Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : kapelusz

Odpoczynek po Wypoczynku.

brummblogging

Kaszuby! Cztery dni WYPOCZYNKU!  

Chmurki. Słońce. Deszczyk. Chmurki. Las. Deszczyk.

Nie szkodzi. Przynajmniej jest ciepło :D czasami. W każdym razie NIE NOCĄ. Ulewa.

Jak tu ładnie. Z ODPOCZYNKU korzystają też emeryci :O czasami... częściej testują wątroby. Wytaczają się od rana z kawiarni i nigdy nie przebierają w trunkach ani - tym bardziej -  w słowach, a już najmniej nocą...

Mają problemy ze słuchem, więc MÓWIĄ ZBYT GŁOŚNO.

Deszczyk. Słońce. Chmurka.

Do jeziora 300 stopni w dół. Nie szkodzi. JAK TU PIĘKNIE! Gorzej, że teraz do hotelu TRZYSTA STOPNI W GÓRĘ... "Mamooo! Sikuuuu! o... już za późno" :O

Wspinam się. Las krąży mi przed oczami. Im szybciej oddycham, tym szybciej mi krąży. Chmurki też mi krążą, wraz z deszczykiem. Tlen (wszystko przez ten las) uderza mi do głowy na 289 stopniu i zaczynam zataczać się mocno, mówię zbyt głośno i nie przebieram w słowach: taaaka duża dziewczynka i siusia w majtki! 

ZACZYNAM ROZUMIEĆ EMERYTÓW i chętnie przetestowałabym swoją wątrobę.

Jak metabolizuje.

Chodzę senna i zmarznięta. SZOK TLENOWY ciśnie mnie w skroniach.

WYPOCZYNEK.

Słońce. Las. Jezioro.

Marzę o własnym łóżku i warzywach. Śni mi się pięknie i świeżo surówka z młodych porów. 

Po powrocie do domu jest tylko gorzej :D Wszędzie zalegają brudne ubrania, sprzęt i ekwipunek. Mokre ręczniki, wilgotne śpiwory. Potykam się o buty. O torby. O własne nogi. Śpię całe przedpołudnia i zimno mi nieustanie... ODPOCZYNEK PO WYPOCZYNKU. Inhaluję się CODZIENNIE miejskim powietrzem i czuję, że powoli wracam do formy. Przynajmniej serce mi nie łomocze i nie ciemnieje mi przed oczami, bo na górę mam tylko 21 schodków. 

Pięć pralek później rozstawiam maszynę, ale pożalsięboże ta moja robota. Od razu się zmęczyłam :O

Poduszki dla Igi:


Taka tam, zwykła zaległa robota.

Nieustannie zaskakuje mnie szycie poduszek.

CZTERY SZWY i całe przedpołudnie w kibel... no, JAK TO JEST MOŻLIWE?

Masywna, kolorowa bawełna z dodatkiem elastanu; w piękne, kolorowe kwiaty, kupowana za 9,90mb. Na kwadratową poduszkę wykorzystałam całą szerokość, z nadmiaru układając cztery zakładki. Z góry i z dołu zastębnowałam je i zamocowałam. Zapięcie na suwak.

Następnego dnia - i wielką, WIEEELKĄĄĄ stertę prasowania później - uszyłam komplet poduszek pościelowych. Dwie duże 50x70 i dwa maleńkie jaśki. 

Zwykłe bawełniane płótno w odcieniu kremowym, obszyłam wstawką, pamiętającą czasy Gierka. Jak poprzednio wykorzystałam całą szerokość tkaniny, odszywając z obu stron dekoracyjny, pusty RANT. 

Kolejnego dnia

i jeden - wypełniony po brzegi - wór od odkurzacza później,

postanowiłam ROZWESELIĆ KAPELUSZ :D

Odkąd Grabaż zaśpiewał o "brzydkich ludziach z Tesco" panicznie boję się wchodzić do marketów tej sieci. Tym razem nie miałam wyboru (widzę wyraźnie, że jestem szpetniejsza po tych zakupach) i polazłam. Kupiłam SMUTNY KAPELUSZ.

Dodałam mu KWIATEK.

Od razu lepiej. To jednak za mało na kapelusz z Tesco. Zrobiłam DRUGI KWIATEK.

Oba naraz wyglądają tak:

Bardzo mi się podobają.

Pomysł na kwiatki znalazłam tu:

JustBetweenFriens

...wiem, że trudno dostrzec podobieństwo (boszsz ile ona tych płatków natrzepała!) jednak INSPIROWAŁAM SIĘ tym pomysłem, wierzcie mi. W dodatku chciałam TAKIE SAME, ale najwyraźniej coś poszło nietak. Korzystałam z tkaniny z metra; skroiłam 9cm pasek z całej szerokości tkaniny; Przestębnowałam go i zaczęłam wycinać płatki...

Zorientowałam się dość szybko, że lepiej skroić pasek podwójnie (16cm) złożyć, przestębnować z obu stron i rozcinać, formując płatki!!! wówczas wykroimy dwa kwiaty na raz... :O no i jeszcze przypomnę, że NIENAWIDZĘ MARSZCZENIA! oraz oznajmię, że naszywałam (opalone i zmarszczone) taśmo/płatki na kółko z białego filcu. 

PS Iga: "Mama syje poduski! mama syje poduski!!!" ; Marcel: "Nie poduszki, tylko POKRYWKI NA PODUSZKI, jeśli już!"  i pogrążając się: "eee...nakrywki??... czy jak to się tam nazywa!"  :D

Przepis na kaszubską zapiekankę wczasową.

Przez minimum dwa dni gromadzimy mięsne resztki ze wszystkich posiłków: okrawki kotlecików, niechciane skórki kiełbasek, porzuconą wędlinkę i inne niedojadki. Zbieramy także starannie zeschnięte plasterki żółtego sera. Załatwiamy JEDNĄ PIECZARKĘ i najtańszy keczup z tesco.

Mięsne resztki mielimy, przesmażamy na patelni i powstałym w ten sposób GRANULATEM MIĘSNYM szczodrze pokrywamy bagietkę. Pieczarkę kroimy w plasterki i układamy po jednym kawałeczku co 10cm; przykrywamy zeschniętym serkiem. Zapiekamy. Podajemy głodnym wczasowiczom z keczupem. 

Smacznego!

Charytatywka.

brummblogging

Zostałam zaproszona przez pewną Kurę, do włączenia się, co niniejszym czynię!

Ze wszystkimi szczegółami akcji można zapoznać się na Kurzym Blogu;

o tu:

Kura D. szycie różności

Do loterii, organizowanej na rzecz leczenia Kuby,  dorzucam od siebie:

 

Śledzia,

znanego, lubianego,

uśmiechniętego.

oraz

niezmiernie kolorowego!

 

   

 

a także

ciepły, polarowy komplet -

Kapelusz i Torebkę

(wykończone podszewką, zdobione koralikami)

w najmodniejszym kolorze sezonu:

mandarynkowym!

 

*Postaram się jutro wszystko zapakować 

oraz niezwłocznie

nadać.

 

 

 

Zachęcam wszystkich, którzy mogą - w jakokolwiek sposób - wspomóc tę inicjatywę, aby nie zwlekali dłużej!

Przyłączajcie się! 

Nieoczekiwana zmiana miejsc.

brummblogging

Czarna torba czeka na zdjęcia, a tymczasem postanowiłam zrealizować inny pomysł, związany z nowym - morskim - konkursem Łucznika. Skroiłam kapelusz dla Małej - ze znanego już wykroju z lipcowej  "Burdy" 2010 - zawiazałam cumę, zarzuciłam kotwicę i jest:

Wykorzystałam reszki elastycznego dżinsu, z którego kiedyś powstała kurteczka; małe rondo wykończyłam białą wypustką; dodałam szlufki, służące do wiązania lin i piękny, błyszczący guzik.

Będzie to odpowiednie nakrycie głowy na nasze nadmorskie wiatry; przyda się na wyprawie, podczas poszukiwania niezwykłych okazów kamieni i muszli.

Kapelusz wyprzedził, na ostatniej prostej, siatę - która miała dziś wisieć na blogu - i w ten sposób nastąpiła zupełnie nieoczekiwana zmiana kolejności wpisów.

Wolicie wcielenie plażowe w paski, czy sztormowy look kapelusza? 

Tymczasem huknęło na blogu pięć tysięcy otwarć! Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym tę stronę i wszystkim sympatykom mojego krawiectwa. 

Ekwipunek plażowiczki.

brummblogging

Zbliża się czerwcowe świętowanie, czyli inauguracja tegorocznego sezonu letnio-wakacyjnego. Wybieramy się z dzieciakami nad jezioro - nie zdradzę gdzie, bo w zeszłym roku było tam niewielu ludzi i bardzo sobie życzę, żeby tak pozostało ;) - jeśli pogoda nam dopisze, trochę się wyplażujemy.

Podstawowe wyposażenie plażowe chłpca stanowi żółta łopata; dziewczynka szykuje się od tygodnia na "biwak", należy więc pomyśleć o odpowiednim stroju. Musi on zapewniać swobodę ruchu, przewiewność i gwarantować trochę lansu. Wyciąnęłam wczoraj z szafy (powoli staje się ona legendarna) resztki letniej, kolorowej i bawełnianej kolekcji IKEA sprzed kilku dobrych lat. Przejrzałam "Burdy" i znalazłam wiele ciekawych propozycji; wybrałam bluzkę, pantalony, majtochy i kapelutek.

Bluzeczka na wiązanych ramiączkach:

Krój bardzo prosty i bardzo wdzięczny; przyjemnie i szybko się szyje; można dość łatwo skorygować bluzkę i dopasować ją - tuż przed oblamowaniem podkroju pach - do sylwetki. Top znaleziony w numerze 7/2010 "Burdy".

Dół obszyłam ściągaczem; marszczenie fajnie się układają, mimo sztywności płócienka.

Pantalony z falbankami:

Spodenki długości trzy czwarte; dół nogawek wykończony falbankami i dodatkowo lekko ściągnięty gumką; krój prosty, niewymagający, do realizacji w ciągu godziny.

Tył pantalonów ozdobiłam kieszonkami; falbanki wykończyłam owerlokiem:

Wykrój mozna odgrzebać w "Burdzie" z roku 2008 numer kwietniowy.

Majtasy do brodzenia w wysokiej wodzie:

Początkowo skopiowałam wykrój z "Burdy", ale kiedy spojrzałam, jak mocno jest podcięty - prawie jak damskie figi ;) - ogarnęło mnie zwątpienie. Skroiłam więc majtki korzystając z gotowych, już lekko za małych i nie ustrzegłam się błędów.

Ponieważ - oczywiście - były zbyt obcisłe, wszyłam po bokach dwa paski ściągacza, wykorzystanego także w bluzce, a żeby odwrócić od nich uwagę, wykonałam w tym miejscu szałowe wiązania. Góra wykończona jest gumką, w podkroje również podszyte są gumeczki. Jeśli ktoś sądzi, że przy małej rzeczy mniej sie można styrać, to grubo się  myli :P

Na koniec - i na głowę - kapelutek z tej samej "Burdy", w której znalazłam bluzeczkę:

Kapelutek jaki jest każdy widzi, a wykrój serdecznie polecam, bo niejeden kapelusz już uszyłam i ten jest naprawdę prosty, ładnie leży na głowie, ma fajne rondo skierowane do dołu i szyje się go migiem.

Tak prezentuje się cały ekwipunek; dodatkowo oczywiście zabieramy krem ochronny, który mała uwielbia, ponieważ jest turkusowy! i ruszamy.

Proszę zauważyć, że kolekcja tkanin jest drukowana w tych samych barwach i różnych wzorach, co daje ogromne możliwości ich wykorzystania i łączenia! W planach mam jeszcze szortki i faruszek portfelowy - chciałabym zdążyć w tym tygodniu.

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci