Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Pogłoski o mojej blogowej śmierci...

brummblogging

...nie były zbyt mocno przesadzone.


Zaliczyłam twórczy paraliż. Szyciowy niedowład totalny. Nie tylko przestałam wertować "Burdy", nawet nie mogłam patrzeć w ich stronę! Z odrazą zerkałam na moją szafę z tkaninami. Starałam się omijać ją z daleka i wreszcie w ogóle zaprzestałam wchodzenia do t e g o pokoju. Używałam nożyczek wyłącznie do cięcia papieru, a szpilek tylko do przekłuwania wągrów. Nici chciałam wystawić na allegro. 

Absolutna krawiecka impotencja. Równocześnie trochę brzdąkałam "Sonatę księżycową" zżymając się okrutnie na mój prawy, najmniejszy palec, który okazał się sztywny, nieruchawy i niezborny, jakbym go nigdy nie używała! a przecież regularnie dłubię nim w prawym uchu i wydawał mi się zawsze dość gibki i zwinny. Co za rozczarowanie!

Trochę także czytałam książki lepsze i gorsze, raz się nawet popłakałam, na takiej lepszej, a nie z mizeroty i rozczarowania. Odrobinę chorowałam. Kaszlałam i... no kogo to w sumie obchodzi. Dosyć, że spędziłam kilka długich dni zalegając w pościeli, o czym z pewnością niejedna z Was marzy skrycie. Oczywiście wirusa przekazałam dalej i aktualnie niedomaga Kris oraz Iga. W związku z tym zajmuję się masową produkcją herbaty z miodem i cytryną. 

Jakby tego było mało zorganizowałam onegdaj uroczy, czterodniowy wypad majówkowy. Domek, las, jeziorko, na stawie czaple krzyczą, po niebie obłoki się przewalają, a w kominku wesoło trzaska ogień... Garść miłych wspomnień, 80 słabych zdjęć i gigantyczna, nieprzebrana sterta prania... śpiwory, kalosze, plecaki, torby i lodówka turystyczna... ach,warto było! 

Niczego nie pospieszałam, przeciwnie przydzieliłam sama sobie kilka dni urlopu i odpoczywałam. Dziś w końcu, niespodzianie wyciągnęłam owerlok i zeszyłam dwie tuniki dla Igi. Nieszczególnie mnie ta akcja zachęciła do krawiectwa, szybciej i przyjemniej byłoby skoczyć po ciuszki do Pepco... ale czuję przynajmniej, że znowu tli się we mnie jakaś wena.

tunika

Skorzystałam z wykroju, który miałam akurat w kopercie i który już dobrze znam, gdyż kroiłam według niego tamtą bluzkę wiskozową. Rozmiar 134 z dodatkami na szwy okazał się odrobinę na wyrost, ale to nawet dobrze się składa, bo Iga mi rośnie jak dzika!

bluzka z nadrukiem

Szarą dzianinę wiskozową połączyłam z drukowaną, granatową dzianiną, pozyskaną z innej bluzki. Ponieważ ciemnej dzianiny miałam za mało, poszerzyłam tył o 4cm, a szew boczny przerzuciłam do przodu, w ten sposób powstały po bokach, pionowe, szare pasy. Niektóre szwy wzmocniłam paseczkami fizeliny, inne podszyłam taśmą stabilizującą; szyłam igłą do streczu. 

bluzka z kapturem

Druga tunika jest jeszcze bardziej kombinowana z resztek czarnej dzianiny i bluzki z czarnym printem. Tym razem postanowiłam dodać miękki kaptur, którego krawędzie, z przodu, głęboko na siebie zachodzą; znalazłam go w ubiegłorocznej "Burdzie" październikowej i był częścią kamizelki, model 141, którą także planuję uszyć.

tunika z kapturem

Obie tuniki mają przedłużony i wyokrąglony tył, który świetnie wygląda na sylwetce. Wyglądają może lekko ponurzasto i poważnie, ale w połączeniu z kolorowymi spodniami wiele zyskują. Poza tym Iga za kilka dni skończy 6 lat i różowy trochę przestaje ją kręcić. 

bluzka

Jak na przełamanie impasu i wygrzebywanie się z twórczego doła chyba może być, co? Cieszę się, że wykorzystałam resztki dzianin i nienoszone bluzki. Trzy razy otworzyłam dziś szafę z materiałami i pomyślałam ciepło o mojej kolekcji kolorowych ekspresów. Chyba będą ze mnie ludzie i jest jeszcze nadzieja dla brummBLOGa!

 

PS Marcel: "Mama, a Bartek mówi, że Kuba ma w domu... no... to... coś na M"; Ja: "Matkę ma? miskę? makatkę? jakieś egzotyczne zwierzę? mangustę?; Marcel: "Nie, nieeee... o! wiem! Patologię! Mama, co to znaczy?" 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wiedźma Domowa] *.dynamic.chello.pl

    zatem zdały się na coś te "no kiedy Brumm coś napisze, no kiedy, kiedy" :)
    ale chyba za dużo tego do Ciebie słałam, bo z kolei u mnie jakaś posucha, nawet mi się układać w przydasiach nie chce, a co to mówić o szyciu... ech. Usiądę i poczekam, może jakaś wena będzie przechodzić, to ją capnę za pazuchę :)

  • Gość: [noaga] *.dsl.intertele.pl

    Jako zwierzę socjologiczne - zwiedzając blogosferę prowadzę nielegalne i nieprofesjonalne badania (hahahahah) nad falowością przychodzenia weny twórczej - wierz mi nie jesteś sama - panuje teraz ogólny marazm i zniechęcenie, które niedługo zakończy się wielkim wysypem kolejnych dzieł :]
    Fajne bluzeczki... znowu mam ochotę wygrać w totka i kupić owerloka.... :)

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Po 1 to bardzo ale to bardzo proszę żeby brummblog nie zdechł bo co ja będę czytać?
    Po 2 sama mam ostatnio szyciowy dołek jakby wraz z przybyciem do domu overlocka wybyła ode mnie szyciowa wena. Męczę 1 prostą bluzkę 5 dzień, zupełnie jak nie ja...
    Po 3 ta druga bluza jest fantastyczna i sama bym ją chętnie nosiła. Twoja Iga to ma dobrze!

  • Gość: [Iwona] *.telecel.com.py

    Mówisz więc, że dłubanie małym palcem w uchu nie przyczynia się do bycia klawiaturowym wirtuozem? - szkoda, bo ćwiczę moje palce w ten sposób często ;-) Bluzy boskie :-)

  • Gość: [Ela] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jak zaczęłam czytac tego posta, to nawet nie spodziewałam się, że cokolwiek uszytego na nim zobaczę, a tu taka nie spodzianka :) Bluzy wyglądają świetnie, a talentu literackiego tylko pozazdrościc :)

  • Gość: [Aneczka] *.izacom.pl

    Sama bym chętnie nosiła takie tuniki! Świetne! W Pepco takich nie mają, więc dobrze, że usiadłaś do maszyny :)
    A niemoc twórcza to chyba przez tą nijaką pogodę. U mnie to samo. Niedobrze mi się robi na myśl o szyciu. Ale dzisiaj ogarnęłam mój kącik i być może w tym tygodniu też coś uszyję. W końcu trzeba się przełamać....

  • brummblogging

    Chyba się kończę... sześć komentarzy... idę pochlipać w kąciku.
    Albo sobie pobrzdąkam Sonatę...
    Równocześnie ogromne dzięki tym, którym się chciało poklikać :)
    Gorące pozdrowienia z Gdańska!

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci