Menu

BrummBLOGGing

Grubymi nićmi szycie...

Jak jedna waryjatka...

brummblogging

...chciała sobie uszyć kwiatka.

Pewne wytwory z blogów rękodzielniczych są jak wietrzna ospa - po prostu każdy musi TO mieć. Wystarczy, że zajrzysz, zobaczysz, zachwycisz się (czyli skontaktujesz z nosicielem pomysłu) i po Tobie. JESTEŚ MENTALNIE ZAINFEKOWANY. Umysłowo wypryszczony. 

Takie właśnie są TE kwiatki. Obecne wszędzie. Cały internet jest nimi zawalony. Atakowały mnie od dawna ich kolejne, coraz to fajniejsze wcielenia. Swędząca upiornie myśl o ich wykonaniu drążyła mi tunel w mózgu. Nic to, że zadawałam sobie racjonalne pytania:

  • a w czym moje kwiatki będę lepsze/inne od tamtych kwiatków zza płota? 
  • a co ja wniosę,  nowego i odkrywczego, do światowego kwiatkowego dziedzictwa? 

i w końcu: 

  • a na co mi one??? 

Nic to. Musiałam...

Oczywiście rękodzielniczki nie umieszczają na swoich blogach żadnych ostrzeżeń typu: tylko dla dziewczyn o mocnych nerwach. O nieee! Przeciwnie! oznajmiają swobodnie, że tego a tego dnia, przed śniadaniem, nie wyciągając maszyny (bo to takie tam, drobna robótka i nawet nie warto) więc przed tym śniadaniem, w poniedziałek o świcie (w przeciagu najwyżej kwadransa) uszyły 467 kwiatków po jednym dla każdego znajomego z FB! Taka frajda!

O! myślę sobie, to i ja dam radę (na maszynie) trzepnąć 7  - dla moich siedmiu znajomych z FB ;D -  w to lutowe, niezbyt długie przedpołudnie. Chory mój umysł zwizualizował natychmiast odpowiednią tkaninę: niegrubą bawełnę z IKEA z nadrukowanymi kółkami w różnych kolorach i wzorach. 

Idealnie.

 

 Nawycinałam tych kółeczek 14 (parami, po dwa takie same) i nawet nie było tak dużo resztek, jak się spodziewałam mimo, że koła rozmieszczone są na tkaninie dość rzadko.

Pozszywałam drobniutkim ściegiem, poprzycinałam miniszewki, powywracałam (przez mini dziurki) i powypychałam jednym paluszkiem grzebiąc wewnątrz mozolnie. Poprasowałam żelazkiem.

A wszystko razy siedem!

 

 

Potem pozaszywałam ręcznie dziurki (czego szczerze nienawidzę) dokładnie siedem dziurek i tak minęło mi wczorajsze przedpołudnie. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że jeszcze pobiegłam po zakupy do mięsnego, nastawiłam zupę, odrobiłam lekcję z Chłopcem i na koniec zaprowadziłam go na karate. Na wieczór zostawłam sobie NAJPRZYJEMNIEJSZĄ robotę: przeszycie i ozdobienie koralikiem.

Jesoo, jaka ja stara, a jaka gupia! Błądzę po tym rękodzielniczym świecie robótek, normalnie błądzę jak jakieś dziecko we mgle...

 Następnie - wieczorem - zasiadłam NA MAŁĄ GODZINKĘ do wykańczania kwiatków, tymczasem o mały włos, to one nie wykończyły mnie. No masakra jakaś! Mulina platała się jak dzika! Nie wiem, czy ja za mało je wypchałam, czy za dużo wypchałam?; czy ja za lekko je ściągałam, czy przeciwnie - za mocno?, czy to ja jestem jakaś nieudana, że wszyscy potrafią, a ja nieeeee?! :O W każdym mąci razie pierwszy modelowałam GODZINĘ w tym dwa razy go sprułam... no wiem, wiem... osłabiające to jest.

 Wygląda niewinnie, ale to ON!

Potem wykręciłam drugi i kiedy już z nim finiszowałam, podszedł do mnie Marcel i mówi: "Mama, ja cię podziwiam!" No! myślę sobie nareszcie się doczekałam! po ośmiu latach (dziewięciu właściwie, wliczając ciążę i staranie się o nią) trudu i harówy! W końcu... Podnoszę więc zmarszczone czoło znad tego DRUGIEGO kwiatka i zachęcam Młodego łagodnie, żeby kontynuował: taaak syynuuu? 

"No, bo siedzisz tu już godzinę... nieee, zaraz, dwie... więcej! dwie i pół i zrobiłaś... no, ten JEDEN KWIATEK, więc podziwiam twoją wytrwałość."

i tu plasnęłam głową o blat... PLASK!

 Drugi kwiatek.

Kwiatkowanie okazało się być zajęciem stresującym i ryjącym łeb. Użyłam wczoraj (po wielokroć) wszystkich brzydkich słów, jakie znam, a potem nawet rzuciłam kilka takich, których nie znam za dobrze, ale brzydko mi się kojarzą. Wydałam z siebie dwa ryknięciaNaCałyDom i potem formowałam resztę kwiatków... tak mi zeszło do 22.30 ale, że słuchałam sobie Grabaża Wieczorową Porą z radyjka, to mój gul skakał coraz mniej, a mój wnerw był buforowany przez dobre dźwięki płynące z RoxyFM.

Czewone dwa; podobne lecz niejednakowe. 

  Kolejne.

Niestety nie udało mi się skończyć roboty, bo należało się jeszcze zatroszczyć o higienę osobistą (wiem, że to fanaberie, ale Kris lubi), a także mieć na uwadze, że młody musi być o 7.40 w szkole :O co oznacza pobudkę o 6.50. Naszywanie koralików kontynuowałam dziś od rana. 

Zdjęcie grupowe:

Mam teraz kwiatki, na które (na razie) nie mogę patrzeć. Wykorzystam je za jakiś czas; może zrobię z nich jakieś przypinki? nie wiem. Początkowo pomyślałam sobie, że fajnie jest, bo tkanina ma jeszcze jeden pas kółek w zupełnie innych kolorach (dopiero potem powtarza się raport wzoru) i W RAZIE POTRZEBY można uszyć kolejne.

Na szczęście NIE MAM JUŻ TEJ POTRZEBY! 

One nie wyglądają jak wszytkie inne kwiatki...

Nie wiem, dlaczego tak się stało :O

I żeby nie było - OSTRZEGAM: to jest gówniana, długotrwająca i mega wnerwiąjąca robota!

Komentarze (25)

Dodaj komentarz
  • Gość: [LolaJoo] *.dynamic.chello.pl

    To pewnie nie powinnam pisać, że jak ja się porwałam na takie cuś to zajęło mi to jakieś 5 min na sztukę. Pomijając że nie są takie ładne jak Twoje, ale moja koncepcja tego nie wymagała. Jakbym dodała po 5 min na łebka to napewno wyszłyby mi równiejsze. No a generalnie bije brawo bo są urocze, a po takiej walce nagroda powinna jakaś Ci przypaść.

  • Gość: [Ink] *.soplicowo.net

    Z tego powodu jeszcze nigdy nie próbowałam uszyć portfela, mimo że tak mi się podobają i mam już milion zachowanych tutoriali portfelowych.. ;) Za to szyłam i rzucałam wieloma innymi rzeczami :O

    Lubię czytać twoje wpisy, a ten jakoś wyjątkowo przypomina mi moje "sytuacje szyciowe". Przynajmniej wiem, że nie mam zaburzeń masochistycznych. Albo że nie tylko ja je mam ;P;P;P

  • Gość: [longredthread] *.dynamic.chello.pl

    Moja Droga, Ty nawet tak prostym projektom potrafisz nadać nową jakość :) Kolorki cudne, wszystko równiutko poszyte, cud miód :) A jaki post o tym długi napisałaś - mistrzostwo świata. Nawet bym spróbowała wyłudzić jeden od Ciebie ale wiem, że i tak nie będę go nosić więc dam sobie spokój. BTW, Twoje biscornu jest w ciągłym użytku w mojej pracowni!

  • Gość: [auri] *.wroclaw.mm.pl

    ooo, taki kwiatuch, to w sam raz na igielnik z gumka którego mi brakuje, bo łażę z myszą po mieszkaniu nadzianą szpilkami, a kot czasem zgarnia ją z miejsc różnych, i chyba sie bawi / a chyba mało to bezpieczne dla łapek. Kolorki fajne, moga robić za bombki na choinkę, choc do tego trzeba niemal rok czekać. choć może wroci Ci do nich serce, które straciłaś podczas szycia. a ten ryk na cały dom to doskonale znam... :)

  • urkye

    I dlatego nie znoszę robić wszelkiego typu "maleństw" i dodatków :P

    Twoje kwiatki wyszły bombowo, więc czas na pewno nie został zmarnowany;)))

  • Gość: [AnaYo] *.rdnet.pl

    Nie mniej jednak wyszły ci śliczne, więc trud i znój pracy się opłacił. Nawiasem mówić mi produkcja podobnego kwiatka nie przyniosła aż takich skrajnych emocji, no ale ja zrobiłam tylko jednego, a nie siedem, wiec podziwiam że ci się chciało

  • izuss1

    dziękuję, czuję się ostrzeżona/wystraszona/zniechęcona
    a miałam je w planach...

    jak sobie pomyślę, ile nerwów oszczędziłaś mi tym wpisem... chyba powinnaś jakiś dyplom dostać, za zasługi!

  • dorotaporeba

    Powinnaś pisać książki! A może już piszesz? Ilekroć Cię czytam, od razu humor mi się poprawia :)
    A co do kwiatków, to popieram przedmówczynię trochę wyżej - igielniki jak ta lala :) najlepiej z gumką, do założenia na rękę.

  • Gość: [wróbelek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jak przed- hmm, pisawszczynie? stwierdzam, że piszesz genialnie i szycie jawi się jak niezła przygoda z posmakiem kryminału i powieści psychologicznej. Zachęciłaś mnie - też sobie uszyję , a co. Jeden. Na szpilki,

  • Gość: [kasia] *.adsl.inetia.pl

    też zostałm zainfekowana, i juz obmyślalam swoją wersję - w końcu jak wszystkie robimy kwiatki, to wszystkie, ale teraz najpierw sobie dobrze odpocznę, zanim się do nich zabiorę :) też nie znoszę takiego dłubania.

  • Gość: [potyczkizmaszyna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A mogę Cię dobić - oprócz tego, że są na prawdę genialne - do czego są przeznaczone

  • Gość: [brygida.leszczyk@gmail.com] *.cable-modem.tkk.net.pl

    Miałam zrobić taki jeden na igielnik, ale pewnie dłużej bym robiła niż Ty siedem:) Coś za nerwowa jestem ostatnio:) Może to czas odpocząć...

  • brummblogging

    Moje drogie. Odpowiem zbiorczo (i tak Was wszystkich nie zadowolę) i pobieżnie :)
    Lola - mogłabyś to przemilczeć litościewie :P
    Ink - ja też mam ogromną chęć na portfel! :O
    CzerwonaNitko - ja swoje także używam i uwielbiam, więc w pełni Cię rozumiem.
    Auri - pani od technologii wbijała nam do głów, że igielnki na rękę są niebezpieczne dla zdrowia i życia :D uważaj na siebie!
    Urkye - ja naiwniaczka zawsze sobie planuję: w tym tygodniu dam na bloga jakieś bzdetki ;) oczywiście okazuje się potem, że są bardziej pracochłonne i denerwujące niż "duże" projekty!
    AnaYo - dziękuję!
    Izuss - każdy je miał, ma, lub będzie miał w planach :D
    Dorota - jeszcze nie piszę :P czekam na propozycje ;)
    Wróbelek - szycie to naprawdę przygoda :D tylko nie zawsze konczy się happyendem ;)
    czasem tylko gulem i bólem :D
    Kasia - nie ma na to szczepionki :P
    Potyczkizmaszyną - nie mam pojęcia :O na razie leżą w pudełku (z filcowymi broszkami) może przyszyję je do wiosennych siatek?? torebek?
    Brygida - odpoczniesz przy szyciu ręcznym :P można to robić przed telewizorem, ale najlepiej wyłączonym, bo pot oczy zalewa ;)

  • Gość: [MaGo] *.rev.sfr.net

    Hihi, efekt fajny, faktycznie ten Ikeowski materiał pasuje jak ulał.
    Na szczęście kwiatkomania mnie nie dopadła i po lekturze tego postu raczej mi to nie grozi :D
    PS. Brumming, dzięki odwiedzinom rodziny dostałam nareszcie filcowe kwiatki od Ciebie, są super! Mam nadzieję, że ich produkcja była o wiele przyjemniejsza ;)

  • Gość: [MaGo] *.rev.sfr.net

    Grr Brummig, nie Brumming. Tak to jest, jak się nie przeczyta komentarza przed wysłaniem :/

  • brummblogging

    Cieszę się, że dotarły kwiatki i że się podobają! Zdecydowanie wolę grzebać w filcu!
    "n" nie jest zbyt ważne, używam obu form (tej z "enką" i tej bez) zamiennie i stosownie do okoliczności :D
    Pozdrawiam!

  • Gość: [Susanna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Są obłędne i hipnotyzujące! Jak kolorowe lizaki :D Podziwiam taką dłubaninę. Nie mam do tego cierpliwości ;)

  • Gość: [hanuszka] 80.50.4.*

    Ale się uśmiałam czytając o Twoich próbach kwiatowych. Ja myślałam i zrobiłam dokładnie tak samo, jak Ty, miało być wiele poduszek z tymi kwiatkami, ale powstała na razie jedna, z miesiąc temu. I dokładnie z tych samych powodów, o których piszesz chyba na jednej się skończy, no chyba, że będę miała odruchy sado- maso. ;-)
    pozdrawiam.

  • Gość: [aniachrz] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Kochana twoje posty są niesamowite,takie barwne i wesołe. A kwiatki przecudne,aż chciałoby się skusić na uszycie jednego ;)

  • Gość: [ebris] *.static.telsat.wroc.pl

    o mój bosze, obśmiałam się jak norka:D uwielbiam Twoje notki:D

  • Gość: [beaska] *.dynamic.chello.pl

    Hmm czuję się niezwykle zachęcona do uszycia kwiatków:)

  • Gość: [Anecia] *.ip.jarsat.pl

    Uszyłam kilka takich kwiatuszków, ale żaden nie wygląda tak pięknie, jak te Twoje :) skąd masz takie urocze materiały??

  • Gość: [Białe Grochy] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Problem jest tylko jeden: Twój perfekcjonizm :)

    Nigdzie nie było napisane, że kwiatki zajmują 5 minut jak ktoś się chce do tego idealnie przyłożyć ;)))

    Na fanaberiach wymiękłam... ;)

  • brummblogging

    Perfekcjonizm to nie jedyny mój problem :P
    BiałeGrochy dzięki za komentarz.
    Anecia - ja jestem typowym zbieraczem (powinnam może się poddac terapii) tkaniny kupuję wszędzie gdzie się da, a tę akurat nabyłam w IKEA :D
    Ebris i Aniachrz serdeczne dzięki :D
    Hanuszko nie idź tą drogą! ;D
    Susanno kokietujesz :))))

  • Gość: [Aksamitna Pracownia] *.dynamic.chello.pl

    Kwiatki prześliczne! Sama mam chrapkę na uszycie sobie takiego, coby pełnił rolę igielnika na rękę, ale po Twoim wpisie to już sama nie wiem ;)

Dodaj komentarz

© BrummBLOGGing
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci