Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Moja mama jest krawcową!

brummblogging

Słowo daję, że na co dzień mój nadzwyczajny krawiecki talent ukryty jest głęboko i nigdy nie przyznaję się publicznie do swojego wyuczonego zawodu. Na prowokacyjne zaczepki typu: jesteś krawcową? odpowiadam błyskotliwie: chyba ty! i oddalam się szybko w nieznanym kierunku. Doświadczenie nauczyło mnie, że krawcowa, to ktoś, kogo każdy chciałby mieć i to nie tylko wśród znajomych na FB, a już tzw. dobra krawcowa to po prostu mroczny obiekt pożądania. Tak więc bezpieczniej jest trzymać swoje umiejętności głęboko pod korcem...

Niestety zdarzają się niekontrolowane przecieki, a także, o zgrozo! kojarzy się mnie niekiedy, jako prowadzącą takiego jednego, fajnego bloga. Słowem demaskacja i zdekonspiracja na całej linii szwu. To pierwszy krok do wielu niewygodnych pytań w stylu: a czy uszyjesz? przerobisz? skrócisz? wzdłużysz mi na jutro? zwęzisz przed zmrokiem? a wiecie, jak teraz szybko robi się ciemno... itp. Przeto lepiej się głęboko zakonspirować i mieć zawsze w pogotowiu odpowiedź, że to? a to... to z ubiegłorocznej wyprzedaży w HaieM... stare już, ale tanie było i się nie skulkowało!

Przez pięć lat chodzenia do szkoły nr 85 udało mi się trzymać gębę na kłódkę, byłam całkowicie incognito i występowałam pod przykrywką lekko zakręconej mamy pozbawionej zajęcia. Obstawiałam więc wszystkie funkcje we wszystkich trójkach, żyłam spokojnie, i beztrosko. Do czasu, kiedy do szkoły poszła Iga i od drzwi ogłosiła: Moja mama jest krawcową! nie każdy od razu reaguje na takie czcze przechwałki, więc Mała na dowód pokazywała piórniki, plecaki tuniki, śniadaniówki, kocyki i wiele, wiele innych. No i teraz... teraz muszę uszyć dwie flagi, na Wielkie Szkolne Święto Języków! Tak jakoś, nie wiedzieć kiedy, zgłoszono mnie na ochotnika. Podwójnego.

Robota ta śni mi się po nocach. Budzę się zaplątana we własną pidżamę i zlana potem. Mimo, że aktualnie jestem trochę zaabsorbowana pasowaniem mojej małej uczennicy na ucznia, to z tyłu głowy wciąż łopoczą mi te cholerne flagi. Myślałam o nich z lękiem, kiedy szyłam białą bluzeczkę z bawełny i przepełniały mnie grozą, gdy kroiłam spódniczki.

bluzeczka

Bluzka. Korzystałam z wykroju w rozmiarze 128, z Burdy nr 8/2012. Informacja ta jest całkowicie bezsensowna w świetle tego, ilu zmian dokonałam. W zasadzie jest ona zupełnie nie do poznania! Przód skroiłam bez cięcia; pominęłam kołnierzyk, a dodałam żabocik; rękawki ujęłam gumką, na całą długość tyłu dałam zapięcie i przedłużyłam bluzkę o 5cm. 

bluzka

Spódniczkę uszyłam z resztki po spódnicy sezamowej. Strasznie byłam podekscytowana, że tak to sobie wszystko cwanie wykombinowałam! i taka byłam sobą zachwycona! i spódniczką oczarowana! taka... że porzuciłam mydełko na desce, a następnie żelazko porzuciłam na mydełku, a na koniec przyłożyłam to wszystko na środek przodu... Aaaaaaaa!!!!

spódniczka

Długość 50cm, co dla Igi oznacza takie małe 3/4. Jakby pół łydki. Pomiędzy fabrycznymi, ozdobnymi odszyciami ułożyłam zakładki tak, aby wykorzystać całą szerokość tkaniny. W pasie pliska, a pod nią lekko naciągnięta gumka, która dyscyplinuje dżins w talii.

spódniczka

Zakładki przestębnowałam fajnym szwem dekoracyjnym. Tym samym ściegiem podszyłam dół spódniczki. Świetnie to wygląda! Jak już wspomniałam wyżej, byłam w stanie euforycznym.

spódniczka dżinsowa

Aż do chwili stopienia mydełka gorącym żelazkiem i wlepienia go w sam środek swojego samozadowolenia, czyli na przód. Aaaaaaa! Co za smród! co za ból! i co za żal... Prasowałam przez bibułę, prałam, zapierałam mydełkiem odplamiającym, prasowałam przez bibułę, zapierałam... w końcu zrezygnowana pokazałam Małej: Mama... przecież nikt normalny tego nie zobaczy! a dziękuję ci dziecko kochane! zwłaszcza za nikt normalny! 

Na wszelki wypadek - nienormalnych nie brakuje - szybko skroiłam i zszyłam drugą spódniczkę. Najprostszą z możliwych, z zakładkami i na gumce. Skorzystałam ze znanego mi wykroju, z tamtego pominąwszy wszystko poza przodem, tyłem i gumką w pasie. To są elementy w zasadzie, nie do ominięcia.

spódniczka

Poznajecie tkaninę? Tak, tak! to reszta po zdziwionym misiukusym żakieciku, jeszcze mi pozostał niewielki kawałek. W odróżnieniu od poprzedniej spódniczki szyłam ją szybko, nie ekscytowałam się przesadnie i co najważniejsze, nie wlepiłam w nią żadnego mydełka. Jest dobrze!

Teraz nie mam już żadnej wymówki, ani wykrętki i muszę zabierać się za te nieszczęsne flagi. W poniedziałek trzynastego! Podszewki we wszystkich wymaganych kolorach już mam na stanie, instrukcje i wskazówki podrukowane. Tylko szyć, szyć i łopotać! A! i wiecie co? bo jakby coś, to moja mama też jest krawcową. Aaaaaa!

 

PS Rozmowy damsko-męskie: Ja: Do cholery skąd tu tyle kurzu! ; Kris: "Lato było, okna ciągle pootwierane, to wlatuje to całe dziadostwo z podwórka." ; Ja: To skąd mamy tyle kurzu zimą? ; Kris: "No, okna są zamknięte to wszystko kisi się w środku." ...Męska Logika.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • Gość: [kitka z nitką] *.dynamic.chello.pl

    Aaaa, wreszcie! Cały weekend czekałam :)
    No cóż, mi mój instynkt samozachowawczy nie zasugerował powściągliwości. Wręcz przeciwnie - tak spuchłam z tego zachwytu nad własną twórczością, że tylko czekałam na okazję, żeby się pochwalić ;) No i teraz mam za swoje.
    Bluzeczka super, kiecuszki też. Jak wszystko i zwykle zresztą. A plamę można zawsze potraktować jako indywidualizm twórczy albo swego rodzaju autograf wielkiego artysty złożony jako akcent wieńczący dzieło ;)

  • aga_piet

    A to coś od mydełka to gdzie? Bo na spódniczce nie widzę... :)

  • Gość: [MONAfaktura] 93.91.219.*

    Wszystko świetnie, i bluzka, i spódniczki! Ale bluzka chyba najbardziej mi się z całej trójki podoba :)
    Co do tego "krawcowania" - najbardziej ze wszystkiego nie lubię przeróbek, ale czasami odmówić nie mogę, mamie na ten przykład... Zdecydowanie wolę szyć dla siebie, dla przyjemności, a nie kasy ;)

  • Gość: [KatieSew] *.static.ip.netia.com.pl

    Wszystko super :) Jak zawsze.... Pozdrawiam

  • Gość: [S jak Sylwia i szycie] 213.192.79.*

    Uwielbiam zaglądać na Twojego bloga Krawcowo, wszystko zawsze cudnie uszyte!!!
    Ale...ja nie wiem jak sobie poradzisz z tymi flagami;-)?
    Serdecznie pozdrawiam :-)

  • Gość: [Aga] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    koniecznie pokaż flagi! czekam z niecierpliwością

  • Gość: [Agnieszka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Oj tam, 2 flagi to chyba lepiej niż 30 piórników, plecaków, tunik, śniadaniówek...

  • brummblogging

    Dziękuję za komentarze!
    Ja nie wiem, czy to roztropnie zabierać się za szycie w poniedziałek 13? może się położę i przeczekam?
    Wciąż jest ładna pogoda :O
    Pozdrawiam
    B.

  • Gość: [wróbelek] 176.107.104.*

    Haha ja tak załatwiłam swoją Babcie. Do dziś pamiętam jej minę, gdy szył astrój łowiczanki na lalkę 50 cm

  • Gość: [Aneczka] *.centertel.pl

    Śliczne spódniczki (śladów mydła nie widzę, więc chyba jestem normalna :) ), bluzeczka urocza, flag współczuję :)
    Ja niby tez szkołę skończyłam, ale jakoś siedzę o tym cicho. Nadal czuję się bardzo amatorsko w temacie szycie, szczególnie jak widzę Twoje cudnie odszyte cudeńka. Czasem lubię uszyć coś dla kogoś, ale przerabianie..... Najgorszy koszmar. Nawet swoich ciuchów nie cierpię przerabiać :)

  • Gość: [noaga] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Flagi...? To musi być zawsze z jakiegoś śliskiego i upierdliwego materiału....
    A bluzeczka piękna i spódniczki... zwłaszcza te przeszycia...
    Zgłaszam, że jestem normalna!

  • brummblogging

    boszsz... z podszewki za dwa złote te flagi... drżę...
    Nie pytajcie mnie, gdzie plamy, bo Wam w życiu nie pokażę :P
    W ostatnim czasie (zmiana garderoby na jesienną) dużo swoich ubrań zwężam i przerabiam; jak słowo daję, beznadziejna robota!!!

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bardzo fajne, a najfajniejsza - spódniczka z ozdobnymi. Ja co prawda krawcową nie jestem, ale moje dzieci też mnie załatwiły na perłowo i zaiste uwierz, że flagi to jeszcze nie jest najgorsza rzecz jaka Ci się mogła przytrafić. Niestety, niestety, szkolna machina nigdy nie zapomina... Teraz przy każdej mniejszej i większej okazji będą sobie przypominać, że "na szczęście" (buhaha) mama Igi JEST KRAWCOWĄ. Może zmieńcie szkołę, zanim Iga złoży przyrzeczenie? ;-). Pozdrawiam - silvarerum.

    PS. A przy tym wszystkim każdy jest przekonany, że uszyć to co on by akurat chciał, to jest jak splunięcie. No a poza tym, masz masę wolnego czasu i na pewno się nudzisz.

  • minibusa

    Bardzo fajne - najbardziej podoba mi się ta biała bluzeczka! Gdybyś potrzebowała jakiś tkanin, polecam sklep: wloknoland.pl/tkaniny.php . Mają duży wybór i niskie ceny.

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci