Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : wiskoza

Kalendarzyk.

brummblogging

Witajcie koleżanki! tematem dzisiejszego wpisu będzie naturalna antykoncepcja. Buhahaha! żartowałam! Zerkam sobie raz po raz na mój lipcowy, godny pożałowania kalendarzyk blogowy i widać po nim, że nie przepracowywałam się w tym miesiącu. Nie do końca wiodłam żywot słynnego cysorza, co to ma klawe życie i któremu już o świcie dają do łóżka kawę, a po kawie jajecznicę... niemniej jednak szyłam mało... mało bardzo i temu zaprzeczyć nie mogę. 

Urlop rodzinny niestety trudno uznać za formę wypoczynku, kto był na takowym w roli matki-organizatorki, ten wie, jaka to harówa od świtu do nocy, więc nie mogę obiecać, że teraz to ja dopiero będę szaleć, burdami szastać, tkaniny ciachać, żelazkiem machać i szyć! szyć! szyć aż mi się pedał rozgrzeje do czerwoności i igła w maszynie stopi... Nie mogę. Za to mogę pokazać Wam śliczną wiskozową tuniczkę, którą uszyłam kilka dni temu.

bluzka damska

Tkanina bardzo wymagająca i wielce denerwująca; cienka, wiotka i lejąca. I błyszcząca. Wzorów i kolorów nie komentuję, gdyż uważam, że są wyśmienite, co tu więcej gadać? Wykrój wypróbowany przy okazji toskańskich trykotów bardzo prosty, ale bluzka leży pięknie, ramię jest eleganckie a półrękawek komfortowy.

bluzka

 Dekolt i podkroje pach wykończyłam wąskimi pliskami. W dzianinach tak rozciągliwych, jak ta wiskoza to najlepsze rozwiązanie. Szwy ramion wzmocniłam taśmą stabilizującą. Owerlok szył gładko, więc nie mam powodów do narzekania. 

 bluzka wiskozowa

Pierwszy raz wypróbowałam owerlokowy, trzynitkowy ścieg płaski. Dotąd sądziłam, że to zbyt wiele roboty, trzeba podnieść nóż i zmienić naprężenia wszystkich nici zgodnie z instrukcją, jednak okazało się, że to pryszcz. Bułka z masłem, a samo przeszycie wygląda dobrze, ścieg jest niezbyt gruby i elastyczny. Warto!

 bluzka

Tunikę wypróbowałam dzisiaj w warunkach lekko ekstremalnych, co oznacza ponad 30 stopni w cieniu i jestem zaskoczona oraz zachwycona! Bluzka jest lekka, przewiewna i elegancka. Naprawdę zaczynam kochać wiskozę, no może nie podczas krojenia, ani w czasie szycia, przy prasowaniu tez nie pieję z zachwytu... jednak nosi się pierwszorzędnie!

 bluzka wiskozowa

Chciałabym jakoś zapełnić ten lipcowy kalendarzyk, ale to takie trudne. Tyle pokus dookoła... łóżko, sofa, trawa, piasek... och! dobrze, dobrze być cysorzem, choć to świnia i krwiopijca... Jeżeli mi się uda jakoś zmusić do roboty, co jest niewykluczone, postaram się zamieścić kilka fotek z wakacji wraz z krótką rekomendacją Podlasia i Puszczy. Bądźcie czujne koleżanki!

 

PS refleksja Iga: "Oliwia to bardzo popularne imię. Na podwórku tylko ja i Dżesika nie jesteśmy Oliwiami"

Wiskozowa Forma Opresyjna.

brummblogging

Ponieważ dawno nie miałam sukienki, postanowiłam sobie uszyć garnitur ;)  kobieca logika! :P Wymysliłam, że będzie biały - jest stalowoszary; lubię bawełnę, a dłubałam w wiskozie...

Wykrój skopiowałam z lipcowej "Burdy"; spodobało mi się, że żakiet jest zapiany na jeden guzik... i choć na żurnalowym foto widać tylko plamę głębokiej czerni, na tle czarności bluzki i czarnych spodni - wybór padł na niego :|

Wykrój spodni (które wiszą na wieszaku, pod żakietem) również pochodzi z ww gazetki; nie pamiętam jednak numeru; realizowałam go już trzykrotnie i mam go od czasów przedblogowych, czyli niepamiętnych ;)

 

Żakiet ma rozmiar 42 i był dostosowywany do mojego ponadprzeciętnego wzrostu. Przód zdobi ładny, rewersowy kołnierz i efektowne zapięcie na jeden guzik z rozchodzącymi się, wyokrąglonymi dolnymi brzegami. Ramiona żakietu zostały wymodelowane w sposób dla mnie zaskakujący :O były tak podniesione, że podobnego rozmiaru poduszki, miałam ostatnio we wczesnych latach osiemdziesiątych (pamiętam, że chyba szłam do kina na "Niekończącą się opowieść")... niestety bez poduszek cały przód układał się fatalnie.

Rękaw nie pasował do podkroju!! po upięciu w puktach stycznych okazało się, że mam zbyt mało przodu, za to dwa razy za dużo tyłu rękawka :#%$@#!%!@ podcinałam pachę i - proszę wrażliwe krawcowe o pominięcie tego akapitu - przesunęłam szczyt główki rękawa, żeby ratować jego wygląd... boszsz... wiem, to karygodne... i mi wstyd ;)

Zdecydowałam się na kieszonkę z patką (rezygnując z proponowanej kieszeni z wypustkami); wydaje mi się prosta i elegancka; stębnowania są wykonane, jak zwykle, ściegiem dekoracyjnym.

Wykończyłam żakiet błękitną podszewką z acetatu; sprawdziła się doskonale w noszeniu, ale szyła się dość beznadziejnie... 

 Wydaje się, że jedynym mocnym punktem żakietu jest... broszka Susanny :P 

Przez dwa dni miałam wyraźnie obniżony nastrój i samoocenę; Kris znienawidził żakiet za to, jak popsuł atmosferę w domu; nasz wyjazd na wesele stanął pod znakiem zapytania... a potem zabrałam się za jedwabną bluzkę i było juz tylko gorzej ;)

Jednak w końcu (buduję dramaturgię i wzmagam napięcie) przekonałam się do całokształtu: garnituru z drewna :P bluzki z owadzich kokonów, butów z wyprzedaży, kopertówki z rękodzieła i broszki! uffff! impreza się udała! bawiłam się doskonale; i nikt nie wspomniał ani słowem, że żakiet niedoprasowany, a poduchy za wielkie!!

tadddaaam! a to ja przy głębokiej studzience: 

 

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci