Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Czarny Baran.

brummblogging

Gdzież bywał w sobotę Czarny Baran? No gdzież?

Jasna rzecz, że WE MŁYNIE!

Nie mełł tam mąki, bo była już wymemłana, za to robił zakupy. I to jakie zakupy!

Młyn znajduje się w Pruszczu Gdańskim i jest wspaniały:

Kiedy Czarny Baran wyskoczył z samochodu od razu poczuł się jak w raju! Głównie z powodu niezwykłego zapachu, jaki roztacza wokół siebie młyn :O Baran, kiedy był jagniątkiem, jeździł czasem na wakacje :D i droga z PeKaeSu wiodła wedle młyna. Lipcowy skwar, tuman kurzu, rozpylone w gorącym powietrzu mikrodrobinki mąki, woń świeżego ziarna, hałas niemożliwy... i wreszcie TEN ZAPACH! orzechowy, cudowny i głęboki... No jak w raju, mówię Wam! :D

Kto chciałby się sztachnąć, musi wybrać się TU:

Młyn Gospodarczy

 Mąka.

Gdy Czarny Baran usłyszał był, że Włosi potrzebują na makaron mąkę z pszenicy durum, pomyślał sobie, że to jakieś śródziemnomorskie fanaberie! Mąka, jak wiadomo, dzieli się na: Tortową, Poznańską i Krupczatkę. Pierwsza nadaje się na torta, druga pochodzi z dużego polskiego miasta, a ostatnia... ostatnia służy do niewiadomoczego. I KONIEC. Znajduje się je na półce w hipermarkecie, czasem w towarzystwie WOŁKÓW. Wtedy wiadomo, że SĄ STARE.

W Polsce z mąką jest słabo. Z jej świeżością jeszcze słabiej. Z jakością... no cóż, bywa różnie, ale najczęściej jest... SŁABO. Można się o tym boleśnie przekonać, kiedy spróbuje się upiec CHLEB. Czarny Baran (zwany dalej Czarnym Beee) próbuje regularnie i przekonuje się - też regularnie - że z mąką JEST SŁABO.

Za to mąka z młyna jest fantastyczna! 

Ceny są WięcejNiżOkazyjne;

 ...zaś obsługa jest... specyficzna. Czarny Beee przeżył małe zderzenie z LOKALNYM FOLKLOREM, ale zachował spokój, pogodę ducha i nie zrażał się, głównie przez wzgląd na TOWAR. 

Kris - po powrocie do domu - stwierdził, że potrzeba nam większego mieszkania :D rzeczywiście :O jakoś tak SIĘ ZAPEŁNIŁO do poziomu krytycznego i wcześniej niespotykanego :O Czarny Beee (w celu opanowania sytuacji z gruntu NieDoOpanowania) poczęstował szczodrze, chętne do współpracy, dzieciaki suszonymi owocami zalegającymi po całym stole, a następnego dnia POSZYŁ WORY NA MĄKĘ.

Teraz na stole pietrzą się i bakalie i WORY.


W każdym worku po dwa kilo mąki (tyle minimalnie można kupić we młynie) ale wory mogą duuużo więcej i TAKI JEST PLAN! Odpowiednio od lewej pachną: żytnia, pszena mocno oczyszczona i pszenna chlebowa.

Worki uszte są z masywnej surówki bawełnianej. Każdy ma od frontu okienko, podszyte organtyną, w którym można umieścić kartkę z opisem zawartości. Wloty ściągane są tasiemkami. Wszystko niewykończone; celem był - STAN SUROWY, ZAMKNIĘTY.

Mąka jest wewnątrz w foliówce (WIEM, WIEM... I TEŻ CIERPIĘ) ale przynajmniej otwartej tak, że może swobodnie oddychać. Łatwo ją czerpać i wygodnie przechowywać, a jeśli się dysponuje taką WYPASISTĄ drewnianą ŁOPATKĄ, to już po prostu BOMBASTYCZNIE!

Czarny Beee upiekł już: chlebek raczej pszenny (pyszny!) placek drożdżowy z truskawkami (pyszny!!!) i właśnie nastawił chleb raczej żytni. W planie jest wyhodowanie zakwasu (Beee ma już niezbędne doświadczenie w tym temacie).

Zachęcam do wizyty we młynie! 

Nie koniec na tym! Czarny Beee został zaproszony na Niedzielne GardenParty za miastem :D 

Z tej okazji przygotowane zostały dwa UPOMINKI.

Każdy składa się z CUDOWNIE PACHNĄCEGO mydełka z TK-Maxx'a

i własnoręcznie upalonej broszki:

Turkusowo - Mleczno - Waniliowo - Krówkowo.

Żółto - Zielono - Motylkowo - Pachnidełkowo.

Poniżej gotowe do wręczenia:

"Gdzieeeeżeś ty byyyywał Czaaaarny Baraaaanie? We młynie, we młynie moooościwy paaaanieeee.

Jak cię tam biiiiili Czaaaaarny Baraaaaanie? Łup cup, cup! Łup cup, cup! Mooooościwy paaaanie.

(...) Jaaaaakżeś ucieeeekał Czaaaarny Baraaaanie? Hopsasa do lasa mooooościwy paaaaanie;

Hopsasa do lasa mościwy panie!"

PS. Kryzys w ogrodzie. Marcel zaszył się w krzakach i płacze. Kolejno chodzimy celem pocieszenia go, a także -  nawet SZCZEGÓLNIE - celem uniknięcia wiochy i wywleczenia go z krzaków. Ja, Kris, dziadek, babcia....

Wieczorem w domu: Marcel: "Nie będziesz krzyczała na babcię??"; Ja (stanowczo i podstępnie): Mów natychmiast o co chodzi!!!; Marcel: "Bo jak płakałem w krzakach, to babcia mi dała 20zł"  :D

Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • Gość: [chmurka] *.ilabs.pl

    Ja tez piekę z mąki z młyna, mój taka zawozi co jakiś czas 100kg pszenicy i przywozi 50 kg mąki plus otręby ( te drugie raczej dla zwierzyny niż do jedzenia przez nasz) nasz młyn jest na tyle nowoczesny, że mąkę pakuje w 1kg papierowe torebki, mama potem obdarowuje całą rodzinę w tym mnie, i tak do wykończenia zapasów, a potem znów do młyna. Brochy są super

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Hehe :) Twoje poczucie humoru i kolorystyki idą łeb w łeb :) historia z babcia mnie rozwaliła!

  • Gość: [Sunshine] *.dynamic.chello.pl

    Popatrz jakie uczciwie dziecko, przyznaje się do przyjęcia łapówki ;)

  • Gość: [Orka] *.dynamic.chello.pl

    O matko przenajświętsza, jak ryknęłam śmiechem, to aż mi dziecko podskoczyło...Ile takich "pocieszaczy" Młoda w swem życiu krótkim zaliczyła :)))) A prezenty cudne...
    I po mąkę mój ślubny chyba niedługo zajedzie po drodze, wracając z pracy spod Pruszcza...!

  • Gość: [Joanka-z] *.adsl.inetia.pl

    Bo wszystko co z Pruszcza jest fajne ;] Powinnaś książki pisać - Twój styl jest nie do pobicia:D

  • Gość: [LolaJoo] *.dynamic.chello.pl

    Babcia to babcia wie jak pomóc wnukowi hihihihi. A ja będę w wakacje w okolicy to zawitam do młyna i powołam się na Twoją uroczą osobę - dostanę zniżkę czy wręcz przeciwnie ?? A to fakt - co do mąki- albo jest koloru kurzu z podłogi albo kosztuje dość dużo...ale jakoś nie mam ochoty kurzu jeść. Woreczki przecudnej urody.

  • Gość: [Agnieszka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    woreczki piękne, czekam na zdjęcia produktów końcowych z mąki :)

  • Gość: [Susanna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Babcie są cudowne! :D Wiedzą jak pocieszyć wnuki ;) Wizytę w młynie chciałabym przeżyć, mam drobną namiastkę tego - kuzyn ma piekarnię wiec do różnych gatunków mąk dostęp nieograniczony :) Pomysł na worki świetny, chyba kiedyś zgapię bo tak jest nie tylko elegancko ale i praktycznie.

  • Gość: [Marietta] *.skierniewice.vectranet.pl

    No tych mąk to ja szczerze zazdroszczę! Tej wizyty we młynie też, pewnie też by mi tam było tak wspaniale jak Tobie. A maluch najlepszy! I babcia niezastąpiona :) Tylko, żeby częściej się nie obrażał, bo babcia zbankrutuje :)

  • Gość: [kasia] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    mąka z młyna to jest to, też czasem taką kupuję, tylko do młyna mam daleko :( dlatego czasem. piękne woreczki i jakie praktyczne !!!

  • Gość: [Bartek] *.mxs.adsl.euronet.nl

    Ja przynajmniej dwa razy w miesiącu coś piekę, więc mąki u mnie idzie sporo. Ostatnio w markecie dorwałem mąkę z otrębami. Krupczatkę i kartoflankę musieli mi z Polski dowieźć, bo w Holandii nie znalazłem... ale przyznam, że poza lokalnym marketem nie szukałem.
    A w PL mieszkałem zaledwie kilkanaście metrów od młyna, z okna swojego pokoju go widziałem (młyn nadal stoi, ale nie pracuje) i jest doskonałym punktem orientacyjnym. I ten zapach, fantastyczny!!
    A ja kupiłem 3 metry surówki za 5euro i chyba sobie takie woreczki stworzę, świetna sprawa, lepsze niż plastikowe pudła...
    Nie wiem dlaczego, ale na Twoim blogu jakieś długie mi te komentarze wychodzą ;)
    Pozdrawiam

  • brummblogging

    Dziękuję za wszystkie komentarze. Czerwiec był miesiącem niełaskawym dla szycia, antytwórczym i nudnym dla brummBloga, że żal...
    Czołgam się w stronę końca roku i wyczekiwanych wakacji Marcela. Z radością poświęciłabym kilka dni na szycie :D na razie wykańczam ten czerwiec - a on w rewanżu, wykańcza mnie!
    I gdzie jest LATO?

  • Gość: [kate] *.lpp.com.pl

    No! dobra Babcia to skarb. Zawsze to powtarzam.

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci