Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : kopertowka

Sister Drugiej.

brummblogging

Dziś przed Państwem młodsza Sister Torby drugiej. Pokrewieństwo widać już na pierwszy rzut oka, z tego samego skaju jest dziergana. Trochę mniejsza, cieńsza i mniej kosmata, jak na młodszą przystało, ale wdzięku ma od metra i dobrze jej z - trzynaściorga - oczu patrzy. Spójrzcie:

Piękna linia nieprawdaż? Kobieca linia klapy. Podkreślona dyskretnie czarną wypustką. 

Szyła się nader przyjemnie. 

Ćwiekowała się ostro! i gęsto.

Wymiary kopertówki to 31cm x 18cm, grubość zależy od zawartości, ale nie należy w tej kwestii liczyć na zbyt wiele...* smartfonik, banknocik, bilecik i puder mocno sprasowany. 

*Iga zaniepokojona, że nie zmieści ani butli żelu antybakteryjnego, ani pudła chusteczek nawilżanych, wyraziła od razu swoje rozczarowanie jej idiotycznie niepraktycznym rozmiarem.


Na stojąco.

I leżąco:

Kopertówka wykończona jest czekoladową podszewką, usztywniona jak należy i zapinana po bożemu, tzn na magnesik. Wewnątrz ma jedną, dwudzielną kieszonkę... wiecie, banknocik i bilecik...

Obie - Torbę Drugą i Sister KoperTorbę - chętnie odsprzedam. Zachęcam do kontaktu mailowego. 

Może Wam pasuje do bucików? albo nie pasuje (to podobno nawet modniej). Może mniecie w rączce banknocik i bilecik, a smatrfonik się wam tłucze po kieszeni bezsensownie? Zapraszam. 

PS rozmowy damsko-męskie: Kris redagując wpis: "Coś tu nie tak z szykiem..." ; Ja: Ty, to jesteś od ortów i interpunkcji, a nie od szyku. SZYKU ZADAJĘ TUTAJ JA!  :D

Pusta Koperta.

brummblogging

Pusta Póki Co.

Wypełnię ją zaraz, niech pomyślę...

MOGŁABYM DO NIEJ WCISNĄĆ... hmmm...

Tysiąc złotych w banknotach pięćdziesięciozłotowych,

gdybym dysponowała, chętnie bym rozdysponowała.

Bawełnianą chustkę do nosa, z nieswoim monogramem, jeślibym potrzebowała.

Puder - bardzo płaski - w kompakcie, żeby udawać damę. Grzebień do grania, żeby przestać udawać.

Kolczyk zdjęty z bolącego ucha.

Klucz od pralni, do lania wosku.

Koperta jest zielona, co daje mi pewną nadzieję. Bardzo nikłą. I niewiadomonaco. 

Zielona Pusta Koperta ma wymiary 30x20cm; uszyłam ją z Zielonego Tworzywa, dodałam: satynową, CZARNĄ WYPUSTKĘ i ZŁOTE DODATKI w postaci 1 dodatku pośrodku i 4 ćwieków poboku. ZAMYKA SIĘ NA MAGNES (niestety srebrny) i MA zapinaną na suwak KIESZONKĘ.

Wszyłam do niej prawie wszystko, co miałam w domu i nawet coś, co znalazłam w piwnicy: podszewkę (dość dziwną) fiselinę (dla odmiany dość zwyczajną) sztywnik bez kleju, co przyprawiło mnie o skakanie gula, tkaninę sklejoną z 3mm gąbką (na tył i klapę), plastykową podkładkę z IKEA.

Teraz przyjdzie mi odszczekać jej Pustość :O

Połączyłam, wywróciłam, wsunęłam co mi zostało jeszcze na stole (stąd ta podkładka) zamknęłam otwór... i zaczęłam się głowić, jak ja teraz zszyję boki? Oczywiście nie było mowy, żeby to wcisnąć pod stopkę maszyny... jak ja teraz zszyję boki? szkoda, że nie mam pistoletu do kleju, zrobiłabym to na gorąco... jak ja teraz zszyję boki?... jak ja teraz... jak?

Następnego dnia wieczorem ZSZYŁAM JE RĘCZNIE, wciąż się zastanawiając, jak poszłoby mi z klejem? i torebka zyskała ostatecznie formę Zielonej Kopertówki, którą widzicie. I Lubicie. I która stoi na zdjęciu:

TWORZYWO - przypominające CELOFAN PO CUKIERKU, naklejony na ciągnącą się dzianinę, a nazwane przez kreatywnego sprzedawcę: "zieloną, powlekaną tkaniną obiciową" :D - SZYŁO SIĘ WZGLĘDNIE DOBRZE. Można było - a nawet TRZEBA BYŁO - conieco spruć i dało radę; można było conieco przestębnować - i poszło nawet względnie równo. Czego chcieć więcej? ;D

Pusta Koperta wydawała mi się, wciąż jeszcze, jakaś taka... Pusta.

Dodałam jej, na klapę, ZŁOTĄ ROZETKĘ 

Nigdy nie miałam czegoś takiego.

I muszę przyznać, że jestem zachwycona!

...przydałby się jeszcze, do pełni szczęścia, ten tysiak w pięćdziesiątkach :D

A jest tylko grzebień.

I nadzieja :O

Bardzo Nikła Nadzieja na to, że jesteście olśnione, lub przynajmniej oślepione :D

BLING! BLING!


Rozetkę zrobiłam ze złotej lamy, guzika i dziwnej złoto-czarnej plisowanej tkaniny. Od spodu ma broszkową zapinkę. 

PS Marcel przy stole obrzydził się włosem. Iga zdziwiona: "Boisz się włosa?" i bohatersko: "Ja się nie boję! Nawet wielkiego... i Z TAAAKIMI ZĘBAMI!" :O

Po chwili, przy tym samym stole Iga: "Mogę już skończyć?" ; Ja zrezygnowana: taaak; Iga: "Dobra mamusia! wiedziałam, że masz dobre serce!" :O

Kto ma węża w kieszeni...

brummblogging

...niech go wydobędzie i uszyje z niego torebkę!

Pozazdrościłam dziewczynom kopertówek, a ponieważ to niezbyt skomplikowana sprawa, uszyłam sobie dziś rano. Brązową, z tkaniny imitującej węża :) Forma jest niewyszukana, tworzy ją prostokąt, obszyty podszewką (prawa strona do prawej) i wywrócony.

Asymetryczna klapa powstała spontanicznie - tkanina przy tej krawędzi była własnie w ten sposób wyciągnięta. Ponieważ nie wystarczała mi fiselina, ani nie satysfakcjonował sztywnik, wsunęłam dodatkowo - pomiędzy warstwę wierzchnią i podszewkę - odpowiednio przycięte, kawałki plastykowej podkładki ze stołu w jadalni ;)  to była podkładka Krisa :P

Kopertówa jesto okazała; ma wymiary 34 x 21cm; zapina się na piękny, oldskulowy, skórzany guzik i kawałek sznurka; wykończona jest brązową podszewką i ma wewnatrz - troszkę krzywo naszytą - kieszonkę. 

Tkaninę wprawdzie kupowałam z myślą o torbie, ale wizualizowała mi się w głowie jakaś worowata forma, która byłaby zgodna z przelewaniem się i miękkością materiału. 

 

Jestem zadowolona. Potrzeba mi tego było po wczorajszej walce z wiskozowym żakietem :| Postanowiłam, że jesli ktoś będzie na niego zwracał przesadną uwagę, będę się zasłaniać kopertówką :) 

Koszt torebki: liczę i liczę (nie pamiętam dokładnie ceny tkaniny) i wychodzi mi, że moja torebka kosztowała ok 5zł; kupiłam pół metra tkaniny i wykorzystałam jedną trzecią tego kawałka; podszewki zeszło 25cm; guzik z odzysku; plus godzina wytężonej pracy ;) 

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci