Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : siatka-na-zakupy

"Łowcy smoków."

brummblogging

- Wtedy dzielny Lian Chu został sam na sam ze smoczą nawałnicą!    - I co? Co?

- I ciął we wszystkie strony, oboma mieczami, aż do ostatniego czerepu!

Kto nie zna bajki powinien jak najszybciej się ogarnąć i zobaczyć - bo warto. Tymczasem ja (jak dzielny Lian Chu) walczyłam wczoraj ze smoczą materią. Jak wiadomo, nie jest to łatwe zadanie i musiałam co dwa ściegi wykrzykiwać "Nie boję się ciebie gadzino!" żeby sobie dodać animuszu. "Gadzina" w końcu się poddała i wygląda tak:

Szara bawełna z pięknym, czerwonym, flokowym wzorem smoków. Po godzinie szycia, wydawało mi się, że cały flok przeniósł się już z torby na moją paszczę, ręce, ubrania, deskę do prasowania, dzieci, itd, ale jak widać, jeszcze co nieco zostało. Pewnie po to, żebym to zebrała dżinsami, jak z nią wyruszę na zakupy.

Bardzo mi się zachciało mieć tę siatę na pierwsze jesienne dni. Z założenia miała być miękka, nieskomplikowana i szyć się w małą godzinkę. Wymysliłam, że chcę mieć w niej naprawdę głębokie dno, ale jak tylko je odszyłam, zaczęłam się zastanawiać, czy właśnie tego naprawdę chciałam..?

Siata ma rozmiar europejski, choć nie trzyma niektórych standardów ;) ucha są dość długie i można ją nosić na ramieniu. Wewnątrz jest bardzo wypasiona! zazwyczaj nie robię dla siebie takich cudów, bo mi szkoda czasu: kieszeń na suwak, na koniku śliczny chwościk ułatwiający pociąganie; taśma z karabińczykiem ułatwiająca odnalezienie kluczy; zamknięcie całej siaty na patkę i piękny guzik.

Całość wykończona szarą podszewką; w szwach bocznych czerwona tasiemka - tak się zastanawiam, czy dodatek innych kolorów nie byłby tu korzystny? Górę wystębnowałam ozdobnym szwem; gruba czerwona nić sprawiła, że ścieg jest tłusty i fajny.

Szyło się kiepsko... nie boję się ciebie gadzino!.. i opornie, a efekt jakoś mnie nie zachwyca. Zobaczymy jak sprawdzi się na mieście, w tak zwanej akcji.

Tu się trochę zmarszczyła, może pod wpływem mojej surowej oceny?

Koszt: sądzę, że wyniósł około 12zł; sam guzik kosztował ponad złotówkę! pół metra tkaniny ze smoczym flokiem kosztowało 5zł.

Boję się Ciem.

brummblogging

Czarna siatka czeka już od kilku dni, na swoje pięć minut na blogu. Stoi trochę w opozycji do swojej poprzedniczki i ciągną do niej raczej motyle nocne; przeznaczona jest więc dla miłośniczek mocnych wrażeń. Boję się ciem, więc stanowczo nie jest "na mnie" szyta ;)

Siostra bliźniaczka seledynowej - trochę jakby w negatywie, co nie świadczy o niej wcale źle - ma takie same wymiary, tylko ucha jej się wydłużyły do 47 centymetrów, co pozwala nonszalancko zarzucić ja na ramię.

Trawiastozielone ucha sprawiają, że jej mroczny, nocny look staje się trochę łagodniejszy.

Tkanina z której powstała, to bawełna z domieszką; nadruk teczowo-brokatowy. Wewnątrz wykończona jest podszewką i ma kieszonkę zapinaną na suwak. Dno i góra siatki wzmocnione są sztywnikiem.

Gdybym miała wybierać, która bardziej mi się podoba, miałabym powazny dylemat. Może jedynie obawiałabym się, że mnie będą ćmy obsiadały...

Powyższe zdjęcie przedstawia siatkę zapakowaną i gotową do drogi. Mam wrażenie, że poszłaby ze swoją właścicielką nawet na koniec... miasta.  

BrummBLOGowanie jeszcze dwa słowa bez związku :) blog okazał się dla mnie ogromnie mobilizujący i inspirujący. Od dawana nie szyłam tak dużo i nie miałam tylu pomysłów; mam wrażenie, że się rozwijam (wiem, to może przesadnie optymistyczne) i że zrobiłam wielki krok naprzód, mając nadzieję, że nie stoję nad przepaścią ;) 

Prace tu pokazane, to nie żadna ściema :D  naprawdę je noszę (dzieciakom też zakładam, nawet jesli nie chcą hehehe) są praktyczne, tanie i oryginalne. Oczywiście brummblog nie istniałby bez Was, Wy mnie podkręcacie i napędzecie - dzięki!

Mam już gotowe dwa następne wpisy - byłam bardzo pracowita w minionych dniach - więc bójcie się! Słonecznie pozdrawiam znad morza!

Siatka na motyle.

brummblogging

Uszyłam dziś siatkę, która pomoże każdej dziewczynie odkryć w sobie zacięcie lepidopterologiczne. Służy ona do łowienia motyli w środowisku miejskim. Swoim niebanalnym wyglądem przyciągnie z pewnością wiele interesujacych okazów:

Uszyta jest z seledynowej, bawełnianej tkaniny; posiada żółte parciane ucha, kieszeń na zewnątrz i drugą (dla bezpieczeństwa zapinaną na suwak) w środku. Wykończona jest zieloną podszewką.

Siatka ma piękny, barwny - brokatowo/metaliczny - owadzi nadruk, który wabi zaciekawione motyle. Aby je schwytać, wystarczy złapać ją za ucha i wykonać nią obszerny zagarniający ruch.

Jej wymiary - szerokość 42cm, wysokość 44cm i głebokie denko 10cm - zapewniają odpowiednio dużą i komfortową pojemność. Ucha o długości 35cm są niezwykle chwytne.

Powyżej rzut oka do jej wnętrza.

Mimo, iż siatka została zaprojektowana z myślą o jakiejś młodej entomolożce, może być używana do przenoszenia, z miejsca na miejsce, rozmaitych przedmiotów lub używania bez wypełniania, wyłącznie dla wywarcia silnego wrażenia.

Siatka na motyle otwiera mini kolekcję letnich siatek i będzie ją można - wkrótce - nabyć, drogą kupna. Podczas jej powstawania nie ucierpiał żaden motyl.

Proszę o opinie i uwagi. 

Remedium.

brummblogging

Zazwyczaj myślę i postępuję racjonalnie. Zazwyczaj... Spoglądając z zazdrością na modne w tym sezonie modele spodni, utwierdzałam się w przekonaniu, że powinnam takie mieć: z lekko obniżonym krokiem, z gumkami u dołu nogawek i zakładkami w talii. Moja sylwetka lubi spodnie o prostym kroju, idealne dopasowane w biodrach, ale ogarnęło mnie jakieś modowe zaćmienie umysłu. 

Znalazłam odpowiedni wykrój w tegorocznej - a jakże! mówiłam, że są na czasie - marcowej "Burdzie". Zabrałam sie do pracy z wielką starannością i och! jaka to była piękna katastrofa!!! bez wątpienia wybrałam odpowiedni rozmiar, poza tym, nic się nie zgadza :) krok wisi w połowie uda; przód na tym odcinku marszczy się i fałduje malowniczo; mąż zapytany co sądzi, odpowiedział tylko: "O! to ciekawe..."

Krawiecki dół. Żeby go przezwyciężyć, trzeba uszyć coś prostego i ładnego. Zasiadam do maszyny i szyję z kawałka ikeowskiej bawełny siatkę osiedlową - remedium na twórcze osłabienie i krawiecką deprechę.

Pięćdziesięciocentymetrowy kawałek tkaniny wykorzystałam co do skraweczka. Siata ma wymiar: 45x48cm, krótkie, oliwkowe ucha z taśmy parcianej i dwie kieszenie - po jednej na zewnątrz i w środku. Żeby ucha dobrze leżały w ręku, ich wystające części złożyłam na pół i przestębnowałam, wsuwając wewnątrz dość gruby, bawełniany sznurek. Tworzą się w ten sposób bardzo estetyczne i wygodne uchwyty.

 

Wokół górnej krawędzi i na dnie wzmocniłam siatkę sztywnikiem; wykończona jest białą podszewką. Wykrój jest bardzo prosty, stanowi go prostokąt z wycięciami na odszycie dna i bywał wykorzystywany przeze mnie wielokrotnie. Wykonanie jest łatwe i nie zajmuje wiele czasu.

Planuję do niej zgarniać nieplanowane zakupy, które zawsze robi się jakoś mimochodem, podczas osiedlowych spacerów z dzieciakami.

Cenę jak zwykle podaję szacunkową: koszt tkaniny może 10zł, taśma parciana 3zł, kawałek podszewki i nici może 1zł - co daje sumę 14zł za moje remedium na doła; czy się opłacało? tak! czy podziałało? nie do końca...

Siata

brummblogging

Wychodziły spod mojej maszyny - jakiś czas temu - takie fajne siaty z drewnianymi uchami: lniana

biała z bawełny

Ucha powstały na moje zamówienie i były wykonane wg mojego pomysłu; samodzielnie je szlifowałam i lakierowałam.

 

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci