Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : swieta

Wielkanoc.

brummblogging

Wszystkim czytelnikom, zaglądaczom, miłośnikom, sympatykom,

a nawet zazdrośnikom ;D

Tym, którzy podziwiają jawnie i dają upust swoim zachwytom w komentarzach

oraz tym, co uwielbiają skrycie.

Wpadającym tu, lecz niechętnie i zupełnie nieprzepadającym;

Dziewczętom i chłopcom.

Wszystkim bez wyjątku!

- więc nawet jury tego nieudanego konkursu, w którym mnie nie doceniono -

Wszstkim Wam

Życzę 

Wiosennej i ciepłej atmosfery 

w ciągu najbliższych dni.

i

kopy jaj!

* Na zdjęciach błyszczą prawdziwe, gotowane na twardo (przez 7 min) kurze jaja, farbowane przeze mnie własnoręcznie. Cudne prawda?

Mazurek w tym roku pokrywa masa z białej czekolady i jogurtu,

która o mało nie przyprawiła mnie o zawał serca.

Smacznego BRUMMazurkowania!

PS.

Iga: "Od dotykania jajek strasznie capią mi ręce... więc postanowiłam je umyć grubo mydłem."

Iga: "Mamo, no ale jak oni tego Jezusa, do tego krzyża? tak się zastanawiam..." Ja: Gwoździami mu przybili ręce i nogi.  Iga: "Ołłłł! To trochę hardkorowo!" 

Reminescencje.

brummblogging

W moim rodzinnym domu, zawsze przed świętami przychodził taki moment, kiedy nie chodziło już o wykręcenie następnego makowca, przypalenie kolejnej pieczeni, ani nawet o zajeżdżenie odkurzcza marki zelmer... chodziło już tylko o to, aby przeżyć. Przetrwać. Nie paść na pysk na środku - tak pięknie wyszorowanego - akrylowego dywanu. 

Ledwo powłócząc nogami, wlokąc za sobą karton z ozdobami na choinkę (która koniecznie musiała być ubierana w Wigilię) obiecywałam sobie, że w moim własnym domu, nigdy... przenigdy... i za chinyludowe nie pójdę tą drogą! Nie pozwolę sobie tego całego świątecznego sianka wkręcić.

Mając w pamięci obraz mojej rodziny, która ryje poszarzałymi, umęczonymi twarzami w talerzykach z sałatką jarzynową, planuję prace rozsądnie i zawsze pytam siebie: a co się stanie jeśli nie zrobię? Zazwyczaj szczera odpowiedź brzmi: nic takiego, zrobię innym razem!

Mimo tego, a może dzięki temu,

moje tegoroczne święta

były pod wieloma względami

idealne!

Pyszne jedzenie; 

dobre towarzystwo;

i szczodry Mikołaj!


Godziny snuły się spokojnie i leniwie między sernikiem a bigosem. Odmłodzone gwiazdy TVP niestrudzenie intonowały kolędy. Dzieci bawiły się nowymi zabawkami.

Cicha Noc!

Minęły nie pozostawiając po sobie zmęczenia, ani wrażenia przesytu. 

 

 Iga lat 3,5 - bardzo przejęta tym całym ambarasem- narysowała świętego M:

Nie trzeba chyba zbyt wiele objaśniać :D święty jak żywy; z workiem prezentów, brodą i niebieską czapeczką z pomponem. W dolnej części organizmu widać brzuch i pępek :D  Obok - to zielone, ze szpilkami to oczywiście choinka :D

 Drzewko, którym Mała najwyraźniej się zainspirowała:

 Trochę krzywe i strasznie się sypie - pozdrowienia dla Krisa - ale co za różnica :D

i tak jest ślicznie!

PS. Wzięliśmy z Krisem udział w nowym, fejsikowym konkursie Łucznika; zadaniem uczestników jest wymyślenie nazwy dla nowego modelu ich maszyny. Mój typ: POPELINA; propozycja Krisa: ZAGMATŁAWA. On liczy na drobną niespodziankę, a ja na maszynę ;D

Życzymy Sobie.

brummblogging

 Moje Drogie!

Nadchodzą Święta - nie da się ukryć - 

zbliżają się nieuchronnie...

Z tej okazji:

Tym, co przy stole - barszczu po uszy;

Tym, co na stoku - śniegu po gogle;

Tym, co na Mauritiusie - słońca po kokardy!

Wszystkim Wam zaś życzę:

Przyjemnie spędzonego czasu,

z Waszymi bliskimi,

w atmosferze leniwej i niespiesznej radochy.

Tak wygląda mój sypialniany akcent świąteczny.

Polecam w tym temacie działania rękodzielnicze, ponieważ gotowe stroiki są bardzo drogie :O

Podstawę wianka kupiłam kilka lat temu na allegro.

Tak wyglądają tegoroczne prezenty.

Szary papier z nadrukiem (uwielbiam!) z przeceny, z IKEA i wstążka z marketu.

Po wykonaniu zdjęć dodałam jeszcze karneciki - dla zmyły ze Świętym eM.

-- jestem mistrzem pakowania, odziedziczyłam to po mojej mamie :D --


Miłośniczkom Tradycji

--  piękne imię dla dziewczynki ;D --

dedykuję kolędę: 

Wszystkim Wam raz jeszcze:

Wesołych Świąt!!!

 

PS. Wyniesione ze szkoły. Marcel: "Kuba miał dzisiaj urodziny... ale nic nie przyniósł... więc nawet mu nie śpiewalismy 100 lat... Kto nie ma słodyczy ten się nie liczy!" :O

Pamiętajcie dziewczęta o tej uroczej, jakże aktualnej puencie :D

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci