Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Z dziury... w dziurę.

brummblogging

Moje dzieci są niezwykłe! Kiedy się urodziły, miały bujne, czarne czupryny i ważyły po 4200 każde. Oczywiście wiązały się z tym pewne utrudnienia i przeszkody... nie mówię tutaj wcale o kondycji naszych rodzicielskich kręgosłupów, ani o ilościach kaszki, ani nawet o obfitości stolców, bo to temat na oddzielny wpis... Chodzi o to, że od razu, w pierwszej dobie życia, za jednym zamachem, pominęły całą noworodkową rozmiarówkę bodziaków, kaftaniczków czapeczek i pieluszek. 

Potem było już tylko gorzej. Foteliki, buciki, pajacyki wszystko jakieś takie minimini. Moje dzieci, jak dwa Guliwery w krainie lilipucich rozmiarów, siłą wciśnięte do zbyt niskich krzesełeczek i przytrzaśnięte ciasno blacikami. Uch! Ych! Och!

Na dodatek rozmiarówka ubranek dziecięcych nie stanowi ciągłości. Pełno jest w niej dziur, pułapek zastawionych przez producentów konfekcji, na matki niewymiarowych dzieci. Wyrasta dziecko ze 128? O! nie myśl, że płynnie przejdziesz do kupowania, czy szycia w rozmiarze 134. Pomiędzy nimi zieje przepaść. Luka przewidziana być może na skok rozwojowy. Trrrach! i masz dziecko o 20cm wyższe. Baaaach i waży 5kg więcej, a ręce ma już do kolan. No! teraz możesz spokojnie kupić wdzianko w rozmiarze młodzieżowym. 

Niestety ja wpadam z dziury wprost w dziurę. Jeszcze w ubiegłym roku byłam szczęśliwą mamą i kupowałam Idze, lat 5, ubranka na lat 7/8 na regale duże dziecko. Pasowały znakomicie!. Ach! W tym roku nie okrywają jej ani pępka, ani kostek i trudno jej w nich usiąść, a to wiadomo wymagane jest w szkole. Poszłam więc we wrześniu na sąsiednią sekcję: mała młodzież i kupiłam kilka bluzek na 9/10 lat... niestety klapa. I klops. Mniejsza o to, że Iga wygląda w nich jak 7 czy 8 dziecko stróża, mogłabym to jakoś zdzierżyć, ale te dekolty! dekolty sięgają jej do połowy klaty i zsuwają się z ramion, no tak przecież być nie może! 

Dlatego Iga jest jest w tym roku tekstylnie poszkodowana, a zawartość jej komody jest więcej, niż skromna. Nie ma rady, trzeba znowu zająć się szyciem zwłaszcza, że nie ona jedna cierpi na rozmiarówkowej zmowie producentów. Marcel ze swoim wzrostem 160cm jest już na końcu regału młodzieżowego, a w spodnie na 158 mógłby wejść swobodnie wraz z Matim i Oskim. 

Zaczynam prace od tego, co mam pod ręką, czyli od reszty szarej dresówki. Wystarcza jej na spodnie i na jesienną czapkę. 

spodnie z dzianiny

Wykrój z Burdy nr 10/2013 w rozmiarze 134. Kieszenie, łaty i kieszonka z tyłu z granatowej dzianiny typu polo. Góra ujęta gumką. 

spodnie

Wszystkie kieszenie po prostu obrzuciłam owerlokiem i nastębnowałam na spodnie. Łaty poprzeszywałam spiralnie dla wzmocnienia efektu ochrony przed dziurą. 

spodnie dresowe

Na razie Iga mieści się w burdowej rozmiarówce dziecięcej, ale drżę jak pożółkły liść na klonie, na samą myśl o przejściu do tabeli wzrostów młodzieżowych. Wówczas tamto 134 nie będzie wcale podobne do tego 134 i będę znowu w... dziurze.

czapka

Na koniec szara czapa. Wykrój to inwencja własna inspirowana podobnym modelem, zakupionym za 19,90 pod wpływem niewytłumaczalnego impulsu, albo chłodu. Na środku czoła niedbale naszyłam wspaniale błyszczący diadem. Wygląda znakomicie na małej księżniczce. 

 Teraz muszę się pilnie zaopatrzyć w dzianiny tralalala! dużo dzianin tralala! i poszyć trochę prostych bluzeczek, które będą pasowały do tych portasków. W między czasie zaś uszyję może wrzosowe dżinsy, na chłodne dni. Potem pomyślę o spodniach śniegowych i tak dalej i tym podobne. Nie wiem doprawdy jak z dziurami w rozmiarówkach radzą sobie mamy, które nie potrafią szyć? może na ten czas trzymają swoje dzieci w domu, karmią je obficie i wymawiają się ospa wietrzną? aż do chwili, kiedy dziecko będzie gotowe przeskoczyć na następny regał?

 

PS Ja: Igo, dlaczego zawsze idziesz w parze w panią? ; Iga: "Pani jest fajna!" ; Ja: A dziewczynki nie są fajne? ; Iga: "Są, ale mają lepkie rączki." :D

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wiedźma Domowa] *.dynamic.gprs.plus.pl

    pewnie! kto by tam lubił lepkie rączki :)

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Hodujesz przyszłą kadrę koszykarską :)

  • liwias

    Oj, znam to z autopsji :) Na szczęście mam to już za sobą, bo moje dziewczę właśnie załapało się na rozmiarówkę dla dorosłych. Wprawdzie to XS-ka, ale dziury rozmiarowe już nam nie straszne :)

  • Gość: [Katta] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie cierpię lepkich rączek.
    Uwielbiam Igę :)

  • Gość: [katya] 91.244.220.*

    Oł jea, też jestem w dziurze ;) jedne ciuchy za małe, inne za duże, weź i kup coś, co nie zwisa i powiewa. Spodnie jak są dobre na wzrost, to spadają z chudego tyłka, ostatnio się wycwaniłam i kupiłam w ciuchu spodnie za krótkie, za to odpowiednio szerokie, obcięłam pół nogawek i wszyłam ściągacze. Wyszły pumpowe, za to przylegają do nogi i zimą będą mieścić się w kozakach. Chyba, że małe do zimy wyrośnie.

    A te portki z kieszeniami są spoko, w ogóle pomysł na naszyte kieszenie obrzucone owerem mi się podoba, choć równe obrzucanie dwóch rzeczy po łuku to wyższa szkoła jazdy.

  • Gość: [Kitka z nitką] *.dynamic.chello.pl

    Oj, co nieco wiem na temat tych kruszynek z wagą startową powyżej 4200 g :) Nie mam co prawda jeszcze aż takiego doświadczenia jak Twoje, ale wszystko przede mną. My na razie zaspokajamy swe potrzeby rozmiarami 92-104. Spodnie świetne. Czapka też. Jak zwykle :)

  • Gość: [La Nina] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Uff, ja trafiłam na egzemplarz mini :) Super jest ta aplikacja na czapce!

  • Gość: [Ewa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Fajne gacie, czapa też.A dziecko i teksty rewelacja. I ja i moje dziecko tez się zaliczamy do tej dziury... nie wiem kto wymyśla te ubrania w sklepach skoro na nikogo nie pasują, jak na długość dobre to z tyłka spadają a jak nie spadają to nogawki długości 'woda w piwnicy'.

  • Gość: [silvarerum] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Moje córki były w sam raz po urodzeniu, potem jakby już były bardziej mini i do ukończenia przez każdą 5-6 roku życia posiłkowałyśmy się sh. Córki dorastały i okazało się, że coraz mniej rzeczy ze sklepów na nie pasuje (pomijam kwestie kusości i dekoltowości dostępnych na rynku szmatek), więc dziękuję Opatrzności i mojemu mężowi, że dwa lata temu zafundował mi maszynę i powoli się uczę obszywania moich niewymiarowych mikrusków.

    Poza tym idąc za ciosem nauczyłam się szydełkowania i robienia na drutach, bo jak zobaczyłam jakość i ceny wyrobów wełnopodobnych w sklepach, o mało nie zeszłam na serce... Jak tak dalej pójdzie to będę musiała nauczyć się szyć buty. Pozdrawiam ciepło - silvarerum :-)

  • alpio23

    O rany! Moje młodsze dziecię też z wagą startową powyżej normy. I też cierpię i klnę! Niestety oprócz tego, że wzrost ma spory to jeszcze wagę niestety też sporą i NIC nie mogę kupić - koszulki 4 rozmiary większe dalej są obcisłe. A wszystko tak kuse, że całe nerki i pępek na wierzchu:( Całe szczęście, że istnieją sh i maszyna do szycia;)
    A lepkich rączek sama niecierpię, więc rozumiem Idę w pełni;)

  • Gość: [noaga] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Moje też wysokie chudzielce - to najbardziej chwalę sobie wynalazek gumki w pasie regulowanej na guziki - to cud po prostu - a z dziurą to najgorzej było z butami... wysokie podbicie i takie tam.... tragedia ale chyba powoli wydostajemy się (już w wieku 7 lat hahah)... :)

  • Gość: [złe misie] *.dynamic.chello.pl

    Dziura jest niefajna... Wiem coś o tym, bo od kilku lat sama w niej jestem. Wyrosłam mentalnie z młodzieżowych wdzianek, a te dorosłe zaczynają się od 36 - nawet, jeśli metka twierdzi, że 34. Cóż, trzeba intensywniej usiąść do maszyny i poszukać sensownych wykrojów w moim rozmiarku (bo przecież nie rozmiarze) ;)

  • Gość: [KatarzynaAnna] *.dynamic.chello.pl

    Kurczę a ja już myślałam, że tylko moje dziewczę jakieś takie niewymiarowe :) Choć na oko wygląda całkiem normalnie, czego nie można powiedzieć o sklepowej odzieży. Bluzeczki do pępka za to z rękawem po kolana jakoś do mnie nie przemawiają. Z kolei spodnie jak dobre na długość to w pasie dookoła można się nimi owijać, a do obcisłych jegginsów nóżki wcisnąć trudno, oj trudno :)a spódniczki - wiadomo, kto by kupował taki byle skrawek na gumie i to jeszcze za TAKĄ CENĘ ! cóż więc zostaje jeno szyć, szyć, szyć....

  • Gość: [Karolina] *.itime.pl

    Święta prawda:) A dla mnie najgorsze rajstopy... nawet one to biodrówki:( Masakra nerki na wierzchu, za luźne w pasie, nogawy do nieba. Leginsy to samo!

  • Gość: [Ewa] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Nie mam bladego pojęcia o szyciu. Ale tak lubię to u Ciebie o nim czytać :D

  • brummblogging

    Ewa, ja nie cierpię kotów, ale z przyjemnością zaczytuję się w Twoim blogu. No jak to wyjaśnić?

  • Gość: [Gosia] *.legnica.vectranet.pl

    Świetne te spodnie!

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci