Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

W trzy falbany.

brummblogging

Naszyło się trochę tych falban, oj namarszczyło i naszyło. W latach '80 szyła moja mama*, oj szyła, marszczyła i szyła. Potem, na początku lat '90, wzięłam sprawy w swoje ręce i też marszczyłam, oj marszczyłam... oj! jak tak teraz o tym myślę, to może tam właśnie tkwi źródło mojej głębokiej odrazy do tej nużącej czynności? Dawno o tym nie wspominałam, ale marszczenia nie znoszę! nie znoszę bardziej od tej odrażającej i natarczywej muchy, która spacerowała nam po twarzach w sobotę od 5.30! bardziej! 

*Matka moja szyła jeszcze, prócz tych falban, spódnice z bawełnianych koronek lub wstawek. W pasmanteriach było tego dużo i tanio. Łączyła je ze sobą, lekko wdając każde następne okrążenie i wychodziły jej cudowne spódnice o kształcie litery A. Całe z koronki! To był dopiero szał! Oczywiście do kolan sięgała podszewka, poniżej były ażurowe.

W każdym mącirazie marszczyło się i szyło tych falban bez liku. Szyło się ze zwykłego płótna i farbowało na rozmaite kolory. W kotle się gotowało, zamiast zupy, trzy falbany. Czarny nigdy się nie udawał. Inne kolory też nie bardzo, ale i tak było oryginalnie i szałowo. Niedobrze było się zgrzać i spocić, pod taką spódnicą. Po balu dla klas ósmych byłam, od pasa w dół, pofarbowana na czarnozielonkawo. W takim stanie odbierałam następnego dnia świadectwo. Doszorowałam się dopiero na początku lipca.

Tak mnie naszło na te trzy falbany i na wspominki. Zaczęłam szycie od spódnicy dla Igi, ale już następnego dnia, kiedy lekko otrząsnęłam się z szoku pomarszczeniowego, zachciało mi się takiej samej dla siebie. Bardzo mi się zachciało! poszukam tylko odpowiedniej tkaniny w szafie, albo, jeszcze lepiej, na allegro i sobie wymarszczę brrrrrr! jeszcze przed urlopem podobną.

spódniczka

Pamiętacie moje siaty na zakupy? kto zapomniał, za karę klika tu: siaty. Pojawił się tam komentarz Uli, że to tkanina fajna na sukienkę lub spódnicę i tak ziarno zostało zasiane. I jest spódnica w trzy falbany, na gorące lato i na piknik w parku. 

spódnica

Ten zielonkawy brzeg początkowo odcięłam z szerokości tkaniny i odrzuciłam. Podczas szycia zmieniłam jednak plany i wykonałam z niego górną część spódnicy. Trochę wbrew sztuce krawieckiej, ale za to jak ładnie!  Tkanina niestety, leżakując w szafie na górnej półce, nie zmieniła swoich właściwości ani na jotę i szyła się paskudnie. Maszyna gęsto przepuszczała ściegi i nie bardzo chciała współpracować. Dziwne!

spódnica z falbanami

Pierwsze piętro to nie całkiem podwojony obwód talii; środkowy pas, to całkiem podwojony obwód pierwszego piętra; dół to nie całkiem podwojony pas środkowy. Kto zrozumiał temu w nagrodę szpula łososiowych nici! Przy cienkiej i podatnej tkaninie, można zawsze dać podwójną szerokość, ale to będzie naprawdę sporo materiału, trzy kilo spódnicy i 72 godziny marszczenia się w bólu.

spódnica marszczona

Dodatkowo, jak uczyła mnie matka, każdą kolejną falbanę kroję szerszą od poprzedniej. To zapewnia spódnicy dobre proporcje. I tak całkowita długość to 3/4 łydki Igi.  W jednostkach bardziej uniwersalnych, czyli centymetrach to będzie 55; pierwsza falbana 13 cm, druga 19 cm i dolna 22 cm. Ja  nie wiem, gdzie mi jeden centymetr zaginął, bo jak beniedydy cała spódnica ma 55... bez naciągania!

spódnica

Kto nabrał ochoty na spódnicę w trzy falbany, siada jutro do maszyny. Kogo ta pięknie pomarszczona część garderoby nie kusi ten trąba! Rzecz jest prosta do uszycia i bardzo efektowna, więc koniec końców - mimo nieprzebranej ilości tkaniny do zmarszczenia, brrrr! - bardzo polecam!

 

PS  Iga: "Idziemy w końcu na te fajerwerki?"; Kris: "Wyjrzyj za okno."; Iga: "No? wyjrzałam. Idziemy na te fajerwerki?"; Kris: "Co widzisz dziecko?"; Iga: "Kreski."; Kris: "Pamiętaj, kiedy za oknem są kreski, nie wychodzimy!" Iga: "Szkoda. Kreski są fajne. Chociaż... chyba paski są fajniejsze..." 

Komentarze (15)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Jasper] *.warszawa.vectranet.pl

    super ta kiecka! jak wyliczyć szerokość falban, żeby tak ładnie wyglądały jak u Ciebie?

  • ulachmiel

    I ja sięgnęłam głęboko w pamięć...oj, szyło się, szyło... Czasami zamiast marszczenia układałam drobne fałdki, albo pierwsza falbana przylegała do ciała na płasko (była z paskiem w talii), a następna dopiero marszczona. Tak też ładnie wyglądało.

  • brummblogging

    Oj, u nas też bywało pierwsze piętro na płasko :) tak z resztą lubię najbardziej, bo gumka w pasie nie jest przyjacielem mojej sylwetki.

    Co do wyliczeń, po ustaleniu całkowitej długości trzeba wykonać serię bardzo skomplikowanych rachunków i rozrysować trzy wykresy i ustalić położenie gwiazdy polarnej. Następnie zdecydować jaką szerokość ma mieć pierwszy pas (nie może być zbyt bardzo, bo zepsuje proporcje) a resztę podzielić na dwie nierówne części.I już!

    Wyruszam na Nordic! pozdrawiam Was sportowo.

  • Gość: [U Are Fab] *.dynamic.chello.pl

    Piękna i taka wesoła! A ja całkiem zapomniałam o tych tkaninach z Ikei :)

  • Gość: [U Are Fab] *.dynamic.chello.pl

    Piękna i taka wesoła! A ja całkiem zapomniałam o tych tkaninach z Ikei :)

  • Gość: [noaga] *.dsl.intertele.pl

    Ilość marszczeń na Brummblogu mówi mi, że Ty chyba udajesz ze nie lubisz tego marszczenia... :)

  • Gość: [Promyk] *.play-internet.pl

    Ja mam spódnicę z pięciu falban. Marszczonych. I bynajmniej nie przeze mnie uszytą :-) I kocham ją miłością ogromną, nieprzebraną, najszczerszą i największą. Ale takoż samo nienawidzę jej prasować (a gniecie się łajza, jak diabli). Bo wyprasować te pięć falban...

    Eh... może i ja bym coś pomarszczyła..? ;-)
    Pozdrawiam

  • Gość: [Promyk] *.play-internet.pl

    Ja mam spódnicę z pięciu falban. Marszczonych. I bynajmniej nie przeze mnie uszytą :-) I kocham ją miłością ogromną, nieprzebraną, najszczerszą i największą. Ale takoż samo nienawidzę jej prasować (a gniecie się łajza, jak diabli). Bo wyprasować te pięć falban...

    Eh... może i ja bym coś pomarszczyła..? ;-)
    Pozdrawiam

  • Gość: [silvarerum] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Też miałam na komersie po 8 klasie spódnicę uszytą przez moją matkę - z falban i farbowaną na czarno :-). A spódnica dla Igi bardzo fajna. Pozdrawiam - silvarerum

  • Gość: [noaga] 82.177.196.*

    Coś ściemniasz z tym nielubieniem marszczenia... co chwilę na blogu coś marszczonego :)

  • brummblogging

    Zostawiam wszystkie podwójne komentarze, na poprawę humoru!
    Nie, nie ja na serio nienawidzę marszczenia, wszywania mankietów i wypychania maskotek.
    Dziś znowu nie chce mi się szyć :P

  • Gość: [ThimbleLady] *.wtvk.pl

    trzy falbany - dobrze brzmi a jeszcze lepiej wygląda! może się skuszę, bo tez mam takie marszczone wspomnienia z młodych lat :) może ten model spapuguję i na spotkaniu szyciowym uszyję, bo właśnie spódniczkę będziemy szyć :)

  • Gość: [Montownia Ody] *.dynamic.chello.pl

    Czytam sobie tego posta Brumm i ... wróciły wspomnienia :) Ja w latach 80-tych szyłam falbaniaste spódnice z surówki bawełnianej, obszywałam koronką... Czasem farbowałam w emaliowanej brytfance, za co dostawałam burę od mamy (no bo jak w tym później jedzenie gotować ;)) Zmoczoną spódnicę skręconą w rulon zanurzało się stopniowo w farbie i wychodziło dzisiejsze ombre :) Najlepiej farbowało się na róż i niebieski, bo się ładnie spierał (i ładnie zostawiał ślady na ciele, o czym piszesz ;))

    Kiedyś nie przejmowałam się obwodem pierwszego piętra, ale teraz, gdy centymetrów w biodrach przybyło, moje pierwsze piętro to tylko tyle, żeby dało się spódnicę założyć, drugie piętro to szerokość materiału, a trzecie co najmniej 1,5 szerokości materiału :)

    A wracając do uszytej przez Ciebie spódniczki - jest piękna, falbaniasta, energetycznie czerwona. A kontrastowy karczek pięknie podkreśla kolor dołu :)

  • Gość: [Aksamitna Pracownia] *.dynamic.gprs.plus.pl

    A ja pamiętam jeszcze taką wersję falbaniastej spódnicy, gdzie pierwsze piętro to była odcięta góra od starych dżinów, ha!

  • brummblogging

    Też pamiętam i nawet taką miałam. Dół z białego płótna, u dołu koronka :D

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci