Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Wpisy otagowane : Walentynki

Love is in the air!

brummblogging

Wdeeeech... wyyydech!

duże serce

Czujecie to?

ssserce2

Widzicie to?

serce

Chłopcy i dziewczęta! życzę Wam, wdeeeech... wyyydech... żebyście poczuli!

Buziaczki! Uściski! Przytulaski!

Kochajmy się!

 

Cztery serca.

brummblogging

Pozdrawiam Was!

serca

 Walentynkowo!

breloczki

Serduszkowo!

walentynkowe serca

i goździkowo!

Wszystkim sympatykom brummBLOGa

życzę dużo, dużo miłości!

Słodkie upominki na Walentynki, czyli zawieszki z czerwonej ekoskóry dziergałam wczoraj. Niestety nie udało mi się ich połączyć na maszynie i obszywałam je ręką, to znaczy ręką wyposażoną w igłę i kordonkiem. Czerwonym. Nie jest to moja ulubiona metoda szycia... bynajmniej nie ze względu na kolor kordonka. 

Serduszka ozdobione są rozmaitymi ćwiekami, a każde wyposażone jest w sznureczek służący do przytroczenia. Do środka napchałam trochę  ocieplacza, w ten sposób serca są pełne... miłości i ovaty. Pięknie wyszło! tak całuśnie i miłośnie!

Szczęśliwych Walentynek! 

Nie umiem napisać...

brummblogging

...jak Ciebie kocham.

 

Nie umiem napisać, jak Ciebie kocham.

Lękam się ckliwej poetyczności.

Lękam się bezcielesności.

Ach, gdyby wiersz mógł być jak ciało,

I chłodny, i gorący.

I jak sen głęboki, 

I tak samo jak dzień

Ogarniający.

Wierny jak zwierz o szorstkiej sierści

I gdyby w nim się działo

Życie

I szły deszcze, i pogody, i obłoki

Aż do smierci.

 Anna Kamieńska 


Walentynki 2013


 Tegoroczna kartka Walentynkowa dla Krisa. Oczywiście zszywana :D nie ufam klejom i innym biurowym wynalazkom. Wiem dobrze, że nic tak nie trzyma jak porządna nić i solidny ścieg! Kartę tworzą dwa podwójne, rozkładane serca: malinowe i grafitowe. Ozdobiona jest kieszeniami (równiutko odszytymi) tagami (pięknie wyciętymi) i ponabijana ćwiekami. Zdarzaja się serca i trafiają się wyznania :D

Wszystkie detale wykonałam samodzielnie :D z wykorzystaniem nożyczek z Biedronki, punchera (z tejże) maszyny Janome i jej wspaniałych ściegów, brystolu, mazaków kradzionych dzieciom, ćwieków, oczek, zszywek, sznurków, jednego spinacza i agrafki.

Pisałam w ubiegłym roku, że nie jestem mistrzem skrapkowania i kartkowania... no cóż muszę to chyba odszczekać ;D mistrzostwo wyłazi ze mnie wszystkimi otworami :D

Życzę Wam Dużo Miłości!

Dwa słowa w palącej kwestii.

brummblogging

TAK.

Obchodzę!

* kto nie świętuje i jest zbulwersowany niech  nie czyta dalej ;D

Dziś Walentynki - święto dla małolatów i dzień wszechogarniającej komerchy.

Obca naleciałość. Zamach na polską tradycję. Zgon kultury.

Tak, tak... znam na pamięć te wszystkie argumenty. Corocznie podnoszą się głosy OBURZONYCH i liczne komentarze wielbicieli NOCY KUPAŁY (ci ostatni najliczniej reprezentowani są właśnie w lutym, bo w czerwcu to ze świecą szukać). W ogóle do mnie nie trafiają ich opowieśći! Dzień Zakochanych przypadł mi do serca wiele lat temu :D i uważam go za doskonałą okazję, do okazania bliskim swoich uczuć. Niewiele jest takich dat w kalendarzu Polaka! 

Włączam się w serduszkowe szaleństwo! mam żelki w kształcie serc i balony w kształcie serc. Na deser czerwona galartetka z truskawkami (gdyby to było możliwe byłyby w kształcie serc) i różową posypką. Dla Krisa kartka obsypana sercami! ale przede wszystkim nasz wspólny, razem spędzony czas; popołudnie wieńczące nasze przygotowania...

WZAJEMNA wymiana SERC! 

*brzmi trochę kardiologicznie... jak slogan dla oddziału transplantologii :D

Uwaga! publikuję niemożliwie przesłodzone zdjęcie ;D

Uprzedzałam :D

Kartka na Walentynki jest obowiązkowa! W czasach panieńskich szła pocztą, dziś wędruje z ręki do ręki. Zawsze zawiera wierszyk i wyznanie :D 

Karty okolicznościowe to zupełnie osobna historia. Oczywiście istnieją piękne, wykonane rękodzielniczo arcydzieła, ale ich zakup trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem i do twórczyni dotrzeć, zamówić... a czasem brakuje mi na to chęci i energii. W zwykłym sklepie dostępne są zwykłe - bardzo drogie! - wyroby masowe, zawsze grubo obsypane wielobarwnym brokacikiem. Estetycznie nie do przełknięcia... Stoję więc, kręcę tym zwykłym stojakiem już piąte okrążenie i krew mnie zalewa! Obiecuję sobie solennie, że to już ostatni raz! że następnym razem sama sobie zrobię... tanio, ładnie i bez pozłotki! 

No to robię!

Należy w tym celu dysponować pewnym zasobem materiałów, ale dla kogoś takiego jak ja, kto NICZEGO, NIGDY NIE WYRZUCA, jest to tylko kwestia przetrząśnięcia szuflad :D Za podstawę służy mi szary brystol (kolorowy zestaw kupiony w LIDLu) zginam cały arkusz na troje i wybieram czerwone dodatki: wstążkę, filc i arkusik w grochy. W ruch idą nożyczki z Biedronki (zestaw tnący różne wzory) oraz ozdobne dziurkacze. Jak zwykle pracuję bez szczegółowego planu :D 

Na zdjęciu powyżej widać nasze filcowe inicjały K i B splecione we wzajemnym uścisku :D

Naklejam serca gdzie popadnie i dodaję LOVE, LOVE, LOVE dla wzmocnienia przekazu; gdzieniegdzie używam papierowych sznureczków. Nie jestem mistrzem kartkowania, ani królem skrapków, ale efekt mnie w pełni zadawala! 


Wewnątrz wiersz Haliny Poświatowskiej i wyznanie w post scriptum ;D

Zaraz zabieram się za drobne sprzątanko i galaretkę.

Wszystkim (tym obchodzącym i tym bojkotującym) życzę wiele miłości i radości!

PS. Rozmowy damsko-męskie przez telefon. Kris: "No, jak tam? wszystko już naszykowane?"; Ja, grając na zwłokę: "ekhem, hmmm, ech!"; Kris: "Słodycze, balony i takie tam?" ; Ja: "Taaa... ekhem..." (siedząc w piżamie z jedną łapą na myszce i głową w sieci); Kris: "No to czekaj na mnie na przedpokoju z balonami na wierzchu!" :O

Kartka tak mi się podoba, że dam, na koniec, jeszcze jedno zdjątko! kto mi zabroni? :D


© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci