Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Lumpy.

brummblogging

Jeżeli sądzicie, że PRAWDZIWA KRAWCOWA wkracza (w godzinach późnoprzedpołudniowych) do zalanego światłem studia, upina arkusz szarego papieru na manekinie, bierze w rączkę srebrzystolśniące nożyce i kraje odważnie kawał jedwabnej tafty na mniejsze kawały, szkicuje anorektyczną sylwetę w kajecie oprawnym w skórę, po czym bierze swoją torebkę od chanel  i, postukując szpilkami, idzie na kawę do starbucksa - jeśli sądzicie, że prawdziwej krawcowej tak mija dzień pracy - to OWSZEM myślę, że w jakiejś lepszej, alternatywnej rzeczywistosci jest to nie tylko możliwe, ale nawet POWSZECHNE.

W mojej rzeczywistości (także alternatywnej... do tamtej...) PRAWDZIWA KRAWCOWA idzie rano pogrzebać w szafie, w poszukiwaniu kalesonów Krisa. Nie znajdując ich nijak, próbuje wyciągnąć chociaż czapkę uszatkę (też grzeje jakotako) i... zostaje przygnieciona lawiną lumpów, które najwyraźniej od dawna, podstępnie PLANOWAŁY EKSODUS. Prawdziwa krawcowa zaczyna oglądać poprzecierane na kolanach dżinsy, zbyt małe bluzy i za duże dresy.

Nożyczki ma tępe,

na kawę chronicznie brak jej czasu,

a umysł ma przenikliwy... że... że łeb urywa...

ale kombinuje!

Prawdziwa krawcowa WIE, ŻE ODKRYŁA SKARB i że wszystko TO się przyda, choć do końca NIEWIADOMOKIEDY. Dżinsy przydałyby się już zaraz... spędza godzinę na rozpruwaniu nogawek, kolejną ma odpruciu kieszeni i następną na mozolnym zszywaniu tego, co popruła, tylko w nieco innej konfiguracji. Czuje się jakby zarobiła milion, bo nowe dżinsy dla chłopca kosztują ileśtam, a te z szafy są całkiem... całkiem... jeszcze... jakby.


Następnie prawdziwa krawcowa gotując zupę, wywijając warząchwią i skrobiąc marcheweczki, przygląda się czule BLUZIE ZA MAŁEJ na chłopca... Porzuca niedokończoną potrawę i zajmuje się JEJ PRZYSTOSOWANIEM. Rozcina przód pośrodku i już, już chce wszywać suwak (tak będzie praktyczniej dla dziewczynki) kiedy niespodzianie włącza się jej umysł przenikliwy i DZIERGA WIELKIE SERCE. 

*To może nie do końca jasne, co napisałam, nie umysł dzierga serce, tylko ona - krawcowa. Umysł tylko się WŁĄCZA NIESPODZIANIE... 


Czuje się, jakby zarobiła drugi już dzisiaj milion i rozmyśla nad absurdalnością tezy, że podobno PIERWSZY TRZEBA UKRAŚĆ. 


Prawdziwej krawcowej ceny płaszczy wydają się IDIOTYCZNE mimo, że czuje się zarobiona na dwa miliony - jest oszczędna nad podziw... Kombinuje, że skorzysta z powyprzedażowej wyprzedaży na outlecie i kupi sobie okrycie. Wraca po rozum do głowy i zapytuje się, co jest nie tak z jej płaszczem czerwonym, pikowanym, starymalejarym?

Kto czytał historę jego błędów i wypaczeń wie dobrze CO JEST, kto nie czytał idzie tam: 

Płachta na byka.

 Rewiduje swój stosunek do płaszcza na minus trzynastu stopniach, kiedy mimo wiaterku i "mamoooo jesce tylkooo razzz z górkiii" czuje się komfortowo otulona, efektywnie docieplona i dobrze zaizolowana termcznie. Postanawia naprawić wszystkie swoje błędy młodości... oczywiście TYLKO TE WSZYSTKIE, które dotyczą czerwonego płaszcza!


PRUJE podwinięcie rękawów, zwęża je aż pod pachę i doszywa uroczy mankiet; nabija napkę.

ODPRUWA - ojesooo! i olaboga! - podwinięcie płaszcza i podszewki, które dotąd były zupełnie odrębne i niezintegrowane. Spadają jej nożyczki na ziemię (te tępe, ale nie tak bardzo jak sądziła) wbijają się dwoma ostrzami w sosnową podłogę :O przyszpilając podszewkę do deski. Po tej akcji ma coś... jakby ŚLAD WAMPIRZYCH ZĘBÓW... dwie dziury w podszewce na wysokości lewej łopatki :O

Nic to! łączy podszewkę z wierzchem (niestety nie pozbywa się kształtu DZWONA) i zamyka wszystkie kompromitujące szczegóły swojej krawieckiej nieudolności - wewnątrz. Wyrywa kombinerkami - nie, nie bolący ząb - niezapinającą się napę, której brak wywołuje przeciągi pod płaszczem dzwonu i nabija nową, a także dodaje jeszcze jedną, jeszcze niżej, na wszelki wypadek. Wrzuca płaszcz do pralki i wyciąga "jak nowy"! Nie muszę objaśniać na ile czuje się zarobiona :D

Kolejnego poranka PRAWDZIWA KRAWCOWA, chcąc się poczuć BARDZIEJ AUTENTYCZNĄ, pragnie stworzyć coś OD ZERA. No bez przesady! od ścinka, kawałka... skroić i zeszyć po prostu. W kolejności szyję - pruję, dla odmiany od pruję - szyję. Kreatywna to jej drugie imię, przegląda resztki tweedu i decyduje się na spódniczkę dla dziewczynki. Trochę oszukuje i sporo improwizuje. Kraje jak jej wełny staje i dostaje... całkiem fajny ciuszek!

 

 Wykorzystuje oczywiście wykrój "Burdy" nr 4/2007, bo jej prawdziwość nie sięga w rejony konstrukcji. Nawet się w tamtą stronę nie zapuszcza, no może czasem... jakąś zuchwałą myślą. Fason już wypróbowała, więc nie spodziewa się niespodziewanego. Wychodzi jej całkiem sensownie i jest z siebie dumna. Jak sobie pomyśli, że taka spódniczka kosztuje ileśtam... a we wrześniu wyciągnie JĄ, jak KRÓLIKA Z KAPELUSZA, dołoży białą bluzkę i pośle dziewczynkę na pierwszego września... Oooo! to jej samozadowolenie rośnie.

  Więc (słyszałam plotki, że to nie jest dobre słowo na początek zdania) więc jeśli Wasza córka oznajmi, że chciałaby zostać PRAWDZIWĄ KRAWCOWĄ, to sprawdźcie na początek, czy otacza was rzeczywistość alternatywna... jeśli nie, to wyślijcie młodą na tydzień na wykopki, albo zbiór bawełny, plantację kawy, marihuany, czy co tam się u Was uprawia; spuście ją dwa tysiące metrów pod ziemię, niech pozna Łyska z najdolniejszego pokładu; pozwiedzajcie kamieniołomy, złomy i hutę żelaza... żeby dziecko wiedziało, że SĄ GORSZE ZAWODY NA ŚWIECIE, choć prawdopodobnie lepiej opłacane ;D

 


PS Iga: "Oj! beknęło mi się po obiedzie... był taki smacny, mmmmm! Uwielbiam beki poobiadachsmacnych!!!"

Komentarze (22)

Dodaj komentarz
  • Gość: [katya] 91.244.219.*

    No to się narobiłaś! Najbardziej podziwiam to serce bo ja, kiedy mam uszyć coś RÓWNO to szyję jak pijana, odszycia zawsze obszywam szlaczkiem, zupełnie niezamierzonym, a to serce.. no szacun!

  • Gość: [Tysiaczek] *.dynamic.chello.pl

    Śliczności, jak to zwykle;) Spódniczka szczególnie mi się podoba.

  • zawszeewelajna

    Rany.... ! Prawdziwa krawcowa...! Wrażenie robisz na mnie, proszę Pani!

  • brummblogging

    To ja. Prawdziwa do bólu ;)
    Taka robota mało spektakularna, ale takie własnie jest prawdziwe oblicze krawiectwa :P
    Robię wrażenie - oczywiście :)
    Dziękuję dziewczyny!

  • Gość: [Handmade by Replay] *.15-1.cable.virginmedia.com

    Oj kobieto powiem Ci, ze sie napracowalas :) Mi strasznie ciezko wraca sie do czegos co uszylam na "NIE bardzo LUBIE" :) Pomysl na spodnie super a bluza wyszla cudnie ! Podklejalas czyms serducho czy udalo sie bez?

  • brummblogging

    Udało się bez podklejania. Bardzo mi na tym zależało, ponieważ nie chciałam wewnątrz żadnych farfocli z fiseliny :) ale nie kazdy ścieg ozdobny chciał ze mną współpracować :) wybrałam te, które najlepiej wyglądały.
    Brzeg suwaka (na lewej stronie) wykończyłam lamówką.

    Ja też nie lubię takich prac :) ale jest wiele ciszków, których mi szkoda... wiele... cała półka w szafie :P

  • Gość: [U Are Fab] *.wroclaw.vectranet.pl

    Podziwiam! Pięknie wszystko pozmieniałaś - lubię dawać rzeczom drugą szansę. I pewnie jak bym swoją szafę otworzyła, to też by się na mnie rzuciły te rzeczy do przeróbki, bo mam ich mnóstwo :)

  • Gość: [Cytrynna] *.dynamic.chello.pl

    Przeróbek i poprawek to je też mam cała półkę w szafie, ale zawsze wolę coś nowego od zera. Serce jest suuuuuuper. Może też sobie odświeżę bluzę dla dużej dziewczynki.

  • brummblogging

    TAK! serce jest super :) i zmieniło bluzę do niepoznania ;)
    Kupiłam ją z przeceny w 5- 10-15 za 9.90 pamiętam jak dziś, bo poszłam do kasy zapytać, czy to nie pomyłka :D i jeszcze drugie dziecko ponosi taaadam!
    U Are Fab Dziękuję! chyba każda z nas ma takie rzeczy, zwane w tym wpisie lumpami.

  • Gość: [k.art] *.threembb.ie

    "Prawdziwa krawcowa WIE, ŻE ODKRYŁA SKARB i że wszystko TO się przyda, choć do końca NIEWIADOMOKIEDY." Dobrze wiedziec, ze mam cos z krawcowej :) Gapie sie na maszyne od roku i NIEWIADOMOKIEDY zaczne. Ale zaczne!

  • Gość: [la_nina] *.warszawa.vectranet.pl

    Historia wciągająca niczym kryminał.
    Efekty super, szczególnie bluza. fascynuje mnie jak równe i symetryczne jest to serce!

  • Gość: [paulina] *.dynamic.chello.pl

    świetny post! wszystkie przeróbki mi się podobają :)


    zapraszam do siebie :)

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Jestem pod mega wrażeniem ILE to rzeczy uszyłaś. Ja ostatnio li i jedynie skracam nogawki w spodniach :/ A Twoja córa to ma z Tobą mega dobrze i jej kreacje zawsze podobają mi się najbardziej nawet jeśli jest to "tylko" przerobiona bluza :)

  • Gość: [LolaJoo] *.dynamic.chello.pl

    hahaha z taką piękną opowieścią to już nie jestem zła na siebie że magazynuje ciuchy ile popadnie i je przerabiam i już mnie nie rusza, że małżonek się śmieje że nawet wycieraczkę jestem na kieckę w stanie przerobić :) hahhaha A spódniczka super wyszła, ale bluza jeszcze lepiej. A Iga no ma takie teksty fajne jak te beki. :)

  • barbaratoja

    Zaczęłam czytać i ojej ty piszesz o mojej szafie , o moich lumpkach.
    I na tym się podobieństwo skończyło, moje zdolności krawieckie przeminęły razem z młodością;-)
    Kapitalnie radzisz sobie z szyciem, jestes bardzo pomysłowa,

  • Gość: [silvarerum] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jesteś jak Czak Norris i Mak Gajwer w jednym... Pomysł z serduszkiem - bombeczka! Zaczynam dostawać kompleksów, że ja nawet-w-połowie nie wykorzystuje szwów mojej ukochanej janomki tak intensywnie jak Ty. I tak pomysłowo, ekhm.

    Pozdrowienia - silvarerum :-)

  • kasiainoino

    padłam z wrażenia Prawdziwa Krawcowo... takie krawiectwo - żmudne, trudne czasem i nie zawsze doceniane - to jest COŚ! :))
    wiem, bo sama mam stertę (czytaj KOSZYK) lumpków, z którymi należy się rozprawić, najlepiej twórczo... NIEWIADOMOKIEDY :)

    serducho plus zamek - pomysł pierwsza klasa!

  • brummblogging

    Dziękuję Wam dziewczyny! Krzepiące jest, że macie to co ja :D Człwiek od razu czuje się mniej wyalienowany.
    Wciąż zajmuję się drobnymi naprawami i poprawkami. Jakoś nie tęsknię za prawdziwym szyciem... na razie. Sobie pruję w kąciku :P
    Pozdrawiam znowu zimowo!

  • Gość: [Faveola] *.play-internet.pl

    Dokładnie tak jak opisałaś, wszystkim wydaje się, że po zrobieniu baa po wymyśleniu 1 rzeczy staną się....CHANEL. A tu niestety rzeczywistość jest inna. Oczywiście nie należy się poddawać tylko być upartym i dążyć do celu, jednak zachowując przy tym zdrowy rozsądek.

    A rzeczy bardzo fajne, ja nie mam jeszcze dzieci, ale twoje powinny być szczęśliwe że mają taką fajną mamę ;)

  • brummblogging

    Witaj Faveolu!
    Życzę wytrwałości na krętych ścieżkach blogosfery ;)
    Uparta to ja jestem... jak osioł :) Kris może potwierdzić :P
    Pozdrawiam!

  • Gość: [S jak Sylwia i szycie] 213.192.79.*

    Cudnie się "Ciebie" czyta i tak samo oglada Twoje prace. Serdecznie pozdrawiam :-)

  • Gość: [Aksamitna Pracownia] *.dynamic.chello.pl

    Oj, tak, ja też znam to doskonale. Bluza wygląda prześlicznie, a przy spodniach dla mojego chłopca stosuję podobne patenty ;)

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci