Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : torebka

Mam wszędzie futro.

brummblogging

Moje miłe! tytuł nie oznacza bynajmniej, że dziś porozmawiamy o depilacji! Pozostaniemy - jak zwykle - w temacie krawiectwa, lecz zgłębimy dziś jego mroczną i straszną stronę :D Ciemno i mglisto jest od rana, więc sceneria tego listpadowego dnia odpowiednio podkreśla grozę sytuacji...

Pomysł był, jak zwykle, niewinny - torebka z dodatkiem futerka. Bardzo chciałam, żeby była kwadratowa (obrys torby i krój klapy) prosta i szybka do wykonania. W swej nieskończonej krawieckiej naiwności, wybrałam skóropodobną, czekoladową pikówkę i biszkoptowe futerko, jako materiały wróżące przedsięwzięciu spektakularny sukcesKiedy poróbowałam podłożyć pod stopkę maszyny złożone ze sobą: pikówkę i futro, zrozumiałam, że sukcesem to będzie, jeśli mnie dziś nie odwiozą... wiecie dokąd :O

Ciemne, ponure i mgliste zdjęcie straszniefutrzanej torebki:

Na pierwszym planie futerko w pięknym, beżowym kolorze; włos ma nieco przerzedzony (może norka wyliniała) ale, jeśli się  nie czepiać, to jest całkiem, całkiem milusie (oczami wyobraźni widzę już, jak brykam radośnie w kamizelce z tegoż, potrząsając przy tym futrzatą torebką) :D

Na drugim planie pikówka skóropodobna całkowicie niemożliwa do szycia, jeśli się jej jedną ręką silnie nie pociąga, drugą namiętnie nie popycha, a przy tym nie ryczy się jak nosorożec... a kiedy się to wszystko robi - mając wrażenie, że brakuje ze trzech dodatkowych rąk - to owszem, otrzymuje się ŚCIEG!

W tle (niewidoczna dla oczu) leży, nerwowo wykończona, krawcowa...

W roli podszewki zaplanowałam pikówkę bawełnianą, która zapewniać miała usztywnienie, puchatość, a przy tym pewną miękkość formy. Prędko jednak zrozumiałam, że to mission: impossible, bo nawet nie wepcham ich pod maszynę :D a cóż dopiero mówić o zszyciu... 

Trudności, komplikacje i gula skakanie...

Oczywiście okazało się także, że uszycie paska do torby (z pikówki hehehe) no? domyślacie się? taaak! nie jest możliwe :D byłam więc zmuszona podszyć go (od spodu) czarną taśmą parcianą. Wydawało się też - na pewnym etapie pracy - że nie dam rady zamknąć wierzchu i podszewki (pękła mi nawet plastykowa stopka)... dosłownie każda, kolejna operacja dostarczała mi masy wrażeń i była testem na moją pomysłowość, cierpliwość, determinację i opanowanie :D  z tym ostatnim to było najgorzej :D

O zapięciu nawet nie chciało mi się myśleć. Pamiętałam jednak, że kupiłam dawno temu jakieś akcesoria do torebek, a ponieważ w kwestii Futrzaka nie miałam już nic do stracenia, wykorzystałam: złote dodatki, kombinerki, młotek, nożyczki, podłogę w kuchni oraz resztę swojej cierpliwości i determinacji (czujne czytelniczki zauważają, że w tym momencie wystąpił już deficyt pomysłowości i opanowania ). Udało się jakoś :D

Torba jest większa niż planowałam - ma wymiary: 35cm x 28cm x 6cm głębokości, pasek dł 120cm - i mam dla niej dużo negatywnych uczuć a także kilka gorzkich słów. Muszę ją schować i spróbować się do niej jakoś zdystansować. Tymczasem jestem ciekawa Waszych opinii. 

Możecie jej ode mnie dołożyć - proszę bardzo, nie krępujcie się!

Czapka ze mnie, ponieważ zapomniałam o mrożącej krew w żyłach puencie!

Mianowicie: zachciało mi się przeprasować, w takim trudzie połączoną z wierzchem podszewkę; położyłam sobie szmatkę, popsikałam wodą i przyłożyłam lekko ciepłe żelazko. I gdy je tak trzymałam, zaledwie lekko ciepłe, a gul  mi skakał, przebiegła mi przez głowę myśl, że byłoby wprost IDEALNIE gdyby mi się na koniec przysmażyła klapa... natychmiast odpędziłam te nieuzasadnione lęki, uniosłam żelazko i chwyciłam za szmatkę. której niestety nie uniosłam, tylko oderwałam :O 

No i przygrzała mi się klapa od spodu! :!#@$#%@

(jest tam ta nieszczęsna pikówka!)

i stała się w tym obszarze... błyszcząca :D mogło byc gorzej, no nie? ;D

 

PS. Dla licznych wielbicieli ;D mojego pisania i mojego szycia mam niezwykłą gratkę: zdecydowałam się stworzyć cykl artykułów tematycznych na znanym portalu modowym! Zapraszam do lektury na: Bobyy się ubiera

Magia jesiennych róż.

brummblogging

Wpis nie tylko dla rozegzaltowanych pensjonarek.

No i pooooszłoooo! Zrobiłam przegląd szaf -  wiatr wył a deszcz bębnił o szyby - i łyknęłam tę jesień, a ona połknęła mnie. Okazało się, że mam kilka rzeczy całkiem do rzeczy i kilka rzeczy do wywalenia. Doszłam do wniosku, że tę wełnę czas już kupić i płaszczyk należy już szyć. Pogodziłam się z przemijaniem, choć w pewnych "obszarach" nie odpuszczę! zaopatrzyłam się w porządne kosmetyki przeciwzmarszczkowe i wyszczuplające ;D

Wracając do magii. Znalazłam w szafie z tkaninami kawałek tafty z flokiem - nie mam pojęcia kiedy i w jakim celu ją kupiłam - zamyśliłam się nad nią. Ładna. Tylko 0,30mb, ale na torebkę wystarczy. Na listonoszkę. :D Kroiłam rozważnie i oszczędnie i jest! Mam! Magiczne jest to, że skrawek tkaniny można zamienić w całkiem fajny, praktyczny przedmiot o sporej wartości. 

Wcale nie jest mała - jak na listonoszkę - ma 25cm wysokości i 30cm szerokości u dołu. Długi pasek, do noszenia przez ramię, ma 140cm. Ponieważ brakowało mi tkaniny, wykonałam go ze skórzanych czarnych paseczków. Końce planowałam doszyć do torebki, ale nie mogąc się zdecydować na ostateczną długość - po prostu je przywiązałam. Przez to torebka ma zabawne różki ;D

Obok siebie, równolegle, biegną cztery paseczki, aby się nie plątały i nie rozdzielały, przewiązałam je na środku kokardką (widoczną na pierwszym planie) jeśli będzie się przesuwała podkleję ją.

Torebka zapina się na skórzany guzik z odzysku. Wewnątrz wykończona jest karmelową podszewką i ma jedną kieszonkę. Patka i część przednia odszyta jest brązową wypustką. 


Nawet mi się ładnie wzór dopasował :D głupi to ma szczęście... albo przynajmniej je miewa. Na powyższym zdjęciu chyba widać, że czarne paski - to tafta, a pomiędzy nimi są różano/listkowe wzory flokowe w pięknych kolorach.

Przednia część torebki ma cztery zakładki, które nadają jej ten uroczy, beczułkowaty kształt. Tył usztywniony jest plastykową podkładką - dociętą wg szablonu torebki - co pozwala jej trzymać fason bez względu na warunki atmosferyczne. Listonoszka jest naprawdę fajna. Przełamałam nią krawiecki impas i z podniesionymi  nożyczkami wkroczyłam w jesienną szarugę. 

Do torebki oczywiście naszykowałam kwiat filcowy w adekwatnej kolorystyce, ale jeszcze nie zrobiłam mu zdjęcia. Broszkę będzie można dopiąć do torebki lub do żakietu - zależnie od nastroju.

Rozmowy damsko męskie: Kris: "Czym się smarujesz? takie to zielone..."  Kremem wyszczuplającym. Kris: "A co Ci wyszczupleje?" Uda i pupa. Idę umyć ręce, bo mnie mrowią od tego kremu... Kris: "Tylko BROŃ BOŻE nie dotknij nimi CYCKÓW!!!". 

Broszka w barwach jesiennych:


Kuferek Niepodróżny.

brummblogging

Przeglądam "Burdy", gapię się na Fashion TV, szwędam się po sklepach... Próbuję się przestawić na jesienny tryb myślenia o modzie. Słabo mi to wychodzi. Marznę, bo ubieram się zbyt lekko.

Szykuję się do szycia krótkiego płaszcza, ale martwię się, że jesień będzie słoneczna i będzie wisiał w szafie do listopada. Zwlekam. Chciałabym kupić tkaniny, ale wydaje mi się, że na wełnę z owiec angorskich jeszcze nie ma miejsca w mojej szafie. Lato nie odpuszcza i jesień nie nadchodzi - przynajmniej w mojej głowie i garderobie.

Po tym wstępie można się już spodziewać, że nic nie uszyłam i nie mam czym się pochwalić :D Nie uszyłam -  to prawda - ale, żeby się pochwalić, to zawsze coś znajdę. Sezon weselny wciąż jeszcze trwa - wrzesień ma "R" i październik ma "R" - a własnie na taką okazję powstał kiedyś mój kuferek w nietypowym kolorze.

Wrzos. Chłodny, jasny wrzos. Trochę jakby jesienny. Udało mi się kupić taftę w takim odcieniu i nawet skompletować białe dodatki: suwak, wypustkę i szamerunek. 

Wielka kieszeń z przodu i dwie boczne kieszonki powstały z różowej dzianiny z cekinami - powoli cekiny ją już opuszczają... - którą kupiłam za bezcen. 

Kuferek nosi się w rączce - ma odpowiednio krótkie ucha - zapina się na zamek i na patkę. Boki zdobią efektownie wiązane troczki, nadające torebce kształt.


Sama nie wiem, jak mi się udało tak idealnie - kolorystycznie -  dopasować podszewkę? 

Kuferek jest duży, ponieważ ja jestem duża i duże przedmioty sprawiają, że wydaję się mniej duża :D otaczam się więc tym co wielkie :D w nadziei, że mój gabaryt pozostanie niezauważony. Lubię duże torebki, duże samochody, Kris też jest duży i ma 198 centymetrów  wzrostu. Musicie przyznać, że nieźle to sobie wykombinowałam! ;D

Torebka ma odpowiednią sztywność i nawet gdy jest pusta, ładnie zachowuje kształt. Na uroczystości sprawdziła się doskonale. Nadal wygląda szykownie. Zmieści wszystko :D a nawet więcej; a nad ranem można do niej zgarnąć jeszcze weselną flaszkę.

To tyle. Staram się przyzwyczaić do myśli o jesieni choć nie jest łatwo, zwłaszcza, że Mała codziennie mnie pyta: "Kiedy jedziemy na biwak, słońce świeci!"  a babcia jedzie do Hiszpanii i szykuje się na 34 stopnie w cieniu... 


"Dorota to suka"

brummblogging

Jak co wtorek, nadszedł czas na świeży i pachnący wpisik. Tytuł mocny, ale puenta pokaże, że nie taki diabeł straszny. Do rzeczy! W związku z dziesiątkami zapytań, setkami próśb i komentarzy oraz tysiącami listów - hehehe -  które paraliżują pracę całej poczty polskiej ;D postanowiłam trochę pomodelingować i pokazać Wam, jak się noszę w tym, co szyję.

Nie jest to żadna - broń boże - stylizacja; ubrałam się niedbale i pośpiesznie ;D

Nie umiem pozować. Spinam się, wydaje mi się, że mam za dużo - zbyt długich - kończyn; robię dziwne miny; denerwuję fotografa i nigdy nie jestem zadowolona z efektu.

Kurtka militarna, która wspaniale się nosi i którą bardzo lubię.

 

Wraz z moimi musztardowymi pumpkami, które także bardzo lubię, dobrze się w nich czuję i które są szalenie komfortowe. Tam coś gmeram na brzuchu, z pewnością w wyniku napięcia wywołanego sesją foto.


Jeszcze po drodze zgarnęłam:

Bluzkę camaieu sprzed trzech sezonów, z wyprzedaży;

Torebkę Reserved, skórzaną, z outletu za 29zł;

Pasek New Yorker z wyprzedaży za 3,99

Buty Skechers, na cudownej platformie, dzięki której mam 185cm wzrostu; z przeceny za ok 59zł;

Ponadczasowe, klasyczne okulary przeciwsłoneczne - pełnopłatne, na zdrowiu nie oszczędzam ;D

i kolczyki by Brummig

Foto by -=kRistOFF=-

Kris jest - jak by to powiedzieć - rezerwuarem wszelakich zalet ;D ale mistrzem obiektywu to on akurat (na Wasze nieszczęście) nie jest. Zawsze kucnie tak, żeby uchwycić na pierwszym planie leżącą psią kupę, papierek po lodach i butelkę po czystej wyborowej; jeśli w promieniu 200m jest smietnik, na pewno zostanie ujety. Ponadto, jak widać powyżej, nie ominie rynny, a także okna, kratki klimatyzacyjnej itp. 

Nasze wspólne fotografowanie jest zawsze  mocno traumatycznym przeżyciem ;D

Zdjęcia pokadrowałam w specjalnym programie, starając się usunąć zbędne - moim zdaniem - elementy kompozycji (w tym rękawek Małej, czapkę Małego i inne) podpisałam, pomniejszyłam, zapisałam, a jak się chciałam pocieszyć efektem to zobaczyłam właśnie - o zgrozo! - "dorota to suka" napisane na murze, tuż przy mojej głowie... trudno... nie wiem, czym się Dorota naraziła - zostaje!

Lansik z przeceny.

brummblogging

     Wybralismy się po szkolne buty dla Chłopca; wrzesień za pasem. Ponieważ lubimy outlet na gdańskich Szadółkach i mamy szansę kupić tam fajne firmowe obuwie, w dobrej cenie, obiecaliśmy dzieciakom lody i pojechaliśmy... a tam! o rany! co za ceny! całe "lato" za przysłowiowe 9,90! Migiem wybraliśmy pumy dla Młodego i - dopóki nasz szantaż "bo  nie dostaniecie lodów" jeszcze działał - wpadliśmy do kilku naszych ulubionych sklepów :D

      Zgarnęłam czapki dla dziewczynki, ze sklepu Marks&Spencer - mam niezłego fisia czapkowego, zwłaszcza, przy takich cenach! - które kosztowały 4,60 a ich cena regularna wynosiła 46zł.  Nie, nie pomyliłam przecinków, naprawdę dałam piątaka za obie.

 

 

 

 

        Ta sama firma - sukienka, śliczna, ściągana i wiązana w pasie na kokardę. Rękawki do skrócenia i prawdopodobnie podszyję u dołu jednobarwną falbankę. Cena regularna 69zł; mnie kosztowała 13,99

 

 

 

 

 

      Kostium kąpielowy - także dla Igi - Marks&Spencer, kosztował (lekko absurdalne) 54zł; cena outletowa 13,49

 

 

 

 

 

 

      Odjazdowa torebka wielkości listonoszki, marki Reserved, w pięknym, malinowym kolorze, do rączki lub przez ramię, ściągana jak sakiewka. Przeceniona z 34zł na - uwaga! - 4,90 :D

 

 

 

  

         I paski, dwa w komplecie, za same klamerki można zapłacić w pasmanterii niezłą kasę :D a tu proszę cena 4,60! nie do wiary, ale regularna cena na metce, to 46zł :O

 

 

 

 

 

            Coś dla moich modnych chłopaków :D dla młodszego wspaniała torba - przyda się na treningi, pomieści karateckie kimono, ochraniacze, picie i klapki. Cena torby marki Reserved to 99,90; zapłacilismy 9,90 Czapka, tej samej firmy, za 6,90 (cena przed obniżką 39zł). Młody ma osiem lat, ale lubi gadżety i patrząc na niego lekko się płoszę... to już prawie nastolatek!

 

 

 

          Dla Krisa, który uwielbia kolory (a ja uwielbiam go za to, jak je nosi i jak w nich bombowo wygląda!) kurtka z Reserved za 29,90 warta 179,90! Krótka, dość dopasowana, bardzo twarzowa. 

 

 

 

 

 

Prawda, że udane zakupy?  :D sobie nic nie kupiłam uznając, że mogę sobie uszyć, co  mi się zamarzy :D więc po co? a poza tym, własnie przyszły moje - zamówione przez allegro - kosmetyki, więc nie czuję się poszkodowana.

Rozmowa damsko męska: Chciałabym założyć drugiego bloga. Kris: "Nie ma mowy, kobieto!" No, bo wiesz, ten jest taki kulturalny i elegancki i uporządkowany, a drugi byłby taki lekko śmieciowy, troszkę wulgarny i niepoprawny politycznie, a nawet społecznie? Kris: "Nie ma mowy, kobieto!". Mogłabym tam zamieścić zdjęcia zakalca, taki mi ostatnio wyszedł piękny i chleba, który upiekłam - bo był smaczny, i mogłabym tam rano napisać, jak mi źle - z brzydkim słowem, albo jak mi dobrze - z ładnym słowem??? "Nie ma mowy, kobieto! oszalałaś???"  I w ogóle mogłabym więcej pisać... Kris: "Po to masz fejsbuka, kobieto!!! i nie chcę o tym więcej słyszeć!"

Należy się więc liczyć z tym, że - w ciągu najbliższych dni - na blogu pojawi się kilka niecenzuralnych słów, a na fejsie kilka myśli nieuczesanych :D

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci