Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : koszula-nocna

Wpadła gruszka do fartuszka.

brummblogging

A za gruszką dwa jabłuszka.

Lecz śliweczka spaść nie chciała,

...była jeszcze niedojrzała.

fartuszek

 Historia fartuszka zaczęła się resztek tkaniny. Niebieską flanelkę wypatrzyłam na allegro. Po wzięciu jej w chwyt okazało się, że jest nie tylko niebieska, ale także dobrej jakości i idealnej grubości, w związku z czym mogę jej użyć zgodnie z moją potrzebą. Nawet bardziej potrzebą Krisa. W dodatku trochę zrobiło mi się jej żal, na tę potrzebę Krisa, bo jest naprawdę dobrej jakości, akuratnej grubości i niezgorszej niebieskości. 

Świnią jednakowoż nie będąc, przynajmniej w tamtym momencie i w kwestii owej potrzeby, pociachałam flanelę, poszyłam, poprasowałam i trwałam z samozadowoleniu przez pół dnia. Pół dnia później powzięłam zamiar wykorzystania niewielkich resztek tkaniny, które mi, jakoś tak bez sensu, pozostały. Myśl ma krążyła wokół szortów, bardzo krótkich szortów i w małym rozmiarze, kiedy ujrzałam Igę w tym oto barchanku! Dłuższą chwilę trwałam w zachwycie i odrętwieniu, bo Mała wygląda w tej koszulinie nieprawdopodobnie ślicznie, a gdy się otrząsnęłam odszukałam kopertę z wykrojem.

fartuszek

Część niebieską skroiłam z całej długości resztki. Wystarczyło jeszcze na okrągłe kieszonki, troczek i falbankę. Dół skleciłam z kawałka pozostałego mi po realizacji barchanka. Tym razem nie było mowy o poszerzaniu dołu, więc szerokość jest oryginalna i zgodna z szablonem. Robota szła jak po maśle, choć jak zwykle zamiąchałam się trochę w zakładkach dekoltu... szlag...

fartuszek

Użyłam ozdobnego, gałązkowego ściegu i obszyłam nim linię talii, kieszonki, oraz pęknięcie z tyłu. To mnie lekko spowolniło, ale mocno oczarowało. Co tu dużo gadać, naprawdę pięknie wygląda ten detal, choć mnie spowolnił.

sukienka

Falbankę sztukowałam z 30cm odcinków. Żeby to ukryć przed światem ułożyłam niewielkie kontrafałdy tak, aby cięcia były schowane pod zakładkami. Nie widać nic a nic! tylko przesłodką falbankę.

sukienka

No i wpadłam jak ta gruszka... gdyż okazało się już podczas prasowania, że wprawdzie zaczynałam od szycia zwykłej koszuliny nocnej z resztek, ale zakończyłam urodziwym fartuszkiem wakacyjnym, idealnym do łapania owoców w sadzie! wszystkich prócz śliwek, rzecz jasna, bo te są jeszcze niedojrzałe. Trochę się niepokoję o bezpieczeństwo Igi, bo na wakacje  a k u r a t  jedziemy do sadu jabłoniowego... ech! najwyżej będzie nastawiać fartuszka w kasku!

fartuszek

W taki oto sposób sukienka skrojona z kilku okrawków i wykończona niepasującą lamówką, okazała się szyjątkiem tygodnia, a potrzeba Krisa, jakaś taka jest blada, i niedojrzała, i nie dorasta  fartuszkowi do falbanek... zachwytu nad nią starczyło ledwie na pół dnia. O, matko ironio! aronio i śliweczko! Co powstało z metrażu pokażę innym razem. Słowo krawcowej!

 

PS Iga: "A syrena to... w pół człowiek, pół ogon?"

Barchanek.

brummblogging

To nie literówka. Naprawdę mam na myśli barCHanka i to niejednego. Dwa. Grubaśne i puchate dwa  barchanki  lipcowe. Uroczo? a jakże! gorąco mi było od samego patrzenia, jak toto zalega na stole.

Zaczęło się tak: zaplanowałam wakacyjne pidżamki dla rodziny. Ot, takie tam portaski. Kris od razu zburzył mój plan, bo sobie zaplanował co prawda portaski, ale Dziewczynce koszulę nocną. Ot, taką sobie koszulinę. Kupiłam flanelę bawełnianą w kolorze pomarańczowym, bawełnę w pasy i białą flanelę !olaboga! którą w dalszej części będę nazywać stosownie do jej charakteru barchankiem.

Tamte dwie były oki, a barchanek TEŻ OKI, ale trochę za bardzo. Może na trzydziestostopniowe mrozy i wiatr o prędkości 90km/h byłby akurat, ale nie na polski lipiec, który nas akurat w tym roku, jak na złość, ROZPIESZCZA. Trzydziestostopniowym upałem i bezlitosnym słońcem. Nie od razu to jednak spostrzegłam. Tę puchatość i grubość. Oblałam się potem dopiero, gdy rozłożyłam barchanka na stole :O i mój plan wakacyjnych pidżamek trochę się rozpłynął w pocie... i w niebycie.

Jak się powiedziało Pe  jak pidżamy i Zy  jak zakupy, to należy jednak wbekać Be... jak barchanek. 

Spodobał mi się prosty wykrój sukienki z dziecięcej "Burdy" nr 1/2012, model 641. Piszę wyjątkowo numer, bo mógłby zostać nierozpoznany, nawet po ósmym wertowaniu. Trochę go poszerzyłam, nadając mu wyraźną linię litery A; pozbyłam się szwu pośrodku tyłu i odszyłam tam niewielkie pęknięcie; dodałam "skrzydełka".

 Tu trochę widać zgrzebność barchanka, a także skrzydełko z haftowanej taśmy batystowej i wykończenie podkroju pliską z dzianiny. Znowu skorzystałam z pomysłu podszywania pliski już złożonej na pół, po doszyciu tylko ją wywijam do lewej strony, zaprasowuję i stębnuję. Bardzo łatwa metoda!

U dołu naszyłam tę samą, haftowaną pasmanterię.

Tył. Pęknięcie wyszło uroczo.

Iga wygląda w barchanku jak jakaś Konopielka z Taplar. Skromnie i zgrzebnie. 

W chacie 30 stopni, więc podczas ostatniej przymiarki spocona Konopielka trochę mi utknęła w połowie barchanka i ani w tę, ani wewtę.

Kiedy już udało mi się koszulinę naciągnąć na miejsce, byłam spocona, acz zadowolona!

Nie zważając na warunki atmosferyczne machnęłam także pidżamę dla Chłopca. Postanowiłam myśleć pozytywnie i ucieszyłam się, że będę tak doskonale przygotowana na zimne, długie styczniowe noce! Do spodni nie żywiłam żadnych ciepłych uczuć, do momentu, gdy naprasowałam z przodu czarne eM. O! wtedy zauważyłam, że są szalenie eleganckie. I szykowne! 

Literki są wypasiste! i spadły mi jak z nieba. Jestem strasznie zadowolona z tego monogramu.

Żeby podnieść temperaturę o 12 stopni pokażę Wam lewą stronę barchanka, bo może go nie doceniacie. 

Flanela jest tak solidnie wydrapana od środka, że wygląda jak jakiś polar... 

Perli się Wam pot na czole? bo mnie tak...

W dodatku nadal nie mam wakacyjnych pidżamek dla dzieci :O

 

PS Rozmowy damsko-męskie Ja z zaangażowaniem: Kris! Kris! moja dynia wypuściła DWA NOWE listki!!! ;Kris spokojnie: "No pokaż się, pokaż... hmmm... to TYLKO USZY."  :O

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci