Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : poduszka-na-szpilki

Do poduszki.

brummblogging

Do poduszki najlepiej pasuje głowa... wiadomo! i się rozmarzyłam... Jednakże, jeśli się aktualnie żadną nie dysponuje, co zdarza mi się na starość coraz częściej,  z powodzeniem mogą ją zastąpić szpilki. Też pasują do poduszki i w dodatku nie jest dobrze, gdy się poniewierają luzem. Moje stare szpilki wybierają się właśnie na szpilkową emeryturę. Wiem, że powinnam je po prostu wywalić na zbite łebki, bo są tępe jak ołówki z castoramy, ale zżyłam się z nimi, jakoś tak bezsensownie. Trafią więc do pudełka i będą czekać na trudne, gęsto tkane i beznadziejnie grube tkaniny. Za to nowe, długie, lśniące i ostre szpilki, w które zainwestowałam 14,50 umieszczę w nieśmiganych poduszeczkach i będę ich używać namiętnie.

biscornu

Poduszeczki na szpilki w babcinym stylu, zszyte jak moje dawne biscornu, pamiętacie? będą się pięknie prezentowały nabite raz przy raz nowiutkimi szpilami. Za 14,50 można ich kupić naprawdę spory zapas... wystarczy do naszpilkowania namiotu cyrkowego... i do zapełnienia gęsto dwóch poduszeczek. 

Dwie poduszeczki wystarczyłyby mi akuratnie, ale kiedy zobaczyłam, ile małych, chciwych rączek wyciąga się w ich stronę, ile par oczek świdruje mnie pożądliwie i ile usteczek układa się w podkówki... zszyłam trzy kolejne. Tak na wszelki wypadek, żeby nie doszło w rodzinie do aktów przemocy.

poduszki na szpilki

Chyba mi wrześniowe słońce w czapę za mocno przygrzało, że wybrałam takie ciepłe kolory. Spoglądam na nie i sama się sobie nadziwić nie mogę! brrrr! Zielony, pomarańczowy i złoty. Co jeden to gorszy, a wszystkie takie... ciepłe! brrrrrr!!!

poduszeczki

Dzieciakom poduszeczki się podobają. Czekają tylko na sygnał, że zdjęcia poszły i że można je już zawłaszczać, miętosić i tarmosić. Chować do szufladek, zagrzebywać w łóżeczkach, lub pod łóżeczkami. Słowem, że można je już dopisać do listy najcenniejszych skarbów (gdzieś między papierkiem, kamykiem i patykiem) i o nich zapomnieć. Powieki.

biscornu

Po trosze je rozumiem. Moja lista skarbów też jest bardzo długa i stale się rozrasta. O guziczek, o tasiemkę, o wstążeczkę, o koralik, zameczek, nitkę, szmatkę, czy pudełko tępych szpilek. Podobnie, jak dzieciary pakuję je do przepastnych pudeł i... powieki... ale przecież nie będziemy się w taki piękny wieczór zajmować moją manią zbieractwa? nad którą mniej więcej panuję...

poduszeczki na szpilki

Taka jestem podekscytowana tymi szpilkami... od miesięcy się zbierałam w sobie, żeby je kupić. Są takie ostre i wspaniale pasują do mojej nowej poduszki... bardziej, niż głowa, którą powoli tracę. Przy okazji tego drobnego zakupu wydałam 60zł na inne pasmanteryjne skarby...

 

PS Iga jest przezachwycona pierwszą wizytą w bibliotece! Następnego dnia: "Mamo, miałam cudowny sen! śniło mi się, że chodzimy do biblioteki codziennie! że można wypożyczyć 7 książek na raz i nie trzeba się martwić, że się zgubi kartę!" 

Zrób sobie Biscornu.

brummblogging

To nie dziwna, egzotyczna potrawa :) ani niezwykła część garderoby. Biscornusa może mieć każdy, jest niewielki, kolorowy, śliczny i bardzo przydatny. Proszę:

Google podaje, że biscornus to słowo francuskie i oznacza "dziwaczny", jak dla mnie bomba! Kształt ma rzeczywiście niezwykły i trudno początkowo zrozumieć, jak jest krojony.

Sprawa jest banalnie prosta; biscornu tworzą dwa kwadraty zszyte naprzemiennie, tak, że środek boku jednego z nich, spotyka się zawsze  z rogiem drugiego; u mnie kwadraty mają boki o długosci 12cm. Wybrałam tkaninę z IKEA, z moich starych zapasów, ma ona naprawdę niezwykły wzór, który jest rozmieszczony nierównomiernie wzdłuż jej szerokości.

Jeśli potrzebujecie szczegółowej instrukcji polecam wpisanie na You Tube frazę: "jak zrobić igielnik biscornu" bardzo zgrabny filmik odkryje przed Wami wszystkie tajemnice tego Dziwacznego Igielnika.

Moja mama zawsze miała igielnik (dobrze zorganizowana krawcowa) a mnie zawsze brakowało czasu na takie drobiazgi. W domu mówiło się poduszka na szpilki, bo miała niewyszukany kształt - małej poduszeczki; ogromnie ułatwiała pobieranie szpilek i ich przechowywanie. W ostatnich dniach moje pudełko ze szpilkami spadło ze stołu dwukrotnie (Kris boi się rozsypanych szpilek bardziej niż prawdziwa dama myszy) doprowadzając mnie do rozpaczy...

Zachciało mi się igielika. Jak w domu; u mamy... Ponieważ internet jest nieocenionym źródłem inspiracji trafiłam na biscornus i nie żałuję! Pooglądajcie same w sieci! jak piekne bywają realizacje tego prostego pomysłu!

Moje są szyte na maszynie, nie jest to zbyt trudne; zawsze kiedy dojedziemy do rogu, unosimy stopkę i przekręcamy tkaninę w żądanym kierunku, lekko ja układamy i jedziemy dalej. Nie należy się przejmować niewielkimi fałdkami, które tam powstają, zazwyczaj po wywróceniu na prawą strone wygląda to lepiej, niż można się było spodziewać :P jeden odcinek (między rożkami) zostawiamy otwary; korzystamy z niego przy wywróceniu i wypchaniu biscornusa ociepliną/pianką lub watą.

Mój biscornu może nie jest prawdziwy (jest zszyty na maszynie) i może nie jest szlachetny (brak mu haftu)  ale zmienił moje krawieckie życie na przyjemniejsze i łatwiejsze, czego i Wam życzę. Takie małe, a cieszy! 

 

PS Pierwszy wyszedł mi lekko krzywaśny.

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci