Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Klątwa.

brummblogging

 Przy okazji produkowania spodni, spodenek, bermudów i szortów wakacyjnych wszelkiego autoramentu, niejaka Cytrynna rzuciła na mnie, w komentarzu, klątwę spodenkową. Tak sobie mimochodem, półgębkiem rzuciła, ale mnie zmroziła do głębi... i przeszyła na wskroś. 

"Portek zawsze zabraknie" *

*tutaj rozlegają się dźwięki grozy:  tłukące się naczynia, przeciągłe wycie wilkołaka, odgłosy przyklejania się fiseliny do żelazka, chrzęszczenie styropianem i skrzypienie paznokciem po tablicy. Uhuuuuuu!

Nigdy! pomyślałam sobie, nigdy, przenigdy mi NIE ZABRAKNIE! Choćbym miała uszyć jeszcze jedną... co tam! JESZCZE DWIE pary spodenek! na kilka dni przed wyjazdem, potykając się o torby i walizki, plątając się w bezładnie rozrzuconych ciuchach i tonąc w niezliczonych, dmuchanych zabawkach basenowych. NIGDY! UHUUUUU!!!*

* dźwięki jak powyżej, plus jedno nad wyraz szpetne przekleństwo krawcowej. Uhuuu!

Zgiń przepadnij spodenkowa klątwo Cytrynny!

...a kysz!

Tkanin miałam niewielki wybór (w tle słychać skrzypienie zawiasów i dźwięk pękania szafy w szwach, uhuuu!) a już letnich płócienek to jak na lekarstwo (jakby mi troszkę urósł nos...) więc wzięłam, co było i pocięłam. Na kawałki. Plan był taki, żeby skroić rybaczki za kolano i bermudy przed kolano, jednakże podczas cięcia, rybaczki wydały mi się przesadnie długie, a bermudy trochę przykrótkie... i dłuższe skróciłam, a krótsze wzdłużyłam.

 Jakby tego było mało, w tych dłuższych (co mi się wciąż wydawały za bardzo) zaprasowałam u dołu mankiety... W wyniku tych wszystkich działań otrzymałam dwie pary identycznych portek o długości "w kolanko"  z tym, że jedna para z mankietami. Uhuuuu! 

Ale zacznę od spódnicy :D


Mogłam, oczywiście uszyć kolejną parę portek, tym razem dla Igi, jednakże uznałam, że dwie w zupełności mi wystarczą do odczynienia klątwy (w końcu ile klątwo-mocy może z siebie wycisnąć JEDNA CYTRYNNA?) więc jest spódniczka! 

Wykorzystałam całą (jakąś taką, nieprzesadną) szerokość bawełny i naszyłam zygzakiem gumki, jak poprzednio. U dołu koronka, jak poprzednio :D się nie wysilałam twórczo, jak widać. Nie miałam czasu na pierdoły.

Tkanina nie daje po sobie poznać, że jest cienka i miękka :O musicie mi uwierzyć na słowo, że taką właśnie jest i nadaje się doskonale na toskańskie upały. Sterczenie widoczne na zdjęciu jest dziełem przypadku i apretury fabrycznej, nie ma w ogóle wpływu na wyżej wymienione cechy. Musicie mi uwierzyć! Uhuuuu!

Klimaty raczej pierwszowrześniowe :D ale się nie uskarżam.

Uwaga, będzie można za chwilę łypnąć za kulisę!!!  :O

Cóż my tu mamy... żadnych szpilek, ani śladu mydła i brak miary centymetrowej. Brzeg zaprasowany na oko (podkreślam, że ZAPRASOWANY bo zdarza mi się też szyć "na dziko") i naszywanie gumek na oko. Poszło szybko i równiutko. 

Spodenki z mankietami:

Zbliżonko:


Te tam gumki, kieszonki, paski widać wyraźnie. Kunszt krawcowej można dOCENIĆ.

Spodenki bez mankietów:


Zbliżonko na detal i na hurt:


I co Cytrynno? zabraknie? jak zabraknie? Nie może zabraknąć. Nigdy. NIGDY! 

UHUUUU!*

*Dźwięki jak poprzednio plus diaboliczny chichot.

Napchałam te wszystkie spodenki do waliz i toreb. Odczyniłam klątwę plując przez lewą nogawkę i pojechałam w obce kraje. A tam... a tam Marcel chadzał przez 14 dni w dwóch partkach na zmianę... DWÓCH. Bez przerwy. Jak mu tę jedną wyrwałam rano z rąk, to wciągał tę drugą i leciał nad basen. Tam już mu w ogóle nie były potrzebne, więc zamieniał je na kąpielówki. 

Wróciłam do domu z całą kupą nowo poszytych, nietkniętych, niewyciągniętych z torby nawet spodenek... wytrzepałam z nich pająki i żuki toskańskie i pomyślałam, że to chyba w ogóle nie była żadna klątwa... tylko taka sobie, uwaga luźna? półgębkiem... i może niepotrzebnie mnie tak zmroziła do głębi i przeszyła?

 No nic!

W każdym mącirazie spodenek wystarczyło

... i to z nawiązką!

Uhuuuu!*

* W tle donośny śmiech Cytrynny!


PS Anegdotki dziś nie będzie, bo się humorystycznie wyprztykałam we wpisie! 

Komentarze (21)

Dodaj komentarz
  • Gość: [noaga] 82.177.196.*

    hahahahaa :)))
    Genialne :) zwłaszcza spódniczka oraz spodnie dłuższe i krótsze ;))
    Z zazdrością ogromną podziwiam Twoje talenta wszelakie....

  • Gość: [U Are Fab] *.dynamic.chello.pl

    No to się faktycznie wyprztykałaś :) Wpis super, w spódniczce się zakochałam :) Dodaj swoje zdjęcia z Pizy, bo niedługo ja zacznę :) (cichaczem wymsknęłam się w lipcu na tydzień do Włoch, nikt nawet nie zauważył, Pizę też odwiedziłam :) hihihih

  • brummblogging

    Osz... Ty!
    hehehehe
    Z Pizzy mam tylko dwa krzywe zdjęcia ;) podobnych są już w guglach tysiące.

    noago dziękuję! w imieniu moich talentów.

  • liwias

    To na mnie chyba ktoś rzucił klątwę całościową, bo moje walizki zazwyczaj pękają w szwach... a potem tak jak Marcel chodzę w 1/10 tego co ze sobą zabrałam :)
    Spodenki super, fajna tkanina - ciekawe co tam jeszcze w tej swojej szafie masz, bo zawsze wyciągniesz z niej coś ciekawego :)

  • Gość: [monika] *.play-internet.pl

    Spódnica jest zarąbiaszcza i musze kiedys koniecznie taki paseczek z gumeczkami cienkimi spróbować, wielkie WOW:]

  • Gość: [cytrynna] *.dynamic.chello.pl

    Cytrynna zaśmiałaby się co najwyżej po cichu, ale nie zaśmieje się wcale, bo jest wdzięczna, że jej luźna uwaga oparta na własnym doświadczeniu została zauważona i nagłośniona na poczytnym blogu:) Spodenki są super, takie fachowe, z tymi gumkami tylko na bokach! Ja podziwiam. A klątwy bym nigdy nie rzuciła, nie na Ciebie. A gdybym już rzucała, to coś w stylu 'obyś skroiła za małe', albo 'bodajby Ci maszyna się zepsuła', ale nie mam natury klątwiarskiej:)

  • Gość: [U Are Fab] *.dynamic.chello.pl

    Największy fun dla mnie w Pizie - oglądać jak setki ludzi ustawia się do zdjęcia z wieżą, że niby ją trzymają, leżą na niej, kopią itd. itp Uśmiałam się tam niesamowicie mocno :) a potem sami zaczęliśmy wymyślać :)hahahahahah

  • Gość: [Aneta Małgorzata Anna] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo ładny zestaw ubranek!
    A gumeczki są słodkie - muszę też spróbować takie wszywanie.

  • Gość: [Iwona] *.telecel.com.py

    Hahaha :D często tak jest, że pakuje się wielkie walichy, a na urlopie połowy się nie zużywa ;-) No ale piękne uszytki dzieciątka mają :-)

  • Gość: [Patrycja P] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    kurka, fajne te gaciory Ci wyszły, i te gumki w pasie - pełna profeska :) jestem pełna podziwu. brawo!

  • Gość: [Eduszka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wszystko super uszyte, jak zawsze i jak zawsze jak się obśmiałam jak norka :D
    Ja to jestem jakaś niekumata, nie potrafię ogarnąć prostego wszywania takich gumek albo szycia nici gumową. Wychodzą mi jakieś takie kośluny paskudne :(

  • Gość: [LolajOo] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ty to odważna jesteś, z tym bez kredy bez szpilek, mnie by się dostało po łapach ...sama nie wiem dlaczego :D ja się już nie przyznaję do metod tak bardzo :) garderoba śliczna :)

  • brummblogging

    Ctrynno czuj się moją muzą :) dziesiątą ;)
    Dziewczyny serdeczne dzięki, że Wam się chce komentować i być tutaj!
    Lola ja tam się przyznaję do wszystkiego bez bicia :D

  • Gość: [sewquest] *.cable.smsnet.pl

    Fajne spodenki,.
    Doskonale rozumiem że może zabraknąć. Klątwa spodenkowa zadziałała kiedyś w naszym przypadku: jedziemy na 5 dni, co się może stać - po dwie pary spodnie w zupełności wystarczą? Pierwsze spodnie zalałam kawą już drugiego dnia pobytu. Kolejne pary przemoczył deszcz i złośliwe nie chciały wyschnąć. Musiałam chodzić w spódnicy a małżonek w tych mokrych...

  • Gość: [ktosia] *.ip.r-link.pl

    Ta spodniczka to pochwala prostoty :) SLICZNA !!!!
    Dzis w nocy testowalam wszywanie gumki w ten sposob- do tej pory uzywalam gumonici (z nieprzewidywalnym skutkiem). Stalam sie jednak zwolenniczka tej 1wzej metody. Dzieki ! :)

  • brummblogging

    Sewquest historia jak z koszmarnego snu brrrrr!
    Ktosiu dziękuję; metoda zygzakowa jest rzeczywiście bardzo prosta i można precyzyjnie dopasować szerokość spódnicy do sylwetki, stosownie marszcząc gumki.

  • Gość: [abab33] *.warszawa.vectranet.pl

    Sprawiedliwości na świecie to nie ma. Wymogłam zamianę urlopu we Włoszech na zwykłe wakacje w polskich górach. Bo 4 lata tam nie byliśmy, bo nie chciałam z każdym oddechem walczyć o przetrwanie w klimacie południowym gdzie czasem to już nawet z tego gorąca nie wiadomo czy widzi się wszystko na prawdę, czy to może majaczenie w stanie przedudarowym. Bo chciałam walczyć z każdym oddechem jedynie podczas zdobywania szczytów górskich. I było tak, że z każdym oddechem walczyłam podwójnie. Nie żałuję :))) Śnieżkę zdobyliśmy bez pomocy kolejki 1 sierpnia tuż przed 17. Łatwo nie było, ale słuchania syren alarmowych na Śnieżce długo nie zapomnę.
    I nie było cienia żalu jak czytałam o wakacjach Brum. Mina mi trochę zrzedła przy zbliżonkach na detale srebrzystego worka światowego i wykończenie portasków. Sprawiedliwości nie ma. Brum to chyba nawet igłą chirurgiczną i na czas uszyłaby równo.
    pozdrawiam już stąd gdzie pewni panowie dwaj "zrobili co swoje"
    szyjąca bez bloga

  • diriee

    Znowu się nie mogę napatrzeć, jak pięknie szyjesz!
    A już ta gumka to mistrzostwo!
    Normalnie jak dopadnę odpowiedni materiał, to spódnicę z właśnie takimi gumeczkami se strzelę.

  • brummblogging

    Abab świetna opowieść!
    Dirie w pełni Cię rozumiem, szyjąc gumki dla Igi zawsze nabieram na nie ochoty :)
    Dziękuję!

  • Gość: [Euphoria] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No, kolorki iście letnie ha ha :-) Spódnica strasznie mi się podoba! Twój styl wypowiedzi oczywiście THE BEST :-)

  • brummblogging

    Hłe, hłe, to samo powiedział Marcel :P no, mniej więcej... sens był taki sam ;)
    Potem zaś nie mogłam go z tych spodenek wydobyć.
    Dziękuję za komplement :D

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci