Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Czy Tu Czy Tam.

brummblogging

 Książka to kosztowne i niebezpieczne hobby. Wciąga BARDZIEJ NIŻ ZIOŁO i ma poważniejsze skutki społeczne niż alkoholizm. Kto raz spróbował na długo zapamięta TEN DRESZCZ i najprawdopodobniej zechce spróbować znowu... i znowu... i jeszcze!

 Im dalej w las, tym więcej papieru.

Przekazano mi w genach RYZYKO UZALEŻNIENIA. Pochodzę z rodziny z tradycjami :O i jestem PODATNA. Mam mózg zdeformowany w obszarze odpowiadającym za samokontrolę i dozowanie przyjemności. Jestem jak wściekły pies Pawłowa wystarczy, że usłyszę biblioteka, a już zaczynam bezwiednie pocierać dłońmi o uda.

Raz na jakiś czas wpadam w ciąg.

Pożyczam kasę od Krisa, KUPUJĘ I CZYTAM!

Nie ma mnie dla nikogo. Snuję się poczochrana, zmierzwiona I SIĘ ZANIEDBUJĘ. Odpowiadam półsłowkami i nie na temat. Nie odbieram telefonów, nie wychodzę, nie dosypiam, nie uprawiam... nawet brummBLOGa. Wszystko odkładam na potem. 

Powrót do rzeczywistości jest bolesny. Kac gigantyczny! oczywiście wiadomo, że najlepiej zadziałać metodą klin-klinem... zwalczam jednak tę myśl i WŁĄCZAM PRALKĘ.

Od góry się wdzięczą:

  • "Kwiaty na Poddaszu" V.C. Andrews (pożyczona; w moim nałogu wspierają mnie znajomi) rzecz słaba i niewarta wzmianki.
  • "Mroczny zakątek"  G. Flyyn mało prawdopodobna i słabo uzasadniona psychologiczne fabuła, w zasadzie pozbawiona napięcia i głównie przynudzająca; niespodzianka na zakończenie nie ratuje całości.
  • "Ofiary" M. Billingham dobrze napisana, momentami bardzo brutalna, intrygująca książka z interesującymi postaciami i fałszywymi tropami dla czytelnika z zacięciem detektywistycznym; na koniec suspens i nieoczekiwany zwrot akcji. Jest napięcie jest zabawa!
  • "Balzakiana" J. Dehnel lektura ambitna, podobno majstersztyk psychologiczno obyczajowy; właśnie się za nią zabieram.

Poza tym co widać, przeczytałam jeszcze (czego nie widać)

  • "Poznam sympatycznego boga" którą to książke Eric Weiner BEZCZELNIE napisał tak, JAKBYM SAMA TO NAPISAŁA, gdybym umiała i ukradł mi przy tym sporo żartów... i kilka pomysłów. Sympatyczna, zabawna  i pouczająca.

oraz

  • "Rzekę krwi" Tima Butchera, którą to książkę doczytałam do 2/3 objętości bez przerwy ziewając. Na koniec rzuciłam ją w kąt nie mogąc opanować zniecierpliwienia!

Kiedy się otrząsnęłam i rozejrzałam wokół PRZYTOMNYM WZROKIEM, ujrzałam mój SMUTNY, PUSTY I OPUSZCZONY BLOG. Naturalnie wpadłam w popłoch i 89 razy zadałam sobie pytanie, co mogłabym pilnie i ładnie uszyć, żeby zmontować wspaniały wpis i wszystkich zachwycić? co mogłabym? no co? lecz pytanie to pozostało bez zadawalającej odpowiedzi :D

Przypomniałam sobie, że szykowałam się do szycia żakietu z tegorocznej, czerwcowej "Burdy", nawet już skopiowałam wykrój i wybrałam tkaniny, ale ogarnęło mnie TAKIE ZNIECHĘCENIE... że postanowiłam trochę poczytać :D

Żakiet ten przyciągał mnie i odpychał z równą siłą.

Od dnia, kiedy otworzyłam żurnal kręcił mnie i odstręczał zarazem...

i tak mu z resztą zostało do dziś :D

Macie to samo?

Rozmiar 42 nie odpowiada rzeczywistości (normalnie poszłam jeszcze raz sprawdzić, pogrzebać w kopercie i przekonać się, że narysowałam 42) i JEST WIELKI. W związku z tym musiałam przeskalować moje przedsięwzięcie i uznać, że uszyłam kurtkę. Nie znalazłam w opisie zbyt wielu wskazówek dotyczących odszycia rękawów (chyba na mózg upadłam, że zachowałam te rozpory do łokci) i NIE UMIAŁAM ich wykończyć, szlag mnie trafiał i prułam czetry razy! Poza tym dwurzędowy przód zachodzi głęboko aż do cięcia przodu, w którym ZAPLANOWANO KIESZONKĘ :O więc guzik przypada na worku kieszeniowym... KLOPS...

Długo się wahałam, czy się zabierać za dłubanie DZIURKI NA GUZIKI Z WYPUSTKĄ i dobrze, że się przełamałam, jest niezbyt upierdliwa, a świetnie zdobi wydatne poły.


Dziurka jest ślepa, wykonałam ją tylko z jednej strony :D

Kurtka szyła się dość dobrze. Dżins spisał się doskonale! niezbyt się gniecie i fajnie się układa. Bezeca (znacie takie słowo? to termin używany przez moją matkę) wykonałam z beżowego, masywnego dżerseju - DŻINS I DŻERSEJ dobrana para - który pięknie kontrastuje z niebieskim wierzchem. 

Wybrałam brązowe guziki naśladujące skórę i naszyłam ich ZBYT WIELE tu i tam i jeszcze na rękawach.

Nienawidzę przyszywać guzików na stopce. W dodatku w TAKIEJ ILOŚCI :O i w takich niedostępnych miejscach! gorzko żałowałam, że  w ogóle się oderwałam się od czytania...

Dobrze wygląda stójka, krojona jest wraz z przodami i jest łatwa do uszycia. Lubię kieszonki wpuszczane w szwy; te wykończyłam wewnątrz beżowym dżersejem i sa bardzo ładne. Plecy, biust i rękawy są poprawne i w zasadzie NIE MA SIĘ CO CZEPIAĆ.

Podszewka w beżowo/oliwkowe paseczki okazała się MOJĄ OSOBISTĄ porażką... trudno o niej powiedzieć, że SIĘ STRZĘPIŁĄ, ona po prostu znikała! 

Do tego żakietu, który się okazał kurtką wczesnojesienną, zeszyłam sobie jeszcze KOMIN

z kawałka czekoladowej, cieniowanej wełny MokrymWielbłądemZalatującej:

I wykombinerkowałam KOLCZYKI w stosownym klimacie:


I na całe szczęście dziś POPSUŁA SIĘ POGODA :D

co dla mnie oznacza rychłe JesienneSięLansowanie!

PS. Dziś z okazji ŚWIATOWEGO DNIA HIGIENY JAMY USTNEJ wszyscy przed snem myjemy ząbki! bez wykrętów :D

Małej Idze nie musze przypominać o celebrowaniu święta, bo każdorazowo myje zęby PO DWA RAZY (staje przy umywalce, myje, płucze i dla pewności nabiera pastę ponownie i znowu szczotkuje) w tym samym czasie - symultanicznie - zajadając pastę wprost z tuby :O

Komentarze (28)

Dodaj komentarz
  • ingree

    Ha! Haha! Widzisz, a ja się już zastanawiałam, gdzieś Ty przepadła że Cię nie ma ;P Nawet sprawdzałam czy dobrze sobie ustawiłam link do Twojego bloga na bocznym pasku ;) Żakieto-kurtka jak dla mnie jest rewelacyjna, wizualnie ma się rozumieć, bo technicznie ja nie szyję, to się nie znam ;P
    Co do książek - witaj w klubie, jak ja dorwę DOBRĄ książkę to też mnie nie ma dla nikogo, nawet mój mąż mnie musi czasem szukać po domu, a jak już znajdzie to widząc moją "zaczytaną" minę zawsze pyta: "Jezu, co tam się dzieje że się tak marszczysz?!" :D
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :)
    Ingree

  • Gość: [Lil] *.dsi-sieci.pl

    Rewelacyjna ta kurtka:) Bardzo chętnie zobaczyłabym ją na Tobie:)

  • Gość: [Ann] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Porywy książkowe znam! Najgorzej jest zacząć, a potem patrzeć - jak półki kurzem zarastają, prasowanie się piętrzy i wszystko, co da się odłożyć, jest odłożone. :D
    Co do żakietu - jest bardzo ładnie dobrany kolorystycznie, szkoda, że wyszła z niego kurtka, ale dalej jest ładny przecież! Krój ma super też. Tylko guziki mi jakoś mieszają odbiór, ale mnie się źle kojarzą właśnie takie (z pewną nielubianą ciocią z dzieciństwa - poważnie :D) i może to dlatego.

    Pozdrawiam :)
    ANN
    PS. A ja już tu kiedyś byłam jak o podkreśleniach pisałam z dobrego serca. :) Teraz swoją przestrzeń internetową mam i ulubione miejsca odwiedzam oficjalnie :D

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Wpędzasz mnie w kompleksy swoimi wykończeniami! Super odszyte :).

  • Gość: [LolaJoo] *.dynamic.chello.pl

    Mamy to samo uzależnienie...ja jestem z domu gdzie książki maja swój własny pokój , regały naokoło pokoju, znaczy po prostu biblioteka , a ja musiałam mieć wspólny pokój z siostrą :( hihi żakiet również mnie kusi od czerwca ale ciągle go odkładam bo jeszcze ciepło i ciągle coś do roboty. Twoja kolorystyka super. Jedyne czemu mówię nie to te guziki dwurzędowo, jakoś bardziej mi pasuje jeden rząd oryginalnie pokazany. Ale co mnie to jak Ty wolisz :) i nawet lepiej bo nie będzie dwóch takich samych w Polsce, choć z tego co wnioskuję mieszkamy na dwóch końcach Polski więc mogłoby nie dojść do sytuacji wzajemnego zdzierania sobie szat..choć z drugiej strony z tego co wnioskuję jak wyżej już wnioskowałam, to niedawno byłam w Twoich okolicach więc dobrze że odkładałyśmy obie to szycie. Pozdrawiam już ze swojego końca.

  • brummblogging

    LolaJoo Ja ze swego końca też pozdrawiam i spieszę donieść, że na tym końcu się jednego rzędu nie nosi tam, gdzie pasują dwa :D
    Mi właśnie ten jeden nie lezał... musiałam przyszyć, choć nie chciałam... ;)
    DługaCzerwonaNitko oj tam gadasz! :D
    Ann, będę do Ciebie zaglądać :D i zaprzestałam - raz na zawsze - podkreślać!
    Lil dzięki! nie Ty jedna :P
    Ingree zawsze gdy znknę na zbyt długo, można mnie podejrzewać o nałogowe czytanie...

  • Gość: [gonia_d] *.play-internet.pl

    Szczerze podziwiam, że znalazłaś czas na lekturę:) byłam przekonana, że brak nowości na blogu wynika z aktywnego rozpoczęcia roku szkolnego;)

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Książki książkami ale szczena mi opadła na widok tego jeansowego cacka! Ja piernicze ale odszycie! I dobór kolorów oraz dodatków genialny. Nie no - idę pochlipać do poduszki ;)

  • Gość: [Susanna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    To pisałam ja - Susanna ;)

  • Gość: [karo] *.superkabel.de

    No w koncu wrocilas na bloga, i to w jakim stylu - swietna kurtka, tylko osobiscie wolalabym metalowe guziki. A ten "bezec" to pewnie spolszczenie niemieckiego slowa "Besatz" (czyt. bezac)

  • Gość: [katya] 195.116.192.*

    podziwiam:) kurtko-żakiet jest przeboski!!!! i dziurki.. cuda:) górka książek też robi wrażenie, mi zapał do czytania już powrócił, minął w czasie obowiązkowego czytania szkolnych lektur;pp

  • Gość: [Sunshine] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Yeeeaah Beata wróciła :) tęskniliśmy :D

  • barbaratoja

    To ja już wolę Dzień Dziecka, wtedy można się nie myć;-)

  • alpio23

    Świetny żakiet - Twoje odszycia mnie również rzucają na kolana.
    A nałóg książkowy znam doskonale, biblioteka jest moim drugim domem. Na dokładkę moje starsze dziecko też już wpadło - po 10 razy wołam, żeby światło zgasił a on czyta :-)

  • Gość: [U Are Fab] *.wroclaw.vectranet.pl

    Świetny żakiet i jak zwykle przepięknie wykończony :) to że jest dużo guzików strasznie mi się podoba, komin ma piękny kolor :)

  • Gość: [Bartek] *.mxs.adsl.euronet.nl

    Czaderska kurtka! I kolory i guziki i dodatki! Ale wiesz co mnie najbardziej powaliło i nadal się zbieram? Dziurka na guzik z wypustkami! Łooooo! Nawet nie wiedziałem, że tak też można! Normalnie jestem pod ogromnym wrażeniem! Cudo!
    Sam szyję teraz kurtkę (to znaczy kończę ją), która swoje na poły uszyta musiała odleżeć.
    A książki... Ostatnio prawie zrobiłem zakupy książkowe, ale jak przeczytałem, że koszt wysyłki wyjdzie 1/3 tego, co kosztowały książki to mi się odechciało.
    Pozdrawiam uzależnioną. To ponoć można leczyć telewizją. Nie wiem, bo nie sprawdzałem, ale ponoć działa ;)

  • j.julia

    Nie cierpię dwurzędówek, bo jestem niska i wyglądają na mnie nie teges...Ale przy Twoim wzroscie to co innego:). Fajnie wygląda "spód" z "wierzchem" - ciekawe połaczenie. Ja też czytam - ale lektury szkolne. Wrzesień się zaczął, czas zacząć lekcje:)

  • Gość: [choco] *.telpol.net.pl

    Świetnie wygląda. Bardzo mi się podoba.

  • manuskrypt1

    Ja tak mam. Na początku coś mi się nie podoba, ale tak mnie przyciąga, że po prostu muszę na to spoglądać. I tylko na to. I kiedy się tak napatrzę, to musze sobie to uszyć. I wtedy zaczyna mi się podobać :)

  • Gość: [kura] 176.100.196.*

    Uwielbiam czytać jak szyjesz :D Świetnie wyszło, kolory super, guziki, ślepa dziurka :) wow :))

  • Gość: [Tysiaczek] *.dynamic.chello.pl

    Dołączam do fanklubu:) Od niedawna podczytuję i jestem pełna podziwu dla Twoich pomysłów i talentu (szyciowo-pisarskiego). A jak oglądam zdjęcia, to jakbym już to gdzieś widziała.... hm... ;) (mówię o "krajobrazie", drzewach w parku i "baranku" na balkonie). Buźka!

  • brummblogging

    Tysiaczku! może jesteś (nie daj boże!) moją sąsiadką z parteru? ;)
    Ślę pozdrowienia!

  • Gość: [Tysiaczek] *.dynamic.chello.pl

    HAHA! Akurat mieszkam na 1szym piętrze kochana, więc odpada... Ale tak to teraz jest, że człowiek więcej ludzi "pozna" przez net i więcej pogada niż z sąsiadami czy kimś na placu zabaw pilnując dzieci... A jak dla mnie to trochę smutne. No nic, bynajmniej podczytuję i dalej podziwiam kunszt! Ale jakbyś prowadziła lekcje szycia, to bym stała w kolejce przez całe osiedle ;)

  • Gość: [Szyjąca Purple Orchid] *.dynamic.chello.pl

    Świetny ten żakiet! Sama bym chętnie taki przygarnęła, tylko w jakiejś innej tkaninie (choć nie wiem w jakiej) :)

  • Gość: [Białe Grochy] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Billingham i Weiner - zanotowane, sprawdzę w swojej bibliotece :) Bo ja też mam takie geny czytelnicze, a że budżet tego nie znosi specjalnie, to się wzięłam i zapisałam do lokalnej biblioteki ryzykując tylko tyle, że nie będę czytała samych nowości - a czasem to na dobre wychodzi. I jakiś Dickens albo Dostojewski nawet się też czasem załapie. Choć aktualnie tłukę niedobitki Folleta, którego uwielbiam, a który napisal jeszcze kilka książek (okazuje się) w czasach dawnych, których jeszcze (!) nie miałam w łapach.

    A marynarko-kurtka jest super, ślepa dziurka wygląda rzeczywiście rasowo, masz prawo teraz trochę poczytać w nagrodę ;)

  • brummblogging

    Biały Grochu! ja mam gen UZALEŻNIENIA i to pewnie nie jeden, tylko cały pakiet :D nie należy tego mylić z rodzinnym zamiłowaniem do literatury pięknej, bo książki u nas w domu to były trzy na krzyż.
    :))))
    Serdeczne dzięki za wszystkie komentarze!

  • Gość: [Aksamitna Pracownia] *.dynamic.chello.pl

    Rzecz mocno pracochłonna, ale efekt końcowy rewelacyjny!

  • Gość: [Aksamitna Pracownia] *.dynamic.chello.pl

    Zapomniałam dodać, że ja łączę dwie przyjemności i szyjąc słucham sobie audiobooków :)

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci