Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : serce

Love is in the air!

brummblogging

Wdeeeech... wyyydech!

duże serce

Czujecie to?

ssserce2

Widzicie to?

serce

Chłopcy i dziewczęta! życzę Wam, wdeeeech... wyyydech... żebyście poczuli!

Buziaczki! Uściski! Przytulaski!

Kochajmy się!

 

Cztery serca.

brummblogging

Pozdrawiam Was!

serca

 Walentynkowo!

breloczki

Serduszkowo!

walentynkowe serca

i goździkowo!

Wszystkim sympatykom brummBLOGa

życzę dużo, dużo miłości!

Słodkie upominki na Walentynki, czyli zawieszki z czerwonej ekoskóry dziergałam wczoraj. Niestety nie udało mi się ich połączyć na maszynie i obszywałam je ręką, to znaczy ręką wyposażoną w igłę i kordonkiem. Czerwonym. Nie jest to moja ulubiona metoda szycia... bynajmniej nie ze względu na kolor kordonka. 

Serduszka ozdobione są rozmaitymi ćwiekami, a każde wyposażone jest w sznureczek służący do przytroczenia. Do środka napchałam trochę  ocieplacza, w ten sposób serca są pełne... miłości i ovaty. Pięknie wyszło! tak całuśnie i miłośnie!

Szczęśliwych Walentynek! 

Jak sznurek w kieszeni.

brummblogging

Trochę mi niezręcznie prezentować to zielone w groszki na blogu bądź, co bądź krawieckim, gdyż koło krawiectwa to zielone nawet przez chwilę nie leżało. Będzie więc dziś trochę żenująco, zielono i w groszki. Opisanie procesu twórczego również nastręcza trudności, bo ani proces nie miał miejsca, ani (tym bardziej) twórczy. Ot jeden mały ścieg na maszynie i trochę szycia ręką uzbrojoną w igłę. Na igle nić, a na nici supełek niezbyt zgrabny. Ot tyle.

wianek świąteczny

Nie o to przecież idzie, że wianek paskudny. Przeciwnie! jestem oszołomiona jego wdziękiem zielonym i w groszki. Rzecz raczej w tym, że zrobienie czegoś takiego jest proste jak... wypas owiec. Proste jak... sznurek w kieszeni. Co tu pisać? że zielony i w groszki? mamo, jakie to krępujące.

wianek rękodzieło

Pamiętacie moje niebieskie i tanie jak wigilijny barszcz wianki z IKEA? z tego wpisu wianki niebieskie Jeden z nich został wykorzystany, a drugi tylko ogołocony i porzucony. Stanowił fajną bazę nie wiadomo do czego i dawał liczne możliwości, choć też nie do końca wiadomo jakie. Na początek pozbyłam się niebieskości, owijając wianek kremową, dzianinową taśmą ze skosu. Po tej operacji wyglądał jak ranny jeniec... cały w bandażach. Niemożliwością było tak go zostawić bez pomocy, więc skroiłam 150 cm pas tkaniny w groszki i zielonej, szeroki na 22 cm i otuliłam nim wianek, szyjąc ręcznie dookoła.

wianek

Żeby nie było wstydu po całości (i żebyście sobie nie pomyślały, że jestem jakaś Leniwa Lutka) wykonałam naprędce cztery ozdoby w klimacie świątecznym, zielonym i w groszki. Kształty wyszperałam w starej, pożółkłej "Burdzie" listopadowej z roku pańskiego 1997. Szczególnie spodobała mi się mała gwiazdka z wyokrąglonymi krawędziami i podobnie postąpiłam z dużą gwiazdą. Takie łuki bardzo łatwo się szyje i nicuje, czyli wywraca.

ozdoby świąteczne

Środki ozdobiłam filcowymi wycinankami, a środki środków miedzianymi koralikami. Wyglądają znakomicie! Umiem je sobie wyobrazić w pięknym naczyniu, pomiędzy orzechami i mandarynkami, a Wy? Umiecie? i gałązkę pachnącej jedliny jeszcze... umiecie?

zawieszki świąteczne

Uff! jakoś poszło z tym troszkę zawstydzającym i prostym jak drut wiankiem. Komplecik upominkowy, zielony i w groszki prezentuje się bardzo klasycznie i grudniowo. Całość ometkowana i zapakowana ląduje w szafie świętego brummMikołaja. Byłyście grzeczne w tym roku?

 HO! HO! HO!

 

PS Anegdotka z pracowni: na początku wykombinowałam sobie, że najszybciej będzie gdy uszyję dłuuugi tunel z tkaniny, przenicuję go na prawą stronę i naciągnę na wianek... buhahaha! 

W Kratki.

brummblogging

Tkaniny w kratki, w dwóch wersjach kolorystycznych, kupiłam w IKEA. Wygrzebałam je z kosza resztek, za pół ceny (kiedyś w IKEA były fajne resztki). CZERWONĄ od razu obszyłam i schowałam do szafy.  Ładny z niej obrusik i sama nie wiem dlaczego, jakoś nieczęsto z niego korzystałam. NIEBIESKĄ zaś... Hmmm... niebieską... sama nie wiem, od razu coś z niej uszyłam, ale nie pamiętam, czy jakoś często z tego korzystałam?*

*Doznałam właśnie olśnienia! uszyłam z niebieskiej kratki nowe pokrycie na stary fotelik samochodowy Chicco. Fajnie wyszło! połączyłam kratkę z gładką, granatową bawełną.

SERWETĘ ODGRZAŁAM dla Was  ( oczywiście GORĄCYM żelazkiem)

z niebieskich resztek uszyłam ozdoby.

Korzystałam z narysowanych w ubiegłym roku kształtów. Są znowu aktualne! :O

I coś mi mówi, że będą na czasie również za rok ;D

Trzy większe ozdobione są kokardką i koralikiem. Dwie mniejsze łysym koralikiem.

W listopadzie, TEGO ROKU :D natknęłam się, w tym samym niebieskim markecie, na dżinsowe wianki. Strasznie się poddenerwowałam, spociły mi się dłonie, serce mi zaczęło walić jak oszalałe; zwinęłam szybko dwa i od razu potruchtałam do kasy. Wianki były - uwaga! uwaga! zbiorowe omdlenie! - po 3zł. TRZY ZETA ZA SZTUKĘ. O matko! jeszcze mam dreszcze :D

Jednego ogoliłam z tasiemki i wykorzystałam do dekoracji drugiego. Do kratkowatych ozdób podszyłam broszkowe zapięcia. Pogrzebałam w piwnicy, w pudle z ozdobami i...

Wygląda teraz CONAJMNIEJ jak trzydzieścitrzy złote :D

Świetnie pasuje do mojej niebieskiej jadalni!

Cudnie się prezentuje wraz z kratkowatą, czerwoną serwetą.

Nawet nie chcę myśleć, jak wspaniale będzie wyglądała moja dekoracja, kiedy dorzucę garść modrzewiowych szyszek i gałązkę jedliny! I kto wie, może będzie TAK CUDOWNIE! i TAK... TAK ODŚWIĘTNIE, że nie będę musiała w ogóle sprzatać w jadalni? ani myć okien? KTO WIE...

*Wszystkie literówki to WINA KRISA, który nie redaguje dziś wpisu, gdyż właśnie CIERPI na przeziębienie :D

PS Robię porządki i wyciągam z szafy swoje studenckie zeszyty; Marcel: "Co tu jest napisane?" ; Iga: "Ocywiście: na zy wam się ma ma." :O 

Iga: "Co by tu teraz narysować?" ; Marcel: "Mnie narysuj! mnieee!" ; Iga spokojnie: "Ciebie... ciebie narysuję na czarnym końcu."

Koszyczek.

brummblogging

Ostatni ozdóbkowy wpis przedświąteczny. Jego bohaterem jest koszyk na cokolwiek, który każda szyjąca, a nawet okazjonalnie-szyjąca, rękodzielniczka stworzyć powinna. Taki koszyczek, w eleganckim sklepie (wcale nie jakiś luksusowo-wypasiony) kosztuje niemało, kto więc chciałby zaoszczędzić 36zł (cena po obniżce), niech zasiada do maszyny!

Moje zaoszczędzone trzy dyszki prezentują się ;D tak:

Pomiędzy dwie warstwy tkanin, które już dobrze znacie, wsunęłam bawełnianą pikówkę. Przydałby się jeszcze sztywnik, żeby koszyk był bardziej stabilny, ale akurat nie miałam go w szafie. 

Koszyk jest tak naprawdę kwadratem 40x40cm (teraz wiem, że wolałabym mniejszy choćby o 5cm); zszyłam go - prawa do prawej - wzdłuż brzegów i wywinęłam przez pozostawiony otwór; przestębnowałam w miejscach planowanych zagięć ścianek i wypikowałam (świąteczne kształty) na dnie. Naszyłam koronki, które - związane - sprawiają, że podkładka staje się koszykiem na cokolwiek. Dzióbki (w narożnikach) wywinęłam i wyglądaja bardzo ładnie i zabawnie ;D

Moje śnieżne ozdoby pasują tu idealnie!

Ścianki mają wysokość 7cm i uważam, że proporcje są bardzo dobre; jednak wykonując kolejny koszyk wszyłabym tasiemki pod kątem lekko rozwartym (tutaj jest kąt prosty) aby uniknąć falowania i rozłażenia się  boków.

Jestem całkiem zadowolona z mojego koszyka.

Mało roboty - dużo radochy!

 Bardzo tolubię :D

Koszyk - z rękodzielniczymi drobiazgami - będzie doskonałym upominkiem świątecznym. 

Gdybym ja dostała taki w prezencie, wypełniłabym go (po brzegi) orzechami!

bo co to za święta, bez orzechów? ;D

PS. Pod poprzednim wpisem pojawiły się tylko dwa komentarze :O wiem, że macie paluszki upaćkane ciastem na pierniczki i jesteście bardzo zapracowane, ale apeluję o mobilizację ;D wszystkie ręca na... klawiatury! i Kobiety na... komputery! 

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci