Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : sztruks

Resztki z Wesela.

brummblogging

Kończąc już temat weselnych kreacji, pokażę marynarkę dla chłopca. Z myślą o niej i o nim :) kupiłam kawałek błękitnego, marmurkowego sztruksu. Młody - gdy go ujrzał - powiedział tylko: "to babski kolor"; nie podejmował dalszej dyskusji i nie działały na niego żadne środki łagodnej persfazji... oceńcie:

Nie znalazłam wykroju na odpowieni wzrost, więc skopiowałam, z "Burdy" nr 8/2010, marynarkę na 140 i zdecydowałam się ją dostosować do modela :) Wydłużyłam wykrój w sumie o 12cm (stopniowo po 4cm: w klatce piersiowej, poniżej talii i u dołu) nie poszerzałam jej w ogóle i dzięki temu jest bardzo ładnie dopasowana, do szczupłej sylwetki chłopca.

 

Podczas szycia nie było najmniejszych komplikacji; wszystko do siebie idalnie pasowało :O sztruks szył się świetnie, podszewka poprawnie i w ogóle żadnych przygód nadających się do opisania na blogu :P 

Wszystkie stębnowania wykonałam bajeranckim ściegiem, a zamast nudnych guzikow - nabiłam napy, podkreślające sportowy szyk marynarki.

Szara podszewka wygląda pięknie! rękawy są trochę za długie (z pewnością we wrześniu już będą odpowiednie!) i na razie nonszalancko je podwijamy. 

 Kieszenie wpuszczane, najprostsze z możliwych i z powodu tej cechy - moje ulubione!

Jestem bardzo zadowolona z marynarki w babskim kolorze i z kurczącej się sukienki z surówki. Poniżej zdjęcie  moich dzieci tuż przed uroczystością w kościele:

Iga w żakiecie (kupowanym na outlecie) bo niestety było chłodno. Marcel w dżinsach rurkach i koszulce wybranej na drodze kompromisu (bardzo chciał założyć żółtą bluzkę z maską z "Krzyku" ).

Miłe złego początki...

brummblogging

...lecz koniec żałosny, jak pouczał pewien, niezbyt przeze mnie lubiany, acz wybitny reprezentant polskiego klasycyzmu. Początki były takie, że kupiłam prześliczny sztruks, w kolorze różu wrzosowatego. Puchaty jak chmurka i miękki jak owieczka. W składzie owieczka ta miała bawełnę i nieco lycry, co zapowiadało przyjemną i swobodną pracę (jak nie starcza, to zawsze można naciągnąć) podczas szycia. Koniec - może nie żałosny, ale co najmniej smętny - był taki, że chmurki nie dało się w ogóle wyprasować; ciągnęła się na wszystkie strony i najwięcej tam, gdzie najmniej się tego potrzebowało. Sztruks przeznaczony był dla Małej i uszyłam z niego spodnie śniegowe zimą, sukienkę wiosną i portasy na chłodniejsze letnie dni.

Na załączonym obrazku widać pięknie nierozprasowywalne szwy. Długi i puszysty włos sprawiał, że dwie szyte warstwy były rozpychane przez maszynę, a lajkra potęgowała ten efekt tak, że nic a nic się nie zgadzało.

Dodałam kilka ozdobników, żeby odwrócić uwagę od ciąglowiści tkaniny; sa to -  lamówki w kolorze kremowym, takiegoż koloru guziczki, rozmaite kieszonki i kokardka z różowej organtyny. Stębnowania wykonałam, jak zwykle, ściegiem ozdobnym.

Gumkę kilkakrotnie przeszyłam, ponieważ w dość grubym pasku była nadmiernie naciągnięta i juz zaczynała się zwijać, co bardzo mnie denerwuje. Siedzę potem i próbuję taką gumkę wyprostować, co jest bardzo, bardzo denerwujące.

Spodenki wyglądają całkiem fajnie na Małej; dobrze się noszą, tak dobrze, że wczoraj na placu zabaw Mała nawet ich nie zdjęła do siusiania ;) więc dziś wiszą na sznurze. Szyły się ciężko i upierdliwie.

Sukienka:

W podobnym klimacie co portasy, również z kremowymi dodatkami - bawełnianą koronką, lamówką i guziczkami. Szyła się tak samo beznadziejnie, co widac wyraźnie, np po kieszonkach... jedna jest trochę bardziej. 

Zbliżenie na detal. Zdjęcie przedstawia udaną kieszonkę.

Oba wykroje pochodzą z "Burdy" niestety numerów żurnali nie podam.

Koszt: tkanina kupowana u mojego ulubionego sprzedawcy (choć podczas jej szycia nie myślałam o nim ciepło) a sztruks jest tam w cenach 8/9zł za mb. Kupiłam dwa merty. Łączna cena dwóch par spodni i sukienki nie powinna przekroczyć 27zł. 

Spódniczka dla dziewczynki

brummblogging

Z reszty żółtego sztruksu uszyłam spódniczkę dla małej dziewczynki.

Nie przepadam za dziecięcymi wykrojami z "Burdy" (właśnie z tego miesięcznika pochodzi wykrój, nr 4/2007) ponieważ z reguły mam z ich realizacją rozmaite problemy. Wymagają często przemodelowania, lub improwizacji w trakcie samego szycia.

Spódniczkę na wzrost 122 skróciłam o 13cm; następnie zszyłam zaszewki na kieszonkach tyłu, ponieważ były nieproporcjonalnie duże.

Efekt końcowy jest zadawalający.

Koszt spódniczki: tkanina 0,40mb to 3,60zł; lamówka 1zł; aplikacje 1zł; nici i gumka. Łącznie około 5,60zł

Żakiet w kolorze słońca.

brummblogging

Bardzo lubię sztruks, a jeśli dodatkowo ma tak piękny kolor, to po prostu nie mogę się oprzeć. Uważany jest on za tkaninę wymagającą, jednak mi nie sprawił, podczas szycia, najmniejszych kłopotów. Trzeba tylko pamiętać, że wszystkie części wykroju muszą być układane w jednym kierunku (zwiększa to trochę zużycie tkaniny) mianowicie "pod włos".

Wykrój pochodzi z miesięcznika "Burda" 1/2007. Żakiet ma prosty, sportowy krój i jest ładnie wcięty w talii. Rękawy nie są zbyt wąskie; klapy mają klasyczny krój, ich wykonanie nie sprawia większych trudności. Jedyną skomplikowaną operacją jest połączenie części wierzchniej z podszewką - zwłaszcza na lekkiej, domowej maszynie. Dlatego mniej doświadczonym polecam szycie żakietu bez podszewki - sama uszyłam takich bardzo wiele :) zazwyczaj korzystałam wówczas z wykroju o rozmiar mniejszego.

Dokonałam kilku zmian w oryginalnym wykroju. Prócz dostosowania go do swojego wzrostu (176cm) zrezygnowałam z naszywanych kieszonek, na rzecz kieszonek wpuszczanych, z patką. Szwy wystębnowałam dekoracyjnym ściegiem naśladującym ścieg ręczny, co dało bardzo interesujący efekt.

Teraz czekam z niecierpliwością na pierwsze wiosenne dni, a mój żakiet czeka na debiut.

Koszt żakietu: sztruks ok 1,70mb za kwotę 15,30; napy 2zł (nabijane samodzielnie); podszewka 1,50mb - 6zł; i nici. Łącznie 23,30

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci