Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : decoupage

Le(t)nia robota.

brummblogging

Mam w sobie coś na kształt lenia. Na kształt. Szyć mi się chce szalenie! ale tylko pod warunkiem, że do wykonania są DWA, no góra TRZY, SZWY. Czwarty, choćby był tylko rygielkiem, dziurką, czy inną pierdółką już jest sabotowany przez lenia, że o matko! tyle roboty;  że po co to komu i kto to doceni? że to takie skomplikowane i lepiej chyba zabrać kije i iść na dwie godziny na NORDIC.

Lepiej iść!

Nawet siedem kilometrów po wertepach,

nałykać się kurzu,

oddać litr krwi komarom;

... to lepiej, niż wykonać ten CZWARTY SZEW. 

Tego wewnętrznego sabotażystę można czasem obcyganić. Zaplanować prostą spódnicę maxi dla dziewczynki. Tylko jeden szew ;D i obszycie dołu. Żadnego tam wycinania, cała szerokość wiskozy, zwykły prostokąt. Łatwizna! to chyba lepiej, niż ten pot, kurz... i komary!

Ciiiiii!

Nie wspominamy o 9 szwach zygzakowych, przy górnej krawędzi, z których każdy musi otulić gumkę kapeluszową, a żaden nie może jej UJĄĆ; co w sumie nie jest takie trudne. Tylko ŻMUDNE. Nie przyznajemy się (nawet przed sobą) że dół można wykończyć haftowaną taśmą, i że możliwe jest naszycie jej LEWĄ STRONĄ do wierzchu... prucie... prucie... prucie i wykańczanie dołu ponownie. 

Oj, taka tam... le(t)nia robota. 

I tyle radochy!

Zwłaszcza z tą taśmą... na lewą stronę :O

Na koniec ściągamy równiutko wszystkie gumeczki, łapiemy kije i idziemy na NORDIC!

To nie takie trudne, tych 7 km po wertepach, komary... i kurz.

Wiskozowa spódniczka jest fantastyczna i warta każdego ze swoich szwów! Iga bombowo w niej wygląda.

Kształt lenia rysuje się coraz wyraźniej. We mnie. Zaczyna mnie przerastać nawet zmiana nici. Grzebię w szafie, ale nie tej z tkaninami, tylko takiej ze szpargałami. O! znajduję coś :O Lenia znieczulam obietnicą, że to już PRAWIE SKOŃCZONE. Tylko lakier jeszcze, i jeszcze i znowu. Leń w narkozie już drugą dobę, a ja lakieruję 9 raz...

W sumie, to mogłabym lenia hibernować i lakierować kolejnych 10 dni, co dwie godziny.

Letni wieszaczek, przeznaczony do pokoiku Igi. Pomalowany białą farbą, oklejony serwetkami i polakierowany. Polakierowany. Polakierowany... Prace nad nim trwały około 15 miesięcy. Macie pojęcie? Mój LEŃ ZEMDLAŁ :O

Podoba mi się idiotycznie rozmieszczony wzór. Kiedyś byłam fanatyczką symetrii i taki bajzel nie mieścił mi się w bani, a teraz proszę! wszystko od sasa do lasa! i pięknie! O... leń się ocknął i każe mi kończyć...

Kończąc wspomnę o mojej manii biżuteryjnej, która jest jak OPRYSZCZKA. Kiedy mi się wydaje, że ostatecznie się jej pozbyłam... atakuje mnie podstępnie i wyłącza z życia towarzyskiego na tydzień. Nie ma rady, można tylko przeczekać (nie robiąc, pod żadnym pozorem, nowych zakupów!) łagodząc objawy przez grzebanie w pudle z koralikami. Czasem się uda coś sensownego wygrzebać.

Miedziane półfabrykaty i koraliki z masy perłowej.

Biżuteryjnie pożeram swój własny ogon. Coraz częściej demontuję ozdoby, których nie noszę, coś dodaję, coś ujmuję i COŚ POWSTAJE. W tym sezonie miałam chęć na obfitość i swobodnie kompilowałam po kilka par w jedną.

Lazurowe, letnie kolczyki z masy perłowej, na posrebrzanym biglu.

Barwne, cygańskie kolczyki z masy perłowej i żółtych koralików. Bigle szlachetne, a i tak mi gniją dziurki...

To tyle na dziś, bo się ZRYŁAM, JAK DZIK, tym pisaniem. 

Koniec niezbyt gorącego wpisu, z zaledwie LETNIMI robótkami. 

W planach mam bluzkę bez rękawów z niepodwijanym dołem, może się jakoś przełamię...

No i oczywiście 9 km nordikowania z równoczesnym dokarmianiem komarów!


...boszsz! jak mi się nie chce ;D

PS Oglądamy "Boso przez świat"; Iga: "Dlaczego jest bałagan?" ; my (powtarzamy za Cejrowskim): "Bo taka jest tradycja" ; Iga: "Gdzie jest taka tradycja?" ; my (powtarzamy za prowadzącym) "W Meksyku i w Polsce" ; Iga: "W Polsce??? to dlaczego na mnie zawsze krzyczycie, że mam sprzątać???!!!"  :O

W nastroju lekko funeralnym.

brummblogging

Trochę zajmowałam się ostatnio malowaniem i naklejaniem serwetek. Mam pokaźny zapas materiałów i kilka przedmiotów w stanie surowym, szkoda by było ich nie wykorzystać. Zaczęłam od szkatułki, ponieważ używam jej od dawna do przechowywania bransoletek, a ona taka nieumalowana.

Szkatułka jest niewielka 16x10x12cm; łatwiej wyobrazić sobie jej rozmiary, kiedy jest na fotografii z bransoletami. Kris zapytany jak mu się podoba, walnął bez namysłu: "trochę pogrzebowa".

Na jej powierzchni są niewielkie rowki i odrobinę obawiałam się klejenia na tych wyżłobieniach, ale niepotrzenie - poszło gładko ;)

Malowana jest białą farba akrylową i przecierana papierem ściernym, ale bardzo delikatnie tak, aby nie postarzać jej zbytnio (żadna z nas tego nie lubi). Motyw klejony jest tylko na ściankach, które są uwidocznione na foto, tył i drugi bok pozostały gładkie, prócz tych elementów wzoru, które naturalnie tam  "spływają".

Wokół wieczka okleiłam ją dekoracyjną tasiemką; na zamknięciu podszyłam kokardkę. Miała pasować do szafki na kolczyki, ale jest tak podobna, a zarazem tak inna, że nie pasuje :P Wewnątrz jest niepomalowana i w ogóle mi to nie przeszkadza.

 

Sponsoring.

Chciałabym zaznaczyć, że jedynym sponsorem mojego brummbloga jest Kris; nie jest zbyt szczodry, ale dajemy radę ;) Kris jest też pierwszym odbiorcą i krytykiem moich prac; ocenia je zawsze z życzliwą pobłażliwością, właściwą facetom, kiedy wypowiadają się na temat robótek ręcznych :D Dlatego tak ważna jest dla mnie Wasza opinia! 

 

Sprzedaż.

W zakładkach pojawiło się hasło "To sprzedaję", kiedy klikniecie na "allegro" zostaniecie przeniesione - siłą magii internetu - do moich aukcji z siatami na motyle. Zapraszam!

Koszula zamiast ręcznika.

brummblogging

Tkaninę wypatrzyłam na Allegro i natychmiast sobie wyobraziłam, jak pięknie by wyglądały poszyte z niej ścierki kuchenne. Niestety - jak to bywa z kupowaniem bez wymacania - tkanina okazała się gęsto tkana, cienka i w ogóle nieścierkowa... 

Tak sobie leżała i marnowała swój potencjał, aż wymyśliłam dla niej zastosowanie i znalazłam wykrój na bluzkę koszulową. Uszyłam ją w rozmiarze 44/46 :) powiesiłam do szafy i okazało się, że teraz bluzka marnuje swój potencjał... Wyciągnęłm ją więc z szafy - martwiąc się takim marnotrawstwem - dopasowłam do rozmiaru 42, zmieniłam guziki na zielone i prezentuje się tak:

Rękaw trzy czwarte - reglan. Lubicie taki krój rekawa? Kołnierzyk na stójce, na tyłach i przodach zaszewki, które pozwalają idealnie dopasować koszulę do sylwetki.

Naprawdę doskonale leży! ale jakoś jej nie lubię... no i co zrobić? jak się przekonać? Dobrze jej z jeansowymi rybaczkami i granatową listonoszką. Zmiana guzików - z białych - na zielone troszkę ją ożywiła... a jednak...

Wieszam ją znowu do szafy i coś tak czuję, że będzie się dalej marnowała :) a tkaninę wykorzystałam także na lamówki do arbuzorebki, bo sporo miało być chyba tych ścierek :D i mam jej duuużo.

A ponieważ dziś wyciagam na światło dzienne moje niezbyt swieże prace ;) to pokażę Wam moją szafkę na klucze, która wisi sobie pieknie, od soboty, na szarej ścianie.

Tylko na kilka moich prac z tej dziedziny (decoupage) moge patrzeć bez bólu zęba ósmego i to jest własnie jedna z nich. Jakoś tak przyjemnie wygląda i ładnie się prezentuje, choć żadne mistrzostwo to to nie jest.

Taki to dzisiaj wpis wygrzebkowy :) 

Husqvarna

Dodatkowo chciałabym oficjalnie odszczekać wszystkie pochwały, które wyraziłam na temat mojej maszyny! hau! hau! odkąd napisałam, że tak pieknie szyje, klops, za klopsem... pętelkuje, przepuszcza, "prędzluje" (fajne słowo z mojego domu rodzinnego pochodzące) i nie mogę na niej polegać w ogóle! Jestem zdegustowana i grożę jej srogo paluszkiem! 

Kolorowe kolczyki

brummblogging

Moje ulubione kolorowe kolczyki, które powstawały jesienią i zimą. Nieskomplikowane; z materiałów jak poprzednio: srebro, kamień, masa perłowa. Żółto-zielone na wielkim biglu:

Z masy perłowej:

Z serduszkiem:

I ostatnie, z bardzo pięknym kamieniem i ceramicznym koralikiem, zakończone srebrną żmijką:

Ponieważ chciałam przechowywać kolczyki "na wisząco" :) ozdobiłam drewniany "domek na klucze" odpowiednim motywem i służy mi za szkatułkę. Haczyki okręciłam papierowym sznurkiem i powstała całkiem sensowna szafka, mieszcząca 20 par kolczyków. Stoi w sypialni na komodzie i jest bardzo praktyczna. Biżuteria nie tworzy bałaganu i nie pokrywa się kurzem.

 

Decoupage

brummblogging

Przedmioty zdobione przeze mnie - służą mi świetnie - dwie szkatułki i lusterko.

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci