Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : worek

Hasło: Czarna Czaszka!

brummblogging

Nie spodziewając się, że napotkam po drodze dzielnych piratów, biegnę za pilną potrzebą; rzucam się na drzwi z rozpędu - przyblokowane. Ze środka dobiegają słodkie głosy moich dzieci: "hasło! hasło!" Otwierać! "Źle!" Otwierać natychmiast! "haaasssłoooo!".

Widzę, że nie ma wyjścia, muszę wejść w rolę; haseł jest - na szczęście - ograniczona, choć stale powiększająca się pula - strzelam: czarna czaszka! "Nieee!"; biała czaszka? "Nie!"; piraci z karaibów? "Nie!!!"; nie tędy droga... hasło najwyraźniej ustalała Mała; walę więc z innej beczki: różowa chmurka, kanapka; parasol; papuga; carymary okulary! "Nieee" piszczą uradowani piraci. Czekolada!!! wołam pewna zwycięstwa i drzwi do kibelka stają przede mną otworem.

Nie można się dziwić, że kiedy zapytałam Chłopca, co mu namalować na szkolnym worku na kapcie, walnął bez wahania: "Czaszkę!". Wybrałam fajny szablon, znaleziony przez wyszukiwarkę; odręcznie naszkicowałam go na brystolu, wycięłam i odwzorowałam na tkaninach. 

Pierwszy worek powstał z leżaka ;D zmieniłam mu pokrycie - było całkiem nowe - pozyskując w ten sposób chabrowy drelich z białą kropą. "Czad! mama! jak zrobiłaś ten księżyc?!" zachwycał się Młody.

Rysunek dopełnia hasło, również malowane przez szablon: "Join the pirates"  pochodzące z ulubionej piosenki dzieciaków :D pełnia szczęścia! Worek jest dość duży, ale wiem z doświadczenia, że czasami musi duuużo "znieść". 

Drugi - na obuwie sportowe - z wykorzystaniem tych samych szablonów; identycznej wielkości, z niebieskoszarej, bawełnianej tkaniny i granatowym sznurkiem:

Jak widać - podczas malowania - napdali mnie piraci i "pocięli" napisy kordelasami :D

joł, hoł, hoł! 

Tę robotę potraktowałam jako wprawkę. Malowanie farbami do tkanin okazało się dość przyjemne. Szybko schną, mają piękne kolory i pozostają - po wyschnięciu - dość miękkie. Rysunek nie przykleja się do żelazka, nie przebija na lewą stronę,  a same farby są , jak informuje producent, uniwersalne, nietoksyczne i wodorozcieńczalne. Brzmi to komicznie, ale są to farby Fevicryl, firmy Pidilite ;D 

Miesiąc wrzesień ogłaszam międzyblogowym miesiącem worka!

Mała do szkoły nie chodzi, ale gdy zobaczyła co szyję, natychmiast uznała, że także ona nie może się obyć bez worka. Z resztek grubej bawełny w prążki (pozostałość po plażowych pumpkach) i zupełnie innego szablonu powstał kolejny wór:

Jest trochę mniejszy i już wczoraj wypchany  był po brzegi ;D

Jak myślisz, co jest na nim namalowane? pytam Dziewczynkę "Ja to nazywam tukan." odpowiada poważnie. Tukan ma rękodzielniczą, supermodną, filcową torebkę, zapinaną na szykowny guzik:

Zainspirowana pomysłami bloggerek postanowiłam uszyć jeszcze śniadaniówki dla obu chłopaków, ale na razie muszę ten pomysł odłożyć. Marcel chciałby mieć saszetkę, w której mógłby nosić swoje skarby i obiecuję mu ją już od wakacji... roboty po pachy :D a ja tymczasem chcę granatową bluzkę... co robić, co robić? chyba odpocznę! 


 

Plaża, złota plaża...

brummblogging

Jak się szyje dużo różnych drobiazgów, to bywa tak, że w pilnej potrzebie otwiera się szafę i wyciąga to, czego się akurat potrzebuje. Dziś w związku z cudowną, słoneczną aurą postanowilismy wyruszyć nad morze. Oczywiście natychmiast się okazało, że zabrać trzeba - prócz naszej "słodkiej gromadki" - masę wyposażenia, zabawek, prowiantu, ubranek, kremów, itd. Otwieram więc szafę i wyciągam worek podróżny w stylu marynarskim - zupełnie nieśmigany, który tylko na to czekał, żeby go wyciągnąć i wyruszyć na plażę.

 

Worek uszyłam z masywnej bawełny, ma okrągłe dno, zapina się na suwak; pasek, przekładany przez ramię, wykonany jest z czerwonej taśmy parcianej.

Jest duży, ma praktyczne kieszenie - jedną wewnątrz i drugą - z patką, zapinaną na guzik - na zewnątrz.

Wykończony jest białą podszewką i ozdobiony sznurem, przeciągniętym przez szlufki. Marynarski szyk i maksymalna pojemność - czego chcieć więcej? 

Poniżej w idealnym dla niego otoczeniu: w pełnym czerwcowym słońcu, na rozgrzanym piachu i pod błękitnym niebem. Kto dziś siedział w mieście, niech workowi i nam zazdrości wyprawy.

Obok wora plażowe rękodzieło Krisa, efekt zabawy soczewką :) 

Koszt niestety nie do oszacowania; pamiętam, że uszyłam sobie żakiet z tej tkaniny, a po latach, z resztek - powstał plażowy, marynarski worek.

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci