaków, bardzo często mam zbyt mało rękawka! Brak rękawka! Nie starcza rękawka z przodu, nie styka rękawka z tyłu. Kurza twarz! Jak to możliwe? że tak brak? Hę? jak zwykle musiałam zwężać kurtkę po 2 cm po bokach, nie mogąc się oprzeć wrażeniu, że to są  k l u c z o w e  dwa centymetry, które zaważą...

kurtka sportowa

Podobnie z kapturem. Jakkolwiek bym nie kroiła, jak bym się nie starała, nie dodawała, nie naciągała, nie wdawała, nie klęła, zawsze brak! Kurza twarz! jak to możliwe? że tak brak? Hę? czy ja jestem jakaś burdowo niepoczytalna, czy co? czy ja szyć nie umiem? wyglądam jakbym nie umiała? to dlaczego brak??? zawsze...

kurtka sportowa

Krótko miało być... to jest wpuszczana kieszeń, a to rękawek ujęty gumką. 

kurtka dziecięca

Kurtka dla Igi gotowa. Przyda się na naszą majówkę w lesie. Została mi jeszcze do uszycia ostatnia, turkusowa i wolę o niej w tej chwili nie myśleć, bo i tak jestem bardziej gderliwa, zrzędliwa i dużo bardziej nerwowa, niż zwykle! Kurza twarz!!! Teraz idę wysiać śmierdzącą rzeżuchę i lepiej będzie dla nas wszystkich, jeżeli mi wzejdzie do rezurekcji!

PS Dziś bez peesa.

Malinowa... nowa...

brummblogging

To jest bardzo długa historia. Z tą malinową. Absolutnie wszystko, od kupna tkaniny aż po kolejne etapy szycia, niemożliwie się p r z e c i ą g a ł o. Tygodniami. Miesiącami... Trudno mi to wytłumaczyć, bo bardzo, bardzo chciałam ja mieć, a za nic w świecie nie chciałam jej szyć. Ani kroić. 

Zaczęło się od tego, że próbowałam sobie, ze wszystkich sił, podobną (niekoniecznie malinową) kupić. Wkrótce się okazało, że nie dla psa kiełbasa... Następnie zaczęłam się interesować tkaninami sportowymi i szukać odpowiedniej w internecie szerokim. I szukać. Interesować się i szukać. W końcu znalazłam, więc zaczęłam jej się przyglądać i kalkulować. I przyglądać i obliczać. Znowu spróbowałam sobie podobną kupić, ale mimo cen wyprzedażowych kiełbasa wciąż była niedostępna dla psa. Wszystko to zajęło mi kilka miesięcy. 

Dwudziestego lutego wreszcie się zdecydowałam na zakupy. Taadaam! Pochwaliłam się nawet na FB pięknymi tkaninami softshell i zapowiedziałam, że będę s z y ć! Wykroju szukałam cztery tygodnie. Najpierw, że w żadnym razie nie reglanowy rękaw. Później, że jednak może reglan, bo taki krój ma moja stara. Potem, że jednak nie reglan... w żadnym razie! Rozmiar był też problematyczny. 42 może? może, ale żeby mieć swobodę ruchów i wymachów, może 44? ale czy nie będzie za duża? i się nie zaplątam w jej bezmiar? no! to 44, ale jeszcze dodam porządnie na szwy. P o r z ą d n i e.

Kroiłam drżącą ręką. Pochwaliłam się 24 marca na FB, że wszystko wycięte i gotowe, ale taka byłam zestrachana, że znowu odłożyłam robotę. Nawet starałam się nie patrzeć w tamtą stronę, bo chociaż bardzo, bardzo chciałam tę malinową mieć, to za nic w świecie nie chciałam jej szyć!

No i nadszedł 13 kwietnia i wreszcie jest! Piękna, malinowa, softshellowa typu windstopper, sportowa kurtka brummisiowa. Klękajcie narody! Moja zemsta na odzieżowym przemyśle sportowym wreszcie się dokonała! Lans na poligonie gwarantowany. Teraz, teraz jest już na nią trochę... za ciepło, ale przecież jesień za pasem i wiatr, i liście z drzew, i chmury się przewalające tuż tuż. Malinowa... nowa.

kurtka sportowa

No? opylało się czekać od grudnia? Kto zemdlał, niech się co prędzej przecknie! Choć było ciężko, wybrałam wykrój na bluzę  0011, z "Burdy Klasyka" 2/2013. Skopiowałam rozmiar 44, a później truchlałam na myśl, że będzie za duża. Jednak jako że lepsza dużo za duża niż troszkę za mała, dołożyłam od siebie sporo na szwy. Na próbę postanowiłam ją całą spiąć szpilkami przed szyciem. Całą. Szpilkami i przymierzyć. Tylko, że szpilki nie chciały się w to wbijać... i szlag mnie trafiał i drżałam z obawy przed tym rozmiarem, więc pokłułam się cała... ale przymiarka wypadła nad podziw!  i rozmiar był w sam raz. 

kurtka softshell

Wyszarpałam z niej ten tysiąc szpilek i zaczęłam szyć. Tylko maszyna nie zaczęła razem ze mną, bo przepuszczała i łapała co dwudziesty piąty ścieg. Załamka. No to nić grubą, cienką. Nic. Igłę to taką, to śmaką. Nic! to naprężenie nici, albo docisk stopki, a może bluzgi, bluzgi? naprężenie nici? i w końcu zaczęło się pożal się boże szycie z nawrotkami i poprawkami tam, gdzie najbardziej poprzepuszczane.

kurtka sofshell

Wkrótce utknęłam na kieszeniach. Nigdy jeszcze, nigdy przenigdy nie szyłam kieszonek z suwakiem, a tu mam grubaśną tkaninę (od spodu jest jakby polarowa) przepuszczającą maszynę i zestresowaną krawcową. Przeczesałam sieć i znikąd pomocy. Całkiem sama musiałam się pocić i kombinować. Zagadka: gdzie jest kieszeń?

kurtka sofshell

A kuku! tutaj. To znaczy tam! Ukryta w cięciu, w którym (na swoją zgubę) umieściłam jeszcze taśmę odblaskową.  Dobrze, że ja taka zdolna jestem, bo nie wiem doprawdy jakby się to skończyło. W każdym mąci razie, po tych kieszeniach sądziłam, że teraz to jeszcze trzy szwy i z bani. Oszacowałam czas trwania prac na 40 min.

kurtka sportowa

I było 40 min! wkurzonej krawcowej. Takich min, to w życiu nie widziałyście, a każdą jedną mogłabym spokojnie wygrać międzynarodowy konkurs dziwnych min. Robienie ich i kończenie kurtki zajęło mi pół dnia... mimo, że nie obrzucałam ani jednego szwu i wykonywałam tylko banalne, proste ściegi. 

kurtka damska

Tkanina okazała się bardzo wymagająca, a moja maszyna strzeliła focha. Tam, gdzie ją szyłam złożoną prawą stroną do prawej, jakoś dziergała, ale kiedy chciałam stębnować dół kurtki, czy podwinięcia rękawów, o! to ani prośbą, ani groźbą, ani zmianą igły. Dąsy i fumy!

kurtka sportowa

Musiałam to wszystko jakoś czuć przez moją krawiecką skórę już od grudnia. Tylko w ten sposób można wyjaśnić moją opieszałość w stosunku do malinowej. Zwlekanie, odkładanie na bok i granie na zwłokę. Koniec końców pociesza mnie to, że narody klęczą, zemsta się dokonała, a ja mam wspaniałą, profesjonalną kurtkę sportową za 1/10 ceny rynkowej. I tylko słabnę na myśl, że czeka mnie szycie dwóch kolejnych...

Na koniec,

ale jeszcze przed pe-esem,

chciałabym Was zapoznać z ciekawą akcją grupy Szczecin Szyje:

Wszystkie szczegóły akcji zawarto tam: Szczecin Szyje Patchworki 

zachęcam do poczytania, wspierania lub udziału w przedsięwzięciu.

Bardzo fajny pomysł na promowanie krawiectwa!


PS Iga gada bez przerwy, jak nakręcona i gęba jej się nie zamyka. Tolerujemy to do czasu... do czasu, kiedy komuś z nas pęka żyłka. Kris: Iga! natychmiast przestań gadać, albo ci zakręcę kurek z bananami!"

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci